Nawet jeśli dla Leona pieniądze (a raczej ich brak) nie stanowił problemu (jego wypłata nie należała do skromnych), tak pozostawało mu się zgodzić na to. Tym razem. Następnym razem nie zaoferuje wytwórcy przepowiadania przyszłości, tylko od razu wyciągnie pieniądze. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że wszystkie komponenty swoje kosztują i tak naprawdę Neil pozostawał w tym momencie stratny. Herbata kosztowała zaledwie paręnaście sykli za opakowanie i taki był jedynie poniesiony przez niego koszt. Nie liczył włożonego w to czasu i wykorzystanych umiejętności.
— Następnym razem otrzymasz pieniądze. — Poinformował go o tym, chcąc uniknąć zaskoczenia tym, że przy odbierze następnego zamówienia otrzyma już odliczoną kwotę. Uważał, że to w bardzo dobrym tonie. W ten sposób też Neil nie będzie mógł się wymigać od przyjęcia zapłaty.
— Od ciebie zależy co zrobisz z tym, co ci powiedziałem. — Leon miał wrażenie, że wszystkie wypowiedziane przez niego słowa nie trafiły na podatny grunt, tylko zostały rzucone na wiatr. Nie zmieniało to faktu, że niektórzy muszą dojść do jakiegokolwiek wniosku samodzielnie. Niektórzy musza się sparzyć. Ogień pali, ale również oczyszcza.
— Odprowadzę cię. Będziemy w kontakcie. — Odpowiedział i tak jak zapowiedział, tak zrobił. Powinien jeszcze dodać, żeby Neil nie wahał się go odwiedzać, jednak to mogłoby zostać odebrane aż nazbyt dosłownie. Po dzisiejszym spotkaniu z tym czarodziejem poczuł się... zmęczony.