05.05.2024, 18:47 ✶
- Z mitu owszem, ale trudno mówić, że to mit mugolski. W starożytności magia przeplatała się z tym, co dziś określamy jako mugolskie - powiedział, przelewając rum do szklanki. - To my lubimy sobie wszystko dualizować, oddzielamy się od innych grubym murem i nie potrafimy sobie wyobrazić świata, w którym żyjemy wszyscy razem.
Icarus oczywiście zdawał sobie sprawę z całej pozostałej historii relacji mugoli z czarodziejami. Wszyscy pamiętali o polowaniach na czarownice, stosach i czasach, gdy tak naprawdę ostatecznie trzeba było zejść do podziemia. Tylko teraz nie wiadomo, czy było to podziemie, czy może kulisy...
Cieszył się, że Olivia nie oceniała jego pochodzenia. Chociaż z jednym się nie zgadzał: wolałby być prawdziwym synem swojego ojca. Czystokrwistym czarodziejem, którego nie oceniano po pochodzeniu. O którym mówiono jako o "synu Dedalusa Prewetta", a nie o "bękarcie". Miałby wtedy matkę i zapewne więcej szacunku u innych czarodziejów.
- Chętnie wstąpię. A jeśli otworzysz coś swojego, przyjdź i daj mi namiary. Lubię wspierać początkujące biznesy - uśmiechnął się. Po kolejnych słowach parsknął cichym śmiechem. - Masz rację. Mogą gadać o mnie źle, ale ważne, że gadają. Przyszedł tu nawet kiedyś jeden starszy czarodziej i zaczął wypytywać o moją matkę, kobietę, która skłoniła mojego ojca do zdradzenia żony. Ale na szczęście, chyba wszyscy uznali, że coś takiego jest zupełnie bez klasy. Tak czy inaczej, ten człowiek już tu nie przychodzi.
Icarus oczywiście zdawał sobie sprawę z całej pozostałej historii relacji mugoli z czarodziejami. Wszyscy pamiętali o polowaniach na czarownice, stosach i czasach, gdy tak naprawdę ostatecznie trzeba było zejść do podziemia. Tylko teraz nie wiadomo, czy było to podziemie, czy może kulisy...
Cieszył się, że Olivia nie oceniała jego pochodzenia. Chociaż z jednym się nie zgadzał: wolałby być prawdziwym synem swojego ojca. Czystokrwistym czarodziejem, którego nie oceniano po pochodzeniu. O którym mówiono jako o "synu Dedalusa Prewetta", a nie o "bękarcie". Miałby wtedy matkę i zapewne więcej szacunku u innych czarodziejów.
- Chętnie wstąpię. A jeśli otworzysz coś swojego, przyjdź i daj mi namiary. Lubię wspierać początkujące biznesy - uśmiechnął się. Po kolejnych słowach parsknął cichym śmiechem. - Masz rację. Mogą gadać o mnie źle, ale ważne, że gadają. Przyszedł tu nawet kiedyś jeden starszy czarodziej i zaczął wypytywać o moją matkę, kobietę, która skłoniła mojego ojca do zdradzenia żony. Ale na szczęście, chyba wszyscy uznali, że coś takiego jest zupełnie bez klasy. Tak czy inaczej, ten człowiek już tu nie przychodzi.