• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 9 Dalej »
[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna

[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#9
05.05.2024, 23:11  ✶  
Gdyby Cynthia była nieco bardziej podobna do matki, powiedziałby pewnie Victorii coś mądrego o tym, jak to ludzie sami sobie komplikują sprawy. Boją się uczuć w obawie przed utratą i zaangażowaniem, boją się ryzyka. Pech chciał, że przyjaciółka czarnowłosej mogła wymienić jej możliwości przeszczepu żył, a nie życiowe rady na temat związków. Jej doświadczenie nie było duże, ba, ograniczone raptem do jednej osoby. Sauriel był trudny, Tori też była trudna. Obydwoje mieli swoje demony, które trudno było ujarzmić, a gdy dwóm osobom o takim typie charakteru na sobie zależy, nie było mowy o słodkich dniach, które płynęłyby miodem i mlekiem — lub w tym przypadku o nocach, bo przecież Książę Ciemności by się spalił. Z jednej strony wierzyła w to całe dojrzewanie emocjonalne poprzez uczucia i różne ich fazy, ale z drugiej strony strasznie jej współczuła takiego położenia. I była na siebie zła, bo niewiele mogła zrobić. Sprowokować rozmowę pomiędzy nimi ewentualnie, nawet jeśli wyszłaby na najgorszą, ale to akurat nie miałoby dla niej żadnego znaczenia, jeśli udałoby się im cokolwiek ugadać i zdziałać pomiędzy sobą. Tori była tego warta. Zrobiłaby przecież dla niej wszystko.
Rodzina była najważniejsza, tworząc jednocześnie największe komplikacje w życiu. Mama Torii była wspaniałą i zdolną kobietą, ale wymagającą. I w tej sytuacji Cynthia nie zawsze umiała jej dobrze doradzić, bo jej własna matka zmarła, gdy ona była jeszcze dzieckiem, a ojciec, wiadomo, średnio sobie radził z bliźniakami. Wyprowadzenie się z rodzinnej posiadłości wymagało dużej odwagi oraz funduszy, chociaż w tych czasach to pierwsze zdawało się ważniejsze. Była aurorem, celem popleczników Czarnoksiężnika, a mieszkając samej, teoretycznie stanowiła łatwiejszy kąsek. Blondynka nie zamierzała jednak robić jej uwag na ten temat, wolała cieszyć się jej swobodą i ją po prostu wspierać, uznając, że to najlepsze, co mogła zrobić. Bycie zimną i Sauriel dawały Victorii wystarczająco popalić, nie musiała do tego dokładać wywodów o bezpieczeństwie. No i nie była bezbronną dziewczyną. Rosier był drogi, ale jego rzeczy były doskonałej jakości. Warto było odświeżać garderobę, nawet jeśli odrobinę naruszy to jej oszczędności, które tak skrupulatnie gromadziła. Każdy galeon miał służyć celowi, którego tak naprawdę sobie jeszcze nie wymyśliła. Nie miała dużych potrzeb materialnych, a materiałów do badań miała pod dostatkiem w kostnicy. Perspektywa koszuli oraz skrojonych odpowiednio spodni z nieco wyższym stanem wydała się jej kusząca, zwłaszcza że jej przyjaciółka prezentowała się w tym tak doskonale.
Zgodziłaby się z Laurentem, że trudno o ładniejszą dziewczyną w Londynie, niż ona. Jej karnacja, sylwetka, rysy twarzy i przede wszystkim głębokie spojrzenie, osadzone pod wachlarzami długich i ciemnych rzęs sprawiały, że ściągała na siebie uwagę, gdziekolwiek by nie była. Sauriel musiałby być idiotą lub lubić mężczyzn, aby tego nie zauważyć. Może po prostu nie chciał jej pokazać, że mu zależy? Zawsze łatwiej było kogoś odtrącić, niż samemu zostać odtrąconym, a charakterny wampir wyglądał na takiego, co miał małą manię kontroli, podobnie zresztą jak Cynthia. Umiała go tu zrozumieć, bo sama wolała rozdawać karty, stawiać warunki. Ludzie niewiele ją obchodzili, nie licząc kilku wyjątków. I im dłużej nad całą tą ich sytuacją myślała, tym bardziej była na niego zła. Jak niby miała mu wybaczyć skrzywdzenie jej tak głęboko? Odtrącić kogoś z obawy lub też przez strach przez to, kim się było.. To było paskudne i niesprawiedliwie, po prostu.
