Anthony przez swojego ojca był widocznie traktowany lepiej niż jego brat. O czym świadczyły zapewne osiągnięcia i przykładanie się do swojej dziedzicznej roli w przyszłości. Z Richardem było odwrotnie. Ojciec nie widział w nim nikogo innego, jak tylko nieposłusznego dzieciaka, którego wywalił z domu zaraz po ślubie. Nie pozwalając nawet spróbować swoich sił w wymarzonym zawodzie swojego kraju. Zmuszony radzić sobie samodzielnie z żoną, nie miał innego wyjścia, jak nauczyć się obcego języka, aby móc funkcjonować i przeżyć w innym warunkach.
Sprawy dotyczące rodziny, Richard nie chciał poruszać w miejscu urzędowym. Nawet jeżeli pomieszczenie mieli odosobnione i swobodne bez udziału osób trzecich w celu rozwiązania jednego z problemów. Być może umówią się na inny dzień czy godzinę, to sobie porozmawiają. Richard, chętnie by z tego skorzystał.
Słuchał go, spoglądając na otrzymane dokumenty. Kiedy ten przeszedł do biadolenia astronomiczno wróżbiarskiego, Richard myślał, że wywróci oczami. Powstrzymał się od tego gestu, skupiając się na sprawie. Uniósł lewą brew ku górze, kiedy go tak słuchał. ”Sprawa międzynarodowej wagi… Bo jakiś wróżbita coś w niebie wyczytał?” – pomyślał.
- Chcesz mi powiedzieć, że ta skradziona czaszka smoka, będąca własnością tutejszego Muzeum Archeologicznego, miała trafić do waszego Departamentu Tajemnic, z powodu jakiejś wizji?Zapytał, czy dobrze się z nim rozumiał, patrząc na Thony’ego. Przedmiot mieli zabezpieczony. Sprawca, który nie do końca ogarniał język, próbował kombinować na swoją niekorzyść, że musieli go zatrzymać. Nawet próba kradzieży wyszła mu marnie. Dopiero Richard mógł z nim rozmawiać, gdyż Amerykanie i Anglicy porozumiewali się podobnym, jeżeli nie takim samym językiem.
Spojrzał ponownie na dokument, przeczytawszy go uważnie. Wzrok spoczął mu na znajomym imieniu i nazwisku, Morpheusa Longbottoma. Westchnął. Kujony razem pracują. W Brytyjskim Ministerstwie Magii. A jemu tę szansę odebrano. Zazdrościł? Odrobinę.
- Nie wiedziałem, że współpracujecie razem.Skomentował, bardziej dla siebie. Niżeli do Shafiqa. Ile jeszcze nie wiedział? Odległość bywała problematyczna.
- To nie będzie proste, Anthony.
Spojrzał na niego poważniej. Będzie musiał coś pokombinować, jeżeli ma im pomóc. Jeżeli czas ich gonił.
Odłożył dokument na bok i zajrzał do swojej teczki, szukając jednego pisma. Zawiadomienia Amerykańskiego Ministerstwa Magii. Czy znajdowała się tutaj kopia, jakoby mieli powiadomić ich i popełnieniu przestępstwa ich obywatela.
Dokumentu, nie znalazł. Znaczyło to, że najpewniej, nie poczyniono jeszcze ten krok.