11.05.2024, 23:42 ✶
- Nie musisz mówić mi tak oficjalnie po nazwisku, Neil. Wystarczy Isaac.- Powiedział lekkim tonem i za cholerę nie potrafił zrozumieć, dlaczego chłopak byl aż tak zestresowany. Starał się jednak na niego nie gapić, żeby dać mu więcej swobody. Może Neil przyszedł tutaj, żeby odwiedzić Morpheusa? Jeśli tak, to powinni jechać na zupełnie inne piętro.
- Czyli wycieczka po Ministerstwie? W sumie to ma sens. To bardzo duży budynek, jest tutaj całkiem sporo działów i kilka pięter. Ja po dwóch miesiącach pracy czasami jeszcze się gubię. - Powiedział zgodnie z prawdą. Jeśli zaistniała taka potrzeba, to Bob najczęściej roznosił dokumenty. Isaac za to doskonale znał drogę od swojego biurka, do windy. Wiedział również, który guzik powinien wcisnąć, żeby jak najszybciej dostać się do domu.
- Jeśli potrzebujesz żeby wskazać ci drogę do biura pana Longbottoma, to właśnie zmierzałem w tamtą stronę. - Skłamał lekko, tak asekuracyjnie. I o czym to on myślał, zanim wszedł do windy? Cycki Gerry, marmurowa rzeźba... tak! Auguste Rodina, czy on przypadkiem nie był Francuzem? Neil był z Francji! Cóż za przypadek! Może go o to zapytać, upewnić się. Chłopak zdecydowanie wyglądał na czarodzieja z mugolskiej rodziny, a skoro trzymał się z Morpheusem, to mógł mieć jakieś pojęcie o sztuce.
-Neil, czy kojarzysz może takiego mugolskiego rzeźbiarza, Augustusa Rodine?- Winda zaczynała nieco się trząść, jednak Isaac z początku nie zwrócił na to uwagi.- Czy on przypadkiem nie był Francuzem? Stworzył marmurową rzeźbę, która przedstawia parę w trakcie pocałunku. Bardzo romantyczny motyw i bardzo piękna rzeźba. Może wiesz o której mówię?- Zapytał, spoglądając na chłopaka. Chciał dodać coś więcej, jednak zamilkną, ponieważ winda zaczęła zwalniać. Przecież to jeszcze nie czas... zatrzymali się, a później zaczęli spadać! Co za dzień.
-...?! - Może i byłoby to śmieszne, gdyby nie fakt, że tym razem nie byli w żadnej iluzji i naprawdę mogła stać im się krzywda. Isaac wyciągnął różdżkę i rzucił tarcze ochronną na Neila, oraz na siebie. Jeśli winda się rozbije, to magia ich ochroni.
- Czyli wycieczka po Ministerstwie? W sumie to ma sens. To bardzo duży budynek, jest tutaj całkiem sporo działów i kilka pięter. Ja po dwóch miesiącach pracy czasami jeszcze się gubię. - Powiedział zgodnie z prawdą. Jeśli zaistniała taka potrzeba, to Bob najczęściej roznosił dokumenty. Isaac za to doskonale znał drogę od swojego biurka, do windy. Wiedział również, który guzik powinien wcisnąć, żeby jak najszybciej dostać się do domu.
- Jeśli potrzebujesz żeby wskazać ci drogę do biura pana Longbottoma, to właśnie zmierzałem w tamtą stronę. - Skłamał lekko, tak asekuracyjnie. I o czym to on myślał, zanim wszedł do windy? Cycki Gerry, marmurowa rzeźba... tak! Auguste Rodina, czy on przypadkiem nie był Francuzem? Neil był z Francji! Cóż za przypadek! Może go o to zapytać, upewnić się. Chłopak zdecydowanie wyglądał na czarodzieja z mugolskiej rodziny, a skoro trzymał się z Morpheusem, to mógł mieć jakieś pojęcie o sztuce.
-Neil, czy kojarzysz może takiego mugolskiego rzeźbiarza, Augustusa Rodine?- Winda zaczynała nieco się trząść, jednak Isaac z początku nie zwrócił na to uwagi.- Czy on przypadkiem nie był Francuzem? Stworzył marmurową rzeźbę, która przedstawia parę w trakcie pocałunku. Bardzo romantyczny motyw i bardzo piękna rzeźba. Może wiesz o której mówię?- Zapytał, spoglądając na chłopaka. Chciał dodać coś więcej, jednak zamilkną, ponieważ winda zaczęła zwalniać. Przecież to jeszcze nie czas... zatrzymali się, a później zaczęli spadać! Co za dzień.
-...?! - Może i byłoby to śmieszne, gdyby nie fakt, że tym razem nie byli w żadnej iluzji i naprawdę mogła stać im się krzywda. Isaac wyciągnął różdżkę i rzucił tarcze ochronną na Neila, oraz na siebie. Jeśli winda się rozbije, to magia ich ochroni.
Rzut Z 1d100 - 18
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 50
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!