Westchnęła, przesuwając chłodnymi placami po swoim policzku, a następnie oczach. Nie było trudno wyobrazić sobie scenariusza ze smokiem, w którym brała udział Brenna Longbottom. - Całe szczęście, że tam byłaś, bo byłaby brygadzistka z ogniska. - zauważyła cicho, kręcąc głową. Zawsze była w gorącej wodzie kąpana, typowy gryfon. I jednocześnie cecha ta sprawiała, że była naprawdę wyjątkową dziewczyną. Dar Lestrange był naprawdę użyteczny, gdy przychodziło do smoków lub wybuchających ognisk na festynach. - Podziwiam oddanie Brenny i skłonności do poświęceń, ale czasem powinna pomyśleć o sobie. Świat wiele by stracił, gdyby stała się przekąską dla smoka. - zauważyła dość miękko z delikatnym wzruszeniem ramion, powracając do przyjaciółki spojrzeniem.
Przytaknęła jedynie na jej słowa, wciąż łagodnie spoglądając na jej twarz. Głupi Rookwood, naprawdę, dlaczego mężczyźni w tym kraju byli tak upośledzeni? A może egoistyczni i zaślepieni po prostu? Trudno było wybrać. - Musisz z nim porozmawiać, przełamać tęsknotę. Czy powodzenie mu wprost czego chcesz, da efekt? - zapytała z nutą zaciekawienia, palcami stukając o blat stołu w zamyśleniu. Nie była zwolennikiem aż tak dużej szczerości, ale czasem pozostawała najlepszym rozwiązaniem, nawet jeśli zamykała drzwi wielu innym. Obydwie nie lubiły być bezbronne względem drugiej osoby, a prawda — chociaż brutalna i okrutna, była taka, że w momencie otworzenia się na partnera i zaangażowania, pokazywało się słabość i mnóstwo możliwości na to, aby wpaść w sidła kontroli lub też manipulacji. Świat był bezwzględny. Chronienie jej było czymś dobrym, czy złym? Teoretycznie złym, tak sobie powtarzała przez swoją manię niezależności, ale nie znała też strony Sauriela, chociaż o tym było łatwo jej zapomnieć. W końcu na nim jej tak nie zależało, jak na niej.
- Niektórzy potrzebują pociągnięcia za rękę, uświadomienia, ale Ty znasz go najlepiej. Najważniejsze, że się nie spóźniłaś Tori. Wizja utraty musiała być okropna, przytłaczająca.. Przykro mi, że postawił Cię w takiej sytuacji. Zawsze uważałam, że to osoba odporna na emocje.. Jak wiele musiało się zdarzyć, że skłoniło go do takiej decyzji? Jeśli mogę zapytać. Skąd wiedziałaś, że musisz go szukać? Dał Ci znać? Chciał, żebyś go powstrzymała? - zapytała ciszej, przenosząc spojrzenie na dłonie czarownicy. To nie był miły powrót do przeszłości, zadane przez nią pytania musiały rozdrapać pewne rany, ale kobieta znała ją na tyle, aby wiedzieć, że jeśli nie czuła się komfortowo z odpowiedzią. Szczerze mówiąc, Cynthia nigdy nie rozumiała samobójców. Życie było wszystkim, co ludzie dostawali — krótkim czasem na tle całego wszechświata, który powinni wykorzystać do tego, aby zostawić po sobie jakikolwiek ślad lub być spełnionym. Człowiek, który umrze, a więc przestaje istnieć, ale wszyscy ci, których zostawił, odczuwają jego brak. Przecież poza Tori, której pękłoby serce, Sauriel miał też rodzinę oraz przyjaciół. Nie było problemów bez rozwiązania, nie istniał dla człowieka punkt, z którego nie wychodziła żadna droga. Blondynka westchnęła, przymykając na chwilę oczy, a potem dopiła resztę alkoholu z chłodnego wciąż kieliszka. - Skoro jest dla Ciebie ważny, walcz o niego i dla niego, skoro on nie ma na to siły. Niezależnie od tego, co na to reszta świata. Będziesz żałowała, jak odpuścisz i nie spróbujesz.
No przecież każda kobieta miała w sobie takie drżącego kwiatuszka, musiała po prostu znaleźć odpowiedniego ogrodnika, dla którego będzie mogła się rozwinąć i pokazać to, czego reszta świata nie powinna w ogóle widzieć.
Przymknęła oczy, czując zapach jej włosów oraz perfum. Lubiła sposób, w jaki pachniała jej przyjaciółka i rytm, który wybijało jej serce, a który tak doskonale słyszała w związku ze swoimi umiejętnościami nekromancji. Nie przeszkadzało jej mocniejsze objęcie, sama zacisnęła palce na ciele dziewczyny, jakby próbowała pokazać, że będzie dobrze i że sobie poradzi, bo nie jest w tym wszystkim osamotniona. Niezależnie, czy w byciu zimną, czy w kwestii Rookwooda, Tori zawsze miała ludzi za plecami. Kogoś, kto poda jej dłoń. Nie mogła pokazać ciemnowłosej, jak bardzo się o nią martwiła, ale nie mogła też pozwolić, aby takie myśli i głupoty kiełkowały w jej głowie, bo nie było możliwości, aby ona umarła. Cynthia zamieniłaby się z nią miejscami, przelała jej całą swoją energię życiową lub pobiła się z kostuchą, jeśli byłaby taka konieczność, a przede wszystkim możliwość.
- Nie dziękuj mi, nie masz za co. Jesteś dla mnie jak siostra. Zrobiłabym dla Ciebie i Twojego bezpieczeństwa wszystko, więc się nie martw, dobrze? - odpowiedziała miękko, kręcąc głową odrobinę, jakby chciała utwierdzić ją w przekonaniu, że te trzy miesiące, to jakaś kompletna bzdura. Nie ruszając się z miejsca, słuchała jej uważnie, skupiając się na tym, aby wyłapywać wszystkie możliwości płynące z wypowiedzi oraz miejsc, gdzie się udawały. Każda szkoła nekromancji była inna, każde wiedźmy miały inne rytuały. Jedne osiągały niewiele, inne były w stanie na poziomie duchowo-witalnym przedostawać się do limbo, nawet jeśli ich życie było przez to znacznie krótsze. Przytaknęła. - Skontaktuje się z kilkoma kobietami, poproszę o księgi z Ameryki Północnej i Południowej, a także przejrzę to, co mamy dostępne na Wyspach Brytyjskich. Mogę też spróbować dowiedzieć się o czymś ... Nie, lepiej, żebyś nie wiedziała. - uśmiechnęła się nieco, pozwalając sobie na delikatne wzruszenie ramion, przez co jasne włosy zakołysały się leniwie. O departamencie tajemnic lepiej było nie mówić, ale warto było uśmiechnąć się do Nicholasa i poprosił go o przysługę. I tak był jej coś winien. Ściągnęła brwi, słuchając uważnie jej słów. Jej usta zacisnęły się nieco, jedną dłonią ścisnęła mocniej przyjaciółkę, a drugą przesunęła po swojej szyi, zaczepiając palcami o gęste pasmo i chowając je za uchem. - Widzisz, limbo nie bez powodu jest tematem i miejscem właściwie tabu. O zejściu tam niewiele się mówi. Nie wiem, w jakim stopniu to prawda, bo nie próbowałam połączenia umożliwiającego odwiedzenia tego miejsca, ale słyszałam, że wkroczenie tam bez zaproszenia lub też w hmmm okolicznościach, które ingerują w jego moc, sprawia, że chce jakby uniemożliwić wyniesienie swoich tajemnic? To tak, jakby dusze uruchamiały system alarmowy, pułapkę. To miejsce przesiąknięte magią i duszami, energią życiową, pozostałością po tych, których już nie ma. Doskonale wiedzą, za kim tęskni serce. Całe szczęście, że tam nie zostaliście. Gdy bywasz w limbo zbyt długo lub gdy zbyt mocno Twoje źródło zwiąże się z jego źródłem, wyjście może być niemożliwe. I możesz umrzeć lub co gorsza, tkwić w letargu pomiędzy światami. Oczywiście nie mogę tego potwierdzić, tak wiesz, na pewno, ale Twoje słowa i słowa wiedźm się pokrywają. Dusza może też chcieć się wydostać, przeżyć poprzez Ciebie swoje chwile raz jeszcze, intensywniej i wyraźniejsze, bo jesteś żywa.
Zakończyła, nie odwracając od niej spojrzenia. Nie chciała jej okłamywać, nie mogła też zagwarantować, że opowieści, podania, treści ksiąg i wierzenia mówiły prawdę. Nawet jeśli udawało się dostać do limbo, kręcić po nim, cena była często straszna. Większość osób, które tam zaglądały, próbowało też pochwycić jego moc i w pewien sposób przechwycić śmierć, podobnie jak trzej bracia z legendy. Słuchała dalej, a na wzmiankę o wampirze, uniosła nieco brwi. Na tym temacie aż tak się nie znała, nigdy nie interesowała się zarówno wampiryzmem, jak i likantropią, chociaż na obecnym poziomie wiedzy, bycie tym pierwszym mogło być niezwykle użyteczne i praktyczne, pomóc w badaniach.
- Igrasz z niebezpiecznymi rzeczami, jeśli dusza zostawiła w Tobie tak trwały ślad. Z drugiej strony, czy to nie jest iskra nadziei dla Ciebie i dla niego? Skoro ona z tego wyszła, on też może. Znalezienie lekarstwa jest możliwe. Nie sądzę, żeby babcia Cię okłamała lub przedstawiła Ci w podziękowaniu historię, którą potrzebowałaś usłyszeć. No wiesz, za możliwość "życia" przez chwilkę.
Musiała ją odrobinę ostrzec, chociaż starała się nie brzmieć, jak zatroskana matka. Czy jej się to podobało, że brała w tym udział? Nie. Bo były to aspekty, o których niewiele właściwie było wiadomo. I co, jeśli stanie się coś okropnego i Cynthia nie będzie w stanie jej pomóc? Jej palce znów mocniej zacisnęły się na dłoni przyjaciółki.
Przeznaczenie było trudnym tematem. Los, przypadek, zbieg okoliczności, wróżby. Starała się zwykle o tym nie myśleć, nie kwestionować i skupiać się na tym, co było namacalne i prawdziwe, na nauce. Czasem jednak każdy potrzebował chwili takiego zrzucania odpowiedzialności za życie na siłę wyższą, nawet ona. Nie można było jednak zapomnieć, że szczęście zależało w dużej mierze od nas samych, że tylko my mogliśmy chwycić je w dłonie. Błękitnooka nie lubiła wierzyć, że coś mogłoby mieć nad nią aż tak dużą kontrolę. Westchnęła na jej słowa. Owszem, odczuła, ale to była magia. Magia mogła narzucać, tworzyć, przekształcać — obydwie o tym wiedziały. Jak bazować uczucia na czymś tak niestabilnym? Jak wierzyć w ich sens?
- Mówiłam Louvanowi, że to nie jest właściwie, ale wściekł się strasznie, gdy wspomniałam o zerwaniu tego zaklęcia. Dowiedziałam się, że wraz z lipcem, powinno być słabsze i całkowicie zniknąć w sierpniu, ale nie jestem pewna, ile w tym prawdy. Wiesz, to nie moje terytorium ekspertyzy. - wyjaśniła, podnosząc się i przysuwając krzesło tak, aby siedzieć bliżej Tori. Usiadła więc wygodnie, zakładając nogę na nogę i wbiła w nią wzrok, przekręcając odrobinę głowę na bok. Wciąż była na niego zła za ich ostatnie spotkanie, ale przecież nie będzie zachowywała się jak dziecko i grała obrażonej, odmawiając mu pomocy w sprawach naglących. Zawsze dbała o jego zdrowie, dostarczała Lou ziół i mikstur. - Myślisz, że mogłabyś podpytać Florence o to? Może wie coś więcej na temat tego pojedynczego zerwania i informacji, które Ci podałam? Naprawdę, nie umiem tworzyć czegokolwiek na podstawach płynących z sabatu i przeznaczenia, magii wiązania nitek. Chociaż to pewnie okropnie romantyczne. - parsknęła z nutą rozbawienia, przesuwając palcami po swojej twarzy. Przez myśl jej przemknął obraz dziewczyny, którą kiedyś widziała w lustrze, tak innej od tego, co Cynthia reprezentowała sobą teraz. - Jestem przekonana, że kiedyś byłam bardziej romantyczna. Nigdy bym za to nie podejrzewała Twojego kuzyna o to.
Na pierwszy rzut oka, ów romantyzm w ogóle do czarnowłosego nie pasował. Wiedziała jednak, że zyskiwał przy bliższym poznaniu, podobnie jak ona, tworząc dookoła siebie pewnego rodzaju zbroję, skorupę, tylko kryła ona zupełnie inne wnętrze, niż przed światem chowała Flint.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (6039), Victoria Lestrange (5397)




Wiadomości w tym wątku
[24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 28.02.2024, 01:30
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 28.02.2024, 22:00
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 28.02.2024, 22:32
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 01.03.2024, 00:19
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 04.03.2024, 21:55
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 07.03.2024, 00:17
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 13.03.2024, 23:11
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 20.03.2024, 23:37
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Cynthia Flint - 05.05.2024, 23:11
RE: [24.07.1972r.] Girls Just Want To Have Fun | Tori X Cyna - przez Victoria Lestrange - 10.06.2024, 23:12

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa