21.12.2022, 17:29 ✶
Była bardzo bliska mu powiedzieć, żeby już się zamknął, bo ileż można słuchać tego obrażania. Była też bliska mu powiedzieć, żeby spadał. Nie powiedziała jednak ani jednego ani drugiego – po pierwsze była trochę ponad to, po drugie nie była nawet u siebie, po trzecie nie chciała się zniżać do jego poziomu. To jeszcze nie był ten moment, a z resztą na pewno pokonałby ją doświadczeniem, już to widziała. Pyskówki i odwracanie kota ogonem ten typ miał opanowane. I nie chodziło nawet o to czy Sauriel był czy nie był miłym gościem – po prostu jakieś minimum bycia cywilizowanym byłoby miłe, skoro, na to wyglądało, że będą na siebie skazani. A przynajmniej teraz na to wyglądało, bo, jak widać po przykładzie Victorii, a czego Sauriel zapewne nie wiedział – wszystko może się zdarzyć.
- Nie ma co wybiegać w przyszłość, póki nie widziałam go w jego pełnej świetności, ale dziękuję za propozycję – odparła Annie i spróbowała się lekko uśmiechnąć. To właściwie, teraz i przed chwilą, były najdłuższe zdania jakie wypowiedziała w obecności gospodarzy. I kiwnęła też leciutko głową w skinieniu.
Nie chciała psuć panu Erykowi jego wizji, ale bardzo wątpiła, że ona i Sauriel będą mieli na siebie jakikolwiek dobry wpływ. Raczej wręcz przeciwnie. Ale za to uniosła wyżej brwi w lekkim zaskoczeniu, kiedy padło, że jej pomoże w karierze – no bo jak niby? W to też jakoś wątpiła, ale nic nie powiedziała. Po prostu usiadła, a młody Rookwood ją przysunął do stołu. Niemalże ze złością.
Co miała zrobić? Też uniosła kieliszek – równie bezgłośnie co jej milczący narzeczony. Był dużo bardziej do wytrzymania kiedy nie kłapał tą swoją niewyparzoną paszczęką.
Potem długo jeszcze nie siedzieli. Dopili wino, rodzice dokończyli te swoje biznesy, Victoria starała się być na tyle miła, na ile mogła, ale prawda była taka, że wiele ją to kosztowało. Ich ojcowie byli szczęśliwi, matki były zadowolone, rodzina - dumna. I tylko oni woleliby chyba być w innym miejscu i w innym czasie. W końcu (na całe szczęście!) mogli się pożegnać i wrócić do domu. Victoria nie odzywała się ani słowem przez tę krótką drogę do punktu, w którym mogli się teleportować do domu. A kiedy już przekroczyli drzwi swojej posiadłości, użyła magii, żeby się rozebrać i odwiesić płaszcz i bardzo szybko uciekła do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi z hukiem. Jeśli jej rodzice łudzili się, że przyjęła to dobrze, jak to sugerowało całe spotkanie, to teraz mieli swoje potwierdzenie – nie przyjęła.
- Nie ma co wybiegać w przyszłość, póki nie widziałam go w jego pełnej świetności, ale dziękuję za propozycję – odparła Annie i spróbowała się lekko uśmiechnąć. To właściwie, teraz i przed chwilą, były najdłuższe zdania jakie wypowiedziała w obecności gospodarzy. I kiwnęła też leciutko głową w skinieniu.
Nie chciała psuć panu Erykowi jego wizji, ale bardzo wątpiła, że ona i Sauriel będą mieli na siebie jakikolwiek dobry wpływ. Raczej wręcz przeciwnie. Ale za to uniosła wyżej brwi w lekkim zaskoczeniu, kiedy padło, że jej pomoże w karierze – no bo jak niby? W to też jakoś wątpiła, ale nic nie powiedziała. Po prostu usiadła, a młody Rookwood ją przysunął do stołu. Niemalże ze złością.
Co miała zrobić? Też uniosła kieliszek – równie bezgłośnie co jej milczący narzeczony. Był dużo bardziej do wytrzymania kiedy nie kłapał tą swoją niewyparzoną paszczęką.
Potem długo jeszcze nie siedzieli. Dopili wino, rodzice dokończyli te swoje biznesy, Victoria starała się być na tyle miła, na ile mogła, ale prawda była taka, że wiele ją to kosztowało. Ich ojcowie byli szczęśliwi, matki były zadowolone, rodzina - dumna. I tylko oni woleliby chyba być w innym miejscu i w innym czasie. W końcu (na całe szczęście!) mogli się pożegnać i wrócić do domu. Victoria nie odzywała się ani słowem przez tę krótką drogę do punktu, w którym mogli się teleportować do domu. A kiedy już przekroczyli drzwi swojej posiadłości, użyła magii, żeby się rozebrać i odwiesić płaszcz i bardzo szybko uciekła do swojego pokoju, zatrzaskując za sobą drzwi z hukiem. Jeśli jej rodzice łudzili się, że przyjęła to dobrze, jak to sugerowało całe spotkanie, to teraz mieli swoje potwierdzenie – nie przyjęła.
Koniec sesji