22.12.2022, 19:21 ✶
Będą musieli. Będą musieli się przynajmniej widywać, prawdopodobnie codziennie. Ewentualnie parę razy w tygodniu - to zależało już od tego, jak bardzo będą starali się nie wchodzić sobie w drogę. Unikać się, jak bardzo tylko się da. Kiedy się już spotkają - co wtedy? Wielka niewiadoma jak na razie przekładała się na to, że to nie będzie miłe i spokojne życie, a droga domowa nie będzie płatkami stokrotek usłana, tylko całymi różami. Tymi, które teraz Victoria trzymała w wazoniku i podtrzymywała im życie. Piękne, czerwone. Kłujące. W zależności od natężenia bodźców i emocji każdy krok mógł nieść huk i krew. Zostawiać brzydkie ślady na starannie wypolerowanych panelach. Wtedy będzie można prześledzić całą drogę ich słodkiego, domowego żywota.
- Wiersz Mickiewicza, zatytuowany "Romantyczność". Inspirowany Szekspirem. - Tak, każdy miał swój sposób na spędzanie czasu. Jedni tonęli w podręcznikach, które tłumaczyły matematyką, królową nauk, zasady tego świata rozbierając je na pierwiastki, inne uczyły czarami jak nagiąć tę rzeczywistość, a jeszcze inne otwierały oczy i duszę na świat, którego nauka zbadać już nie mogła. Czary mogły go tylko naginać, ale nigdy sprawić, by były prawdziwe. Och, chyba że ból. Ból był zawsze ten sam i niezmienny. - Łopatologicznie tłumacząc: wiersz mówi o tym, jak człowiek nauki próbował wyjaśnić prostemu ludowi świat, ale lud znał go o wiele lepiej niż on - nie z książek, badań i bibliotek, tylko przeżywania go. - Czuł, że to jest jakaś pułapka, dlatego trzeba być tu podwójnie czujnym jak pies podwójny. I cholera - była to pułapka. Sauriel skrzywił się z lekkim niezadowoleniem, że w nią wszedł, zamiast zamknąć jadaczkę. Że w ogóle odpowiedział w taki sposób, zamiast to uciąć jakąś pyskówką. A tu co? Jakiś zalążek cywilizowanej rozmowy? Fuj, rozmowa z kobietą, no normalnie ohyda! Nie, tak nie pomyślał, bo to było prześmiewcze ujęcie. Ale mniej więcej macie obraz tego, o co chodzi. - To, że zamiast przeżywać, żyjesz życiem innych. - Zamiast doświadczać - o doświadczeniach czytała. To znaczy - wcale nie myślał, że to takie nieciekawe. I wcale nie uważał, że siedzenie pomiędzy tymi regałami, wielkimi, było nudne i nieciekawe. W zasadzie było całkowicie... czarujące. Cisza, spokój. Tylko ty i stare tomy. Tajemnice, które artyści mogli poukrywać w swoich dziełach. To budziło takie maluutkie pragnienie Sauriela, żeby badać i odkrywać. Żeby trącić łapą jedną czy drugą książkę i spojrzeć na jakiej stronie się otworzą, gdy już spadną. Co zostało w nich zapisane. Jego wyobraźnię było bardzo łatwo pobudzić, ale zdecydowanie nie chciał się zagalopowywać w jej towarzystwie. W niczyim towarzystwie obecnie nie chciał tego robić. - "Gdyby mi się chciało" - przedrzeźnił ją - chwalipięta z ciebie, co? Taka dumna, taka zdolna. - Ludzie lubili czuć się docenieni, nie było w tym niczego dziwnego.
- I co my poradzimy, że to jedyna [miara], jaką mam? - Aż korciło żeby powiedzieć, że nie jest pewien, ile tej łaski będzie miał. Ale nie na tyle, żeby palnąć aż tak głupim tekstem. Tutaj akurat trochę się w jęzor ugryzł. Tak ociupinkę. Ha! Dowód na to, że jednak jak się chce to wszystko jest możliwe. - Dzięki za wyjaśnienie moich praw, co mogę a czego nie muszę. Od razu jakoś mi tak... klarowniej.
- Wiersz Mickiewicza, zatytuowany "Romantyczność". Inspirowany Szekspirem. - Tak, każdy miał swój sposób na spędzanie czasu. Jedni tonęli w podręcznikach, które tłumaczyły matematyką, królową nauk, zasady tego świata rozbierając je na pierwiastki, inne uczyły czarami jak nagiąć tę rzeczywistość, a jeszcze inne otwierały oczy i duszę na świat, którego nauka zbadać już nie mogła. Czary mogły go tylko naginać, ale nigdy sprawić, by były prawdziwe. Och, chyba że ból. Ból był zawsze ten sam i niezmienny. - Łopatologicznie tłumacząc: wiersz mówi o tym, jak człowiek nauki próbował wyjaśnić prostemu ludowi świat, ale lud znał go o wiele lepiej niż on - nie z książek, badań i bibliotek, tylko przeżywania go. - Czuł, że to jest jakaś pułapka, dlatego trzeba być tu podwójnie czujnym jak pies podwójny. I cholera - była to pułapka. Sauriel skrzywił się z lekkim niezadowoleniem, że w nią wszedł, zamiast zamknąć jadaczkę. Że w ogóle odpowiedział w taki sposób, zamiast to uciąć jakąś pyskówką. A tu co? Jakiś zalążek cywilizowanej rozmowy? Fuj, rozmowa z kobietą, no normalnie ohyda! Nie, tak nie pomyślał, bo to było prześmiewcze ujęcie. Ale mniej więcej macie obraz tego, o co chodzi. - To, że zamiast przeżywać, żyjesz życiem innych. - Zamiast doświadczać - o doświadczeniach czytała. To znaczy - wcale nie myślał, że to takie nieciekawe. I wcale nie uważał, że siedzenie pomiędzy tymi regałami, wielkimi, było nudne i nieciekawe. W zasadzie było całkowicie... czarujące. Cisza, spokój. Tylko ty i stare tomy. Tajemnice, które artyści mogli poukrywać w swoich dziełach. To budziło takie maluutkie pragnienie Sauriela, żeby badać i odkrywać. Żeby trącić łapą jedną czy drugą książkę i spojrzeć na jakiej stronie się otworzą, gdy już spadną. Co zostało w nich zapisane. Jego wyobraźnię było bardzo łatwo pobudzić, ale zdecydowanie nie chciał się zagalopowywać w jej towarzystwie. W niczyim towarzystwie obecnie nie chciał tego robić. - "Gdyby mi się chciało" - przedrzeźnił ją - chwalipięta z ciebie, co? Taka dumna, taka zdolna. - Ludzie lubili czuć się docenieni, nie było w tym niczego dziwnego.
- I co my poradzimy, że to jedyna [miara], jaką mam? - Aż korciło żeby powiedzieć, że nie jest pewien, ile tej łaski będzie miał. Ale nie na tyle, żeby palnąć aż tak głupim tekstem. Tutaj akurat trochę się w jęzor ugryzł. Tak ociupinkę. Ha! Dowód na to, że jednak jak się chce to wszystko jest możliwe. - Dzięki za wyjaśnienie moich praw, co mogę a czego nie muszę. Od razu jakoś mi tak... klarowniej.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.