adnotacja moderatora
Rozliczono - Rodolphus Lestrange - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
12 lipca 1972
Prawie-noc
Prawie-noc
Gdy tylko opuścił sklep Mulciberów, teleportował się ze śmierdzącego Nokturnu z ogromnym poczuciem ulgi. Nie dlatego, że odczuwał niepokój do tej części magicznego Londynu - lecz dlatego, że nie był przyzwyczajony do smrodu, który zdawał się unosić w Podziemnych Ścieżkach. Odór śmierci, biedy, przemocy i brutalności różnił się od zapachu, który unosił się nad świeżymi trupami, gdy razem z innymi Śmierciożercami kończyli swoje dzieło. Zapach świeżej krwi zawsze był lepszy od tej zakrzepniętej. Lestrange mimowolnie się wzdrygnął, bo mimo że Nokturn wcale nie był usłany trupami, to jednak miał wrażenie, że przesiąknął dziwną, ciężką atmosferą, która kleiła się do jego ciała nawet teraz, gdy znajdował się w Alei Horyzontalnej.
Robert polecił mu porozmawiać z Nicholasem. Ta rozmowa mogła być ciężka, zważywszy na to, że zarówno on, jak i Nick, nie mogli zbyt dużo rozmawiać o swojej pracy. Lecz czyż charakter ich znajomości nie zmienił się w przeciągu ostatnich tygodni? No i zawsze miał asa w rękawie, a as ten zwał się Robert Mulciber. As, którego Travers nie był w stanie wytrącić z ręki i któremu nie mógł się oprzeć. Robert mówił, że Nicholas był jednym z najbardziej zaufanych ludzi - domyślał się, dlaczego. Liczył, że i teraz współpraca przejdzie gładko. Przekręcił klucz w zamku i odetchnął dopiero, gdy dokładnie zamknął za sobą drzwi i zabezpieczył je zaklęciem.
- Nick? - było już późno. Słońce od dawna chowało się za horyzontem, a na niebie już od jakiegoś czasu błyszczały gwiazdy i księżyc. Nie był pewien, czy Travers już śpi. Jeżeli spał... Cóż, będzie musiał go obudzić. W zasadzie nie był pewny, jak mężczyzna na to zareaguje. Niektórzy potrafili być agresywni, gdy ktoś wyrywał ich ze snu. Liczył więc, że Nicholas nie spał, bo wolałby się nie przekonywać na własnej skórze, czy należy do nich, czy nie.