03.05.2024, 14:01 ✶
Oj, coś czułem, że kruszyłem te kamienne zasady Pani Norki, Szefowej Norki, Pani Szefowej... Teraz to już właściwie Mojej Najdroższej Norki, bo była słońcem moim, moim uwielbieniem, spełnieniem marzeń. Nawet się nie spodziewałem, że tak to się potoczy, ale na dobrą sprawę, to ja nigdy się nie spodziewałem. Po prostu robiłem ten krok, drugi, czasami jakiś skok, a dalej to już samo się działo. A teraz nie mogłem uwierzyć w to jedynie, że ona tak pięknie się uśmiechała i to do mnie, do Leo, do Leoleoleo, ten uśmiech był zarezerwowany dla mnie. Hehe. Mama miała rację. Powinienem częściej się słuchać mamy, ale z reguły było mi z jej słowami taaak baaardzo nie po drodze, że to raczej na dłuższe dystanse nie było możliwe do zrealizowania.
- Na zawsze to pełne słońce. Tu i teraz to tylko jego skrawek, jeden promień - zauważyłem, właściwie już czując się jak ten wygrany typ. Przegadanie to na spokojnie, w cukierki - to była dla mnie tylko formalność, gdyż nikt nie był w stanie zaprzeczyć, że mój urok osobisty to coś, z czym nie sposób było walczyć. Po prostu trzeba było głaskać i drapać... Z takim wyczuciem, cobym nie podrapał, no nie? Hehehehe. Matko Boginko Moja, jaki ja byłem przeszczęśliwy!
- Ależ oczywiście, że to przegadamy, aaaleee... ZGÓDŹ SIĘ WTEDY ZE MNĄ, HAHAHA. Będzie super, ja ci mówię. Niczego nie pożałujesz, moja droga, najdroższa!!! I oczywiście, że szukamy jagód. Piknik nie otwarty, jagód nie ma, a przecież po to tu przyszliśmy... Wybacz, że mnie tak poniosło, ale nie potrafiłem się powstrzymać. Wiesz, ja to tak całym sobą czułem, musiałem pozwolić temu ujść, temu - mam na myśli uczucia do ciebie - wyjaśniłem jej i jeszcze raz przytuliłem się do niej, ucałowałem głęboko, jakby to było to, co dodawało mi sił żywotnych do dalszego funkcjonowania. Tak myślę, że to właśnie była miłość. Piękna była to miłość. Miałem ochotę nawet iść o krok dalej, ale nie chciałem też jakoś przerazić Norki, a po akcji w uliczce z Mayką, to wiedziałem przynajmniej, że z kobietami, które mi się podobały, jednak trzeba było obchodzić się delikatnie, bo nie wszystkie były tak otwarte jak ja. Ja byłem otwarty najbardziej, więc właściwie to ciężko było ze mną konkurować o bycie elastycznym. Ciekawe, czy to brało się z mojej kociej gibkości, czy może jednak z szaleństwa? Mama nie nauczyła mnie rozwagi. Ani Pani Psorka Transmutacji.
- Na zawsze to pełne słońce. Tu i teraz to tylko jego skrawek, jeden promień - zauważyłem, właściwie już czując się jak ten wygrany typ. Przegadanie to na spokojnie, w cukierki - to była dla mnie tylko formalność, gdyż nikt nie był w stanie zaprzeczyć, że mój urok osobisty to coś, z czym nie sposób było walczyć. Po prostu trzeba było głaskać i drapać... Z takim wyczuciem, cobym nie podrapał, no nie? Hehehehe. Matko Boginko Moja, jaki ja byłem przeszczęśliwy!
- Ależ oczywiście, że to przegadamy, aaaleee... ZGÓDŹ SIĘ WTEDY ZE MNĄ, HAHAHA. Będzie super, ja ci mówię. Niczego nie pożałujesz, moja droga, najdroższa!!! I oczywiście, że szukamy jagód. Piknik nie otwarty, jagód nie ma, a przecież po to tu przyszliśmy... Wybacz, że mnie tak poniosło, ale nie potrafiłem się powstrzymać. Wiesz, ja to tak całym sobą czułem, musiałem pozwolić temu ujść, temu - mam na myśli uczucia do ciebie - wyjaśniłem jej i jeszcze raz przytuliłem się do niej, ucałowałem głęboko, jakby to było to, co dodawało mi sił żywotnych do dalszego funkcjonowania. Tak myślę, że to właśnie była miłość. Piękna była to miłość. Miałem ochotę nawet iść o krok dalej, ale nie chciałem też jakoś przerazić Norki, a po akcji w uliczce z Mayką, to wiedziałem przynajmniej, że z kobietami, które mi się podobały, jednak trzeba było obchodzić się delikatnie, bo nie wszystkie były tak otwarte jak ja. Ja byłem otwarty najbardziej, więc właściwie to ciężko było ze mną konkurować o bycie elastycznym. Ciekawe, czy to brało się z mojej kociej gibkości, czy może jednak z szaleństwa? Mama nie nauczyła mnie rozwagi. Ani Pani Psorka Transmutacji.