• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard

[2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#7
29.04.2024, 11:10  ✶  

W przeciwieństwie do Richarda, nie tylko nie chciał, ale też nie mógł pozwolić sobie na to, żeby na dłużej pochylić się nad sytuacją Stanleya. Odpowiadał bowiem za całe to przedsięwzięcie. Miał zostać ze wszystkiego tego w odpowiednim czasie rozliczony. Wziął na siebie zadanie, którego realizacja stanowiła priorytet. Miała mieć olbrzymie znaczenie w stosunku do tego, co nastąpi później. W stosunku do miejsca, które przyjdzie mu zająć w szeregach organizacji. Robert doskonale wiedział kim był Stanley. Zdawał sobie sprawę z tego, że był jego synem. Zarazem jednak nie zamierzał się na tym szczególe skupiać. Nie zamierzał pozwolić na to, aby to właśnie on ściągnął go z właściwej ścieżki. Tej, która prowadziła do celu. Tej, która pozwalała mu nad wszystkim utrzymać kontrolę.

Kiedy w grę wchodziły emocje, błędy pojawiały się jeden za drugim. Wręcz lawinowo. Cholernie trudno było później nad tym zapanować.

Słowa Roberta, sugerujące że młody Borgin miał już zostać na dobre pozostawiony sam sobie, bez jakiegokolwiek wsparcia, nie były do końca szczere. Prawdziwe. Nie do końca przedstawiały one to, jak wyglądała sytuacja. Stanley bowiem nadal był wartościowym członkiem zespołu. Zbyt cennym, aby tak po prostu spisać go na straty. Skreślić. Robert wiedział, że nie w taki sposób należało postępować z oddanymi sprawie żołnierzami. Nie zamierzał też powielać błędów popełnionych przez Chestera Rookwooda.

- Wiedział jakie jest ryzyko. I ile to może go kosztować. Poradzi sobie. – upierał się więc przy swoim. Nie zamierzając w tym przypadku brać pod uwagę, że sytuacja mogła wyglądać inaczej. Nie zamierzając wdawać się w dyskusje. Na szczęście Richard również uznał, że w tym miejscu należało ustąpić. Przynajmniej na ten moment.

Mogli tym samym ruszyć dalej. Omówić kolejne kwestie. 

- Nie zamierzam Ciebie do tego zmuszać, ale… tak. Tego właśnie oczekuje. – nie było tutaj miejsca na owijanie w bawełnę. Postawił na szczerość. Pełną, absolutną szczerość. W jasny sposób przedstawił to, czego oczekiwał od brata. O co go w zasadzie prosił. Bo zmusić nie potrafił. Prawdopodobnie nie potrafił. Nie chciał tego sprawdzać. Nie chciał być zmuszonym do sprawdzenia czy tą konkretną granicę byłby w stanie przekroczyć.

A później jakoś się z tym czynem uporać. Pogodzić.

- Nie możemy polegać w tym przypadku na Rookwoodach, dlatego to właśnie Ty jesteś teraz dla mnie jedną z najrozsądniejszych opcji. Poszukiwanie innego… pionka, mogłoby zająć zbyt wiele czasu. Wiem ile potrafisz. Wiem ile będziesz w stanie zrobić. O ile tylko się na ten krok zdecydujesz. – rozwinął swoją wcześniejszą odpowiedź. Nadal mówiąc szczerze. Mówiąc dokładnie to, co myślał. Nie potrafiłby okłamywać brata.

Zarazem nie tracił czasu na przedstawianie mu potencjalnych zagrożeń. Na tłumaczenie tego, jak niebezpiecznym było to zadanie. Zakładał, że Richard to wiedział. Rozumiał. Nie był uczniakiem, którego trzeba było dopiero we wszystko wprowadzić. Wyjaśnić każde jedno zagadnienie. Tym razem miał to szczęście, że rozmawiał z dorosłym, doświadczonym człowiekiem, który doskonale zdawał sobie sprawę z tego, jak dużo mógł stracić przez choćby jeden, niewielki błąd. Powinien więc zachować odpowiednią ostrożność.

A on... a Robert... być może byłby w stanie po cichu zorganizować mu pewne wsparcie. Sprawić, że wchodząc w paszcze lwa, będzie jednak miał plecy. Nie chciał mu jednak czegoś takiego obiecywać już teraz. Zanim zdoła to wypracować. Bo i nie miał pewności czy zakończy się to powodzeniem; czy faktycznie znajduje się to w zasięgu jego rąk. Możliwości.

 
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Richard Mulciber (2895), Robert Mulciber (3341)




Wiadomości w tym wątku
[2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 25.04.2024, 16:02
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 26.04.2024, 11:38
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 28.04.2024, 14:01
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 28.04.2024, 23:08
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 29.04.2024, 08:40
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 29.04.2024, 10:13
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 29.04.2024, 11:10
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 29.04.2024, 12:59
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 01.05.2024, 09:29
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 01.05.2024, 23:40
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 02.05.2024, 00:18
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Richard Mulciber - 02.05.2024, 13:39
RE: [2 lipca 1972] Tym trzeba się zająć | Robert & Richard - przez Robert Mulciber - 06.05.2024, 22:29

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa