10.05.2024, 21:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.11.2024, 02:30 przez Isaac Bagshot.
Powód edycji: Wklejenie linka do losowania
)
Miesiąc miłości
... Isaac Bagshot.
Isaac miał dzisiaj urwanie głowy. Bob poszedł na zwolnienie, pierwszy raz od ponad trzydziestu lat. Bagshot sam go wysłał na to cholerne chorobowe, ponieważ Pasztetowy Król smarkał, jęczał i praktycznie słaniał się przy własnym biurku (panowie mają przyjemność mieć biurka tuż obok siebie!).
-Idź na zwolnienie, Bob. Przecież nikt ci za to nie wręczy wypowiedzenia! - Gadał mu przez cały dzień. Pomogło. Jednak dopiero wtedy, kiedy obiecał Królowi, że podczas jego nieobecności zajmie się całą ich papierologią...
I to właśnie dlatego bardzo nieszczęśliwy dzisiaj Isaac, od rana biegał jak kot z pęcherzem, żeby dostarczyć dokumentację do odpowiednich działów. Nie miał nawet czasu zapalić papierosa! To było okropne. Był w pracy, i musiał pracować. Szokujące! Uwaga! W pracy trzeba pracować całe osiem godzin! Halo?! Alarm! Czy ktoś go za to pochwali?! Szok, niedowierzanie... ale czego się nie robi dla bliźniego, prawda? A niech pójdzie to Bobowi na zdrowie!
Kiedy zbliżało się południe, poziom nikotyny w organiźmie Isaac'a był tak niski, jak jeszcze nigdy przez ostatnie czternaście lat (a miał dwadzieścia dziewięć). To właśnie czternaście lat temu, jego przyjaciółka Geraldine pokazała mu czym są papierosy. Musiał więc zrobić sobie chociaż pięć minut przerwy, tylko po to, żeby zapalić. Idąc do windy, zaczął myśleć o cyckach Gerry. Pierwszy raz zobaczył ją nago, kiedy przez przypadek teleportował się do jej łazienki prosto pod prysznic. Los chciał, że akurat w tym samym momencie z niego korzystała, więc tylko głupi by nie popatrzył mając ku temu okazję. I kiedy tak myślał o pannie Yaxley i jej zgrabnym ciele, przypomniała mu się marmurowa rzeźba mugolskiego artysty Auguste Rodina. Para uchwycona w akcie pocałunku... *gdzie ja ją widziałem? I ile lat temu? Myślał intensywnie czekając na transport, który zabierze go do nieba (na papierosa). Kiedy drzwi się rozsunęły, nadal nie odnalazł w swojej głowie odpowiedzi.
-Dzień dobry.- Przywitał się wchodząc do windy, jednak zamyślony wzrok skierowany miał gdzieś w przestrzeń. W ułamku sekundy dostrzegł jednak Neila i otrząsnął się z przemyśleń. Uśmiechnął się szeroko, a drzwi natychmiast się za nim zasunęły.
- Neil! - Isaac'owi zdarzało się pomyśleć o chłopaku oraz jego samopoczuciu. Zastanawiał się, czy doszedł do siebie i wybaczył Morpheusowi niechcianą przygodę.
-Nie spodziewałem się zobaczyć Cię w Ministerstwie. Jak się czujesz? Potrzebujesz z czymś pomocy? - Dzisiaj Isaac nie prezentował się tak ładnie i elegancko jak poprzednim razem. Nie miał na głowie kapelusza, jego koszula była rozpięta pod szyją, a włosy miał w lekkim nieładzie. Wyglądał na zabieganego ale i pogodnego zarazem.
*Jeszcze będzie o rzeźbie więcej w rozgrywce.
... Isaac Bagshot.
Isaac miał dzisiaj urwanie głowy. Bob poszedł na zwolnienie, pierwszy raz od ponad trzydziestu lat. Bagshot sam go wysłał na to cholerne chorobowe, ponieważ Pasztetowy Król smarkał, jęczał i praktycznie słaniał się przy własnym biurku (panowie mają przyjemność mieć biurka tuż obok siebie!).
-Idź na zwolnienie, Bob. Przecież nikt ci za to nie wręczy wypowiedzenia! - Gadał mu przez cały dzień. Pomogło. Jednak dopiero wtedy, kiedy obiecał Królowi, że podczas jego nieobecności zajmie się całą ich papierologią...
I to właśnie dlatego bardzo nieszczęśliwy dzisiaj Isaac, od rana biegał jak kot z pęcherzem, żeby dostarczyć dokumentację do odpowiednich działów. Nie miał nawet czasu zapalić papierosa! To było okropne. Był w pracy, i musiał pracować. Szokujące! Uwaga! W pracy trzeba pracować całe osiem godzin! Halo?! Alarm! Czy ktoś go za to pochwali?! Szok, niedowierzanie... ale czego się nie robi dla bliźniego, prawda? A niech pójdzie to Bobowi na zdrowie!
Kiedy zbliżało się południe, poziom nikotyny w organiźmie Isaac'a był tak niski, jak jeszcze nigdy przez ostatnie czternaście lat (a miał dwadzieścia dziewięć). To właśnie czternaście lat temu, jego przyjaciółka Geraldine pokazała mu czym są papierosy. Musiał więc zrobić sobie chociaż pięć minut przerwy, tylko po to, żeby zapalić. Idąc do windy, zaczął myśleć o cyckach Gerry. Pierwszy raz zobaczył ją nago, kiedy przez przypadek teleportował się do jej łazienki prosto pod prysznic. Los chciał, że akurat w tym samym momencie z niego korzystała, więc tylko głupi by nie popatrzył mając ku temu okazję. I kiedy tak myślał o pannie Yaxley i jej zgrabnym ciele, przypomniała mu się marmurowa rzeźba mugolskiego artysty Auguste Rodina. Para uchwycona w akcie pocałunku... *gdzie ja ją widziałem? I ile lat temu? Myślał intensywnie czekając na transport, który zabierze go do nieba (na papierosa). Kiedy drzwi się rozsunęły, nadal nie odnalazł w swojej głowie odpowiedzi.
-Dzień dobry.- Przywitał się wchodząc do windy, jednak zamyślony wzrok skierowany miał gdzieś w przestrzeń. W ułamku sekundy dostrzegł jednak Neila i otrząsnął się z przemyśleń. Uśmiechnął się szeroko, a drzwi natychmiast się za nim zasunęły.
- Neil! - Isaac'owi zdarzało się pomyśleć o chłopaku oraz jego samopoczuciu. Zastanawiał się, czy doszedł do siebie i wybaczył Morpheusowi niechcianą przygodę.
-Nie spodziewałem się zobaczyć Cię w Ministerstwie. Jak się czujesz? Potrzebujesz z czymś pomocy? - Dzisiaj Isaac nie prezentował się tak ładnie i elegancko jak poprzednim razem. Nie miał na głowie kapelusza, jego koszula była rozpięta pod szyją, a włosy miał w lekkim nieładzie. Wyglądał na zabieganego ale i pogodnego zarazem.
*Jeszcze będzie o rzeźbie więcej w rozgrywce.