— Dziwne rysunki i dużo sugestii, że nikt nie zagrzał tu czasu wystarczająco długo, a przecież to całkiem ładna posiadłość. Czyli pan też wyczuwa klątwę nosem, a nie zbiór nieszczęśliwych wypadków, panie Steward — stwierdził Morpheus, pokazując ilustracje martwych domowników aurorowi, a widząc, że ten pokój już właściwie został przeszukany przez mężczyznę, udał się za magicznym głosem serca, czy raczej, przeczuciem, do gwiezdnego pokoju. Bardzo kojarzył mu się z pokojem wspólnym Ravenclaw. Słodko-gorzkie wspomnienia.
Aby dodać sobie animuszu, zaczął fałszować pod nosem jeden z hitów poprzedniej dekady, I think we're alone now, utwór ze zdecydowanie seksualnym podtekstem, chociaż dość ładnie ukrytym. Children behave // That's what they say when we're together // And watch how you play // They don't understand, and so we're
Spojrzał na mapę nieba, porzuconą na podłodze, szukając ewentualnych zaznaczonych ruchów gwiazd, a jeśli była dostatecznie kompletna, określić, z jakiego punktu ziemskiego i w jakiej dacie została stworzona. Przyjrzał się też ubraniom, mankietom, szukając inicjałów. Komnata nie przypominała głównej sypialni, dla państwa domu, ale mógł się mylić. Czy tu mogła mieszkać Estella? Celował, że tak.
I think we're alone now // There doesn't seem to be anyone around // I think we're alone now // The beating of our hearts is the only sound. W swojej dosłowności refren wyjątkowo pasował do obecnej sytuacji.
Lusterka nie podniósł. Włoski uniosły mu się bez powodu na karku. Od jakiegoś czasu nie lubił luster. Dawały mu, jak to mówili mugole, hibbies-jibbies. Zabawne wyrażenie.
Przeglądając dzienniki, przechadzał się po pomieszczeniu, skrzypiąc nierozchodzonymi, nowymi glanami po pokoju. Prawie potknął się przez to o szklaną kulę. Spojrzał na nią, wyjął z kieszeni chustkę i przykrył kawałki, tak jak robiono to tradycyjnie z tymi obiektami. Zawsze należało przykryć szklaną kulę po seansie, a w tym przypadku to, że została rozbita, nie miało znaczenia. Nie pamiętał, aby Estella była wróżbitką.
Wyszedł na korytarz i zaczął czytać na głos w sposób donośny, aby Patrick i Erik go usłyszeli:
— Oszalałam? Oszalałam, czy Guinevere to nie Guinevere? Która z nich umarła tamtego dnia? W trumnie leżała Genevieve, jestem pewna, że to była Genevieve. Nie wiem, którą siostrę pochowałam? Lydia! Guinevere! Jak mógł to zrobić? — zakończył, zamykając dramatycznie pamiętnik. — Moi drodzy Stróże Prawa, mamy do czynienia z nieczystymi zagraniami i rodzinną tragedią, która nie jest zbiorem nieszczęśliwych przypadków.