26.04.2024, 13:25 ✶
Myśl, że biskup mógłby być w tym wszystkim niesprawiedliwie osądzoną przez historię ofiarą, nie przyszłaby Peregrinusowi zbyt prędko do głowy. Wydał już na Athelwolda wyrok, przykleił mu łatkę nienawistnego szaleńca, i nie zamierzał tak łatwo odpuścić tego stanowiska. Była to jedna z jego głównych przywar jako badacza, który powinien przecież zachować otwarty umysł. Tymczasem raz obrawszy jakąś drogę, Trelawney porzucał ją niechętnie i szukał argumentów pod swoją tezę dopóty, dopóki nie pojawiały się argumenty kategorycznie ją obalające. A że na razie wszystko przemawiało przeciwko biskupowi, teoria Isaaca zaś była tylko fantazją bez poparcia w śladach, Peregrin nie rozważał jej jako wiarygodnej możliwości.
— Pewnie masz rację — skapitulował przed Sebastianem, mimo że wcale nie był tak do końca przekonany o tym, że nie ma się czego bać. — Po prostu spodziewam się wszystkiego po miejscu, z którego co chwilę wywlekają zwłoki.
Nie wspominając już, jak jemu samemu pomieszało się tu w głowie. Matka jedna wie, co taka siła potrafiła zrobić z grupą nieszkodliwych w teorii mugoli.
Znalezisko Peregrinusa potwierdziło jedynie teorię o tym, że Athelwold mógł czegoś w Windermere chronić. Trójkąt równoboczny — stabilność. Podobnie jak Macmillan, wróżbita puścił swoją notatkę w obieg, zaczynając od Isaaca.
W przeciwieństwie do kapłana natomiast nie miał wcale tak pochlebnego zdania o tym, jakie motywy mogły kierować biskupem. Wciąż mocno pod wpływem wcześniejszych wydarzeń, jego rozważania naturalnie popłynęły ku zazdrości: tej chorobliwej, zaciemniającej osąd i rozsądek, budzącej najgorsze odruchy. Tej samej, której on tu doświadczył.
— Może strzegł czegoś, bo chciał to mieć tylko dla siebie? Coś magicznego. Dla mugoli bezwartościowe, dla innych czarodziejów: gratka. Dlatego z taką agresją pozbywał się konkurencji. — Nie mógł powstrzymać się również przed kolejnym komentarzem skierowanym do kuzyna: — Wiesz, ochrona ochroną, ale seryjne palenie ludzi żywcem nie klei mi się z wizerunkiem dobrotliwego duchownego walczącego o bezpieczeństwo swojej trzódki.
Paczka papierosów, którą wymachiwał przed ich oczami Bagshot, w końcu złamała wolę Trelawneya, który sięgnął do torby po własną. Wcześniej jeszcze kołatało mu się po głowie, że nie powinno się dopuszczać do kontaminacji miejsca mogącego zawierać potencjalne dowody, ale cóż… i tak już tu weszli z buciorami, a Ministerstwo na pozór nie dbało o zabezpieczenie mieszkania. Szczypta popiołu nie pogorszy już sytuacji.
Odpalił fajkę, zaciągnął się głęboko dymem i odwrócił ku mapie Owena.
— Więc chronił czegoś. I rozpiął ten obszar na planie trójkąta równobocznego — podsumował w zamyśleniu. — Gdybym chciał coś zabezpieczyć wewnątrz takiej konstrukcji, raczej trzymałbym to z dala od wrażliwych kątów. To strzał w ciemno, ale ciekawi mnie, czy coś kryje się w lokalizacji środka ciężkości tego trójkąta.
— Pewnie masz rację — skapitulował przed Sebastianem, mimo że wcale nie był tak do końca przekonany o tym, że nie ma się czego bać. — Po prostu spodziewam się wszystkiego po miejscu, z którego co chwilę wywlekają zwłoki.
Nie wspominając już, jak jemu samemu pomieszało się tu w głowie. Matka jedna wie, co taka siła potrafiła zrobić z grupą nieszkodliwych w teorii mugoli.
Znalezisko Peregrinusa potwierdziło jedynie teorię o tym, że Athelwold mógł czegoś w Windermere chronić. Trójkąt równoboczny — stabilność. Podobnie jak Macmillan, wróżbita puścił swoją notatkę w obieg, zaczynając od Isaaca.
W przeciwieństwie do kapłana natomiast nie miał wcale tak pochlebnego zdania o tym, jakie motywy mogły kierować biskupem. Wciąż mocno pod wpływem wcześniejszych wydarzeń, jego rozważania naturalnie popłynęły ku zazdrości: tej chorobliwej, zaciemniającej osąd i rozsądek, budzącej najgorsze odruchy. Tej samej, której on tu doświadczył.
— Może strzegł czegoś, bo chciał to mieć tylko dla siebie? Coś magicznego. Dla mugoli bezwartościowe, dla innych czarodziejów: gratka. Dlatego z taką agresją pozbywał się konkurencji. — Nie mógł powstrzymać się również przed kolejnym komentarzem skierowanym do kuzyna: — Wiesz, ochrona ochroną, ale seryjne palenie ludzi żywcem nie klei mi się z wizerunkiem dobrotliwego duchownego walczącego o bezpieczeństwo swojej trzódki.
Paczka papierosów, którą wymachiwał przed ich oczami Bagshot, w końcu złamała wolę Trelawneya, który sięgnął do torby po własną. Wcześniej jeszcze kołatało mu się po głowie, że nie powinno się dopuszczać do kontaminacji miejsca mogącego zawierać potencjalne dowody, ale cóż… i tak już tu weszli z buciorami, a Ministerstwo na pozór nie dbało o zabezpieczenie mieszkania. Szczypta popiołu nie pogorszy już sytuacji.
Odpalił fajkę, zaciągnął się głęboko dymem i odwrócił ku mapie Owena.
— Więc chronił czegoś. I rozpiął ten obszar na planie trójkąta równobocznego — podsumował w zamyśleniu. — Gdybym chciał coś zabezpieczyć wewnątrz takiej konstrukcji, raczej trzymałbym to z dala od wrażliwych kątów. To strzał w ciemno, ale ciekawi mnie, czy coś kryje się w lokalizacji środka ciężkości tego trójkąta.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie