Już wcześniej wspomniał o tym bratankowi, ale im dłużej przyglądał się całości, tym dziwniej to wszystko wyglądało. Z racji swojego zawodu doszukiwał się we wszystkim przepowiedni upadku, klątwy, opisał więc młodszej kobiecie, co znaleźli na piętrach, również w pomieszczeniach, w których nocowali. Morpheus nie wyglądał na specjalnie przejętego mrocznymi słowami dziewczyny z obrazu. Siwizna na jego skroniach nie wzięła się z powietrza, jak na czarodzieja, był jeszcze nieco za młody, aby aż tak pokryć się srebrem.
— Razem z Erikiem i panem Stewardem znaleźliśmy listy, dzienniki i dziwny szkicownik, myślę, że by ci się spodobał, mogę ci go pokazać. Dużo turpizmu, ale też dosyć wierne rysy twarzy. Nietrudno się domyślić, kto jest kim, znałem się z Estellą. Właściwie nie wiem, dlaczego mnie nie było na jej ślubie, jak teraz pomyślę, to chyba nawet dostałem zaproszenie, ale to było dawno, jak byłem młody i przystojny.
Zmarszczył brwi. Wszyscy byli zmęczeni, a wyrwanie ze snu nie pomagało.
— Jej portret. Jej portret w bibliotece chyba umarł. — Tak mu się przynajmniej wydawało. Coraz mniej rozumiał z całego nocnego wydarzenia. Portret pojawia się, ostrzega ich przed śmiercią i znika... Kulturalnie obrócił się tyłem do Millie, gdy ubierała dolną część ubioru, nawet jeśli sądził, że raczej jej nie przeszkadza przebieranie się przy nim z piżamy.
— Moje podejrzenie jest takie, że albo Amarylis Greengrass zabiła klątwa służącej, podkochującej się w Bastianie, a później ta utopiła się z wyrzutów sumienia, bo okazało się, że nie panuję nad nią i rzuciła ją na cały budynek, albo zrobił to Basitan, ale brakuje tu motywu. Może nie chciał jednak brać z nią ślubu...? Jak sądzisz, Pani Władzo?
Dywagować na głos, idąc tam, gdzie wskazywała Moody. To ona miała tutaj węszyć psim nosem, jemu dużo łatwiej przychodziły sprawy duchowe.