W przeciwieństwie do Sophie, pozostawał spokojny. Równie spokojny, co zawsze. Był pewien tego, że całą tą sprawą będzie w stanie odpowiednio się zająć. Córka odbierze stosowną lekcje, a poniesione konsekwencje nie będą dla niej nazbyt bolesne. W tym ostatnim jednak nie zamierzał jej uświadamiać. Ta odrobina stresu powinna sprowadzić dziewczynę na ziemię. Nauczyć ją tego, że do pewnych spraw należało się lepiej przygotować. Poświęcić im więcej uwagi.
Zaproszony do środka przez pracownicę Biura Kontroli, pozwolił żeby Sophie weszła jako pierwsza. Następnie dołączył do córki, zamykając za sobą drzwi. Zajął miejsce w jednym ze wskazanych foteli. Odczekanie kilku chwil, jakie kobiecie były potrzebne do dokończenia swojej pracy, nie stanowiło dla niego większego problemu. Zaplanował ten dzień w taki sposób, aby czas go nie gonił.
Wreszcie jasnowłosa odłożyła na bok ostatni formularz, swoją uwagę przenosząc na nich. Na Roberta i jego córkę. Przywołała na twarz lekki, a przy tym w pełni profesjonalny uśmiech. Typowy dla kogoś, komu zdarzało się pracować z ludźmi. I musiał względem tych ludzi odpowiednio się zachowywać. Wszystko to było wyuczone.
- Keara Wright, Biuro Kontroli. - przedstawiła się, nie decydując się jednak na wyciągnięcie ręki, na wymianę uścisków dłoni. Byłoby to niewygodne z racji na dzielące ich biurko. - Państwo w sprawie Mulciber Moonshine? - zadała pytanie, w pierwszym momencie skupiając się bardziej na Robercie, w mniejszym stopniu natomiast na towarzyszącej mu Sophie. Nie oczekiwała odpowiedzi, na którą składałoby się coś więcej niż tylko skinięcie głową. Kiedy te uzyskała, odezwała się ponownie. - Poproszę o dokumenty. Mają państwo wypełnione oświadczenie, wnioski S24, S34 i S2? - wymieniła, posługując się w tym przypadku ogólnikami, przyjętym przez urząd nazewnictwem. Dla kogoś niezaznajomionego z tematem mogło to być w znacznej mierze niezrozumiałe.
Słysząc to, Robert spojrzał na Sophie. Chwila prawdy. Kilkukrotnie pytał córki o to czy aby na pewno miała dokumenty. Teraz zaś pozostawało skinąć głową, wskazać na trzymaną przez dziewczynę teczkę. Jeśli odpowiednio się przygotowała, powinna tutaj wszystko mieć. Powinna być przygotowana.
- Sophie? Masz wszystko? - wtrącił się, chcąc tym sposobem podkreślić, że przecież jedynie jej towarzyszył; że za wszystko to odpowiadała właśnie ona. Młoda, niedoświadczona dziewczyna, która ledwie co zdążyła ukończyć Hogwart. Miała prawo popełniać błędy.