Zasugerowanie już innego rozwiązania, widocznie było także okazaniem swojej pomocy, Shafiqowi. Bezpieczniejsze, niż kombinowanie z naginaniem swoich praw aurorskich i tutejszych kodeksów. Richard zauważył, że owa propozycja spotkania i omówienia problemu z właścicielem Muzeum okazała się być, bardzo pomocna, trafna. Nie zostawił Tony’ego z problemem. A nawet podał mu adres i dane właściciela, żeby mógł spróbować coś załatwić samodzielnie. Jeżeli się nie uda, pomyśli nad innym rozwiązaniem.
Przy okazji, Richard pozwolił zapisać mu dodatkową informację, aby mogli na spokojnie, spotkać się gdzieś po jego godzinach pracy, gdzieś blisko wieczora? W zależności od czasu wolnego, jakim mógłby dysponować Anthony. Dzięki temu będą mogli porozmawiać sobie swobodnie o sytuacji w Anglii, czy w rodzinach.
- Nie jest to już moim problemem. Ani tego Ministerstwa.Wzruszył ramionami. Tamtejsze Ministerstwo ma swoje zasady, prawo i kodeksy, zrobią z nim co chcą. Ukarzą, wypuszczą. Cokolwiek. Chyba, że Anthony’emu chodziło o coś innego. Aby się pozbyć tego nieudacznika? Zmodyfikować pamięć?
Richard pozbierał otrzymane dokumenty, dołączając do obecnie posiadanych ze sprawą. Skoro ich rozmowa dobiegała powoli końca.
Na słowa Shafiqa, Richard uśmiechnął się kącikiem ust.
- Nie ma Pan za co przepraszać. Pomogłem, jak mogłem.Odpowiedział na tyle uprzejmie, jak potrafił. Wyłapując jego ostatnie słowa, jako potwierdzenie o spotkaniu, na które w ukrytych słowach i na kartce zostało ustalone. Richard przyjął je z nieznacznym skinieniem głowy. Zamknął teczkę i wstał, co zapewne jego rozmówca uczynił to samo.
- Odprowadzę Pana.
Zaproponował, wskazując wyjście. Odczekał także, aż Shafiq zbierze swoje dokumenty, cokolwiek tutaj ze sobą przyniósł. Opuścili razem pomieszczenie, a Mulciber odprowadził go do windy, pożegnawszy się uściskiem dłoni.
Kiedy się rozdzielili, westchnął. Wracając do pracy, odnosząc papiery na miejsce.