30.04.2024, 19:47 ✶
Rozważania kuzynki nie przestawały go zadziwiać. Nigdy nie przyszłoby mu do głowy, że anioł Umiarkowania mógłby być niedoruchany, a wzmianka o prezencie urodzinowym — choć nieco chaotyczna i nie do końca jasna — wcale nie napawała go optymizmem.
— Tak myślisz? Powiedziałbym raczej, że w sąsiedztwie diabła nie narzeka się na brak okazji do zaspokajania wszelakich żądz. Nie daj się zmylić, cicha woda brzegi rwie.
Nie było jednak okazji do dalszego rozwijania tematu. Peregrin spojrzał ogórki, lecz nie kusiły go nadmiernie. Nie w takiej chwili, nie przy kartach, z szacunku dla tej sztuki.
— Zanim zaczniemy, Millie, wolałbym, żebyś… — Za późno, capnęła talię. — Żebyś umyła ręce — dokończył ciszej.
W miarę jak karty przesuwały się w jej palcach, jeszcze chwilę wcześniej mokrych od wody po ogórkach, oczy Peregrinusa rozszerzały się w wyrazie narastającej grozy. Zignorował dolewkę bimbru, jego ręka bezwiednie podążyła ku butelce i Trelawney pociągnął z gwinta parę solidnych łyków.
— Mam nadzieję, że nie będę o tym rano pamiętał — westchnął kwaśno. — Pałki, dobre sobie. Jedyna pałka, jaka obecnie przychodzi mi na myśl, to ta, którą trzasnę cię w potylicę.
Gdy tylko tortura dokonywana na jego pięknych kartach ustała, Peregrin natychmiast pochylił się przez stolik ku Millie.
— Nie-nie-nie-nie, absolutnie, nic już nie przekładaj. Fortuna podjęła już decyzję o twojej przyszłości — wyrzucił z siebie naprędce i złapał ją za nadgarstek, ciągnąc lekko w swoją stronę, aby nie cofnęła przypadkiem ręki z jego talią; z tą kobietą nigdy nie wiadomo. Wolną dłonią odebrał karty i wyprostował się na stołeczku. — Już odbieram przekaz. — Zamknął tarota między swoimi dłońmi jak bezcenny skarb. — Chlamydia, rzeżączka, wszy łonowe. Kiła, Mildred, kiła. To cię czeka na ścieżce miłości, paskudo.
Mimo poruszenia, zaczął zdegustowany wykładać na stolik jej rozkład (skromnie losowany online, bo nie mam własnych kart). Modlił się przy tym, aby po zebraniu z blatu nie były oblepione kurzem trzymającym się na wodę ogórkową.
— Proszę, proszę. Zapowiada się nieco lepiej, wręcz promieniście. — Omiótł karty wzrokiem. — Masz nawet swojego doruchanego diabła.
— Tak myślisz? Powiedziałbym raczej, że w sąsiedztwie diabła nie narzeka się na brak okazji do zaspokajania wszelakich żądz. Nie daj się zmylić, cicha woda brzegi rwie.
Nie było jednak okazji do dalszego rozwijania tematu. Peregrin spojrzał ogórki, lecz nie kusiły go nadmiernie. Nie w takiej chwili, nie przy kartach, z szacunku dla tej sztuki.
— Zanim zaczniemy, Millie, wolałbym, żebyś… — Za późno, capnęła talię. — Żebyś umyła ręce — dokończył ciszej.
W miarę jak karty przesuwały się w jej palcach, jeszcze chwilę wcześniej mokrych od wody po ogórkach, oczy Peregrinusa rozszerzały się w wyrazie narastającej grozy. Zignorował dolewkę bimbru, jego ręka bezwiednie podążyła ku butelce i Trelawney pociągnął z gwinta parę solidnych łyków.
— Mam nadzieję, że nie będę o tym rano pamiętał — westchnął kwaśno. — Pałki, dobre sobie. Jedyna pałka, jaka obecnie przychodzi mi na myśl, to ta, którą trzasnę cię w potylicę.
Gdy tylko tortura dokonywana na jego pięknych kartach ustała, Peregrin natychmiast pochylił się przez stolik ku Millie.
— Nie-nie-nie-nie, absolutnie, nic już nie przekładaj. Fortuna podjęła już decyzję o twojej przyszłości — wyrzucił z siebie naprędce i złapał ją za nadgarstek, ciągnąc lekko w swoją stronę, aby nie cofnęła przypadkiem ręki z jego talią; z tą kobietą nigdy nie wiadomo. Wolną dłonią odebrał karty i wyprostował się na stołeczku. — Już odbieram przekaz. — Zamknął tarota między swoimi dłońmi jak bezcenny skarb. — Chlamydia, rzeżączka, wszy łonowe. Kiła, Mildred, kiła. To cię czeka na ścieżce miłości, paskudo.
Mimo poruszenia, zaczął zdegustowany wykładać na stolik jej rozkład (skromnie losowany online, bo nie mam własnych kart). Modlił się przy tym, aby po zebraniu z blatu nie były oblepione kurzem trzymającym się na wodę ogórkową.
— Proszę, proszę. Zapowiada się nieco lepiej, wręcz promieniście. — Omiótł karty wzrokiem. — Masz nawet swojego doruchanego diabła.
źródło?
objawiono mi to we śnie
objawiono mi to we śnie