04.05.2024, 20:31 ✶
Kiedy Anthony zaczął mówić, Isaac oderwał spojrzenie od biblioteczki i spojrzał na mężczyznę. Nie przerywał mu, mimo naprawdę wielkich chęci. Westchnął i pokręcił głową. Jeszcze kilka tygodni temu, po prostu by mu odpowiedział, że możliwe iż zaufał złemu człowiekowi i dopiero za jakiś czas się przekona, jak jest naprawdę. Z początku nie polubił Shafiq'a. Zmienił zdanie dopiero po kilku spotkaniach, na których miał szansę trochę go poobserwować. W końcu skończył za nim dzisiaj w "przepaść", prawda? Isaac z łatwością był w stanie wykryć iluzje i wiedział, że nic złego im się przy tym nie stanie. Nie wiedział jednak, jaki będzie efekt takiego "skoku". Zamiast wylądować na miękkich poduszkach, mogli równie dobrze przez piętnaście minut zwisać głową w dół, lub wpaść do kałuży pełnej zimnej wody oraz błota. Niezbyt przyjemna wizja, prawda? Jednak jak już cierpieć, to z kimś zawsze raźniej.
-Panie Shafiq, ja wiem, że dużo mówię. Ale proszę mi wierzyć, że wiem co mówię i do kogo mówię. Chyba pan nie myśli, że komukolwiek bym o tym powiedział? - Uniósł ku górze jedną brew, a w jego głosie można było wyczuć nutkę żalu.- Przecież to sprawa pana Longbottoma i Neila, a nie moja. To ich prywatne życie. Miłość, to miłość panie Shafiq. Powiedziałem panu o moich wnioskach, ponieważ uznałem, że tego pan ode mnie oczekiwał. I to chyba oczywiste, że zna pan pana Longbottoma oraz jego preferencje, więc z moich słów nie dowiedział się pan niczego nowego. - Z drugiej strony rozumiał Anthony'ego. Mężczyzna miał prawo mieć wątpliwości. No cóż, były sprawy, o których Shafiq nie wiedział, albo przynajmniej tak się Isaac'owi wydawało.
Bagshot trzymał w swojej głowie oraz w myślodsiewni ludzkie historie i sekrety, których użył do napisania swojej ostatniej książki. Nigdy jednak nie wykorzystał przeciwko nikomu swojej wiedzy. Wspomnienia weteranów wojennych, cywilów, najeźdźców, oraz ludzi którzy przeżyli piekło Holokaustu, zupełnie zmieniły jego światopogląd.
-Lubię ludzi, wierzę w dobro, jestem towarzyski oraz miły, ale nie ufam tak łatwo, jak może się to panu wydawać. Szanuję ludzkie tajemnice.- Wyjaśnił zgodnie z prawdą. Z lekko zmarszczonymi brwiami, ponownie przeniósł spojrzenie na książki. Położył rękę na oparciu krzesła.- I wiem, co się stało z Alanem Turingiem. Został wykorzystany, oskarżony o obrazę moralności a później ukarany. To bardzo przykre. To się dzieje i działo nie tylko u nas. Niemcy podczas wojny masowo ściągali homoseksualistów do obozów, odbierając im prawa i nazywając wynaturzeńcami. Poznałem historie wielu ludzi, którzy stracili w taki sposób bliskich. I takich, którzy właśnie taki obóz przeżyli.- Westchnął cicho i postanowił dolać sobie herbaty do filiżanki. Takie tematy, to była jego słabość. Isaac był bardzo empatyczny i za każdym razem trochę to przeżywał. Chyba nie miał dzisiaj siły na "walkę" umysłów z Anthony'm. Miał za to wiele historii, które mógłby mu po prostu opowiedzieć.
- Chcę, żeby ludzie myśleli, że im ufam. To bardzo przydatne w mojej pracy.- Isaac był więc trochę białym oszustem. To wszystko było bardzo pokrętne...
-Panie Shafiq, ja wiem, że dużo mówię. Ale proszę mi wierzyć, że wiem co mówię i do kogo mówię. Chyba pan nie myśli, że komukolwiek bym o tym powiedział? - Uniósł ku górze jedną brew, a w jego głosie można było wyczuć nutkę żalu.- Przecież to sprawa pana Longbottoma i Neila, a nie moja. To ich prywatne życie. Miłość, to miłość panie Shafiq. Powiedziałem panu o moich wnioskach, ponieważ uznałem, że tego pan ode mnie oczekiwał. I to chyba oczywiste, że zna pan pana Longbottoma oraz jego preferencje, więc z moich słów nie dowiedział się pan niczego nowego. - Z drugiej strony rozumiał Anthony'ego. Mężczyzna miał prawo mieć wątpliwości. No cóż, były sprawy, o których Shafiq nie wiedział, albo przynajmniej tak się Isaac'owi wydawało.
Bagshot trzymał w swojej głowie oraz w myślodsiewni ludzkie historie i sekrety, których użył do napisania swojej ostatniej książki. Nigdy jednak nie wykorzystał przeciwko nikomu swojej wiedzy. Wspomnienia weteranów wojennych, cywilów, najeźdźców, oraz ludzi którzy przeżyli piekło Holokaustu, zupełnie zmieniły jego światopogląd.
-Lubię ludzi, wierzę w dobro, jestem towarzyski oraz miły, ale nie ufam tak łatwo, jak może się to panu wydawać. Szanuję ludzkie tajemnice.- Wyjaśnił zgodnie z prawdą. Z lekko zmarszczonymi brwiami, ponownie przeniósł spojrzenie na książki. Położył rękę na oparciu krzesła.- I wiem, co się stało z Alanem Turingiem. Został wykorzystany, oskarżony o obrazę moralności a później ukarany. To bardzo przykre. To się dzieje i działo nie tylko u nas. Niemcy podczas wojny masowo ściągali homoseksualistów do obozów, odbierając im prawa i nazywając wynaturzeńcami. Poznałem historie wielu ludzi, którzy stracili w taki sposób bliskich. I takich, którzy właśnie taki obóz przeżyli.- Westchnął cicho i postanowił dolać sobie herbaty do filiżanki. Takie tematy, to była jego słabość. Isaac był bardzo empatyczny i za każdym razem trochę to przeżywał. Chyba nie miał dzisiaj siły na "walkę" umysłów z Anthony'm. Miał za to wiele historii, które mógłby mu po prostu opowiedzieć.
- Chcę, żeby ludzie myśleli, że im ufam. To bardzo przydatne w mojej pracy.- Isaac był więc trochę białym oszustem. To wszystko było bardzo pokrętne...