12.05.2024, 17:04 ✶
Dla Isaac'a, magia zawsze była najlepszym rozwiązaniem. Swego czasu żył wśród mugoli i wiedział, że da się funkcjonować bez magii. Sam jednak nigdy by się na to nie zdecydował.
Czując, że Neil go złapał, nie oponował. Różdżka wypadła mu z ręki i wraz z chłopakiem znalazł się w rogu windy. Spadanie było przyjemne i nieprzyjemne zarazem. Przyjemne, ponieważ Isaac lubił tak ekstremalne przygody. Nieprzyjemne, ponieważ naprawdę nie chciał umrzeć. Miał więc nadzieję, że jego zaklęcia ochronne zadziałają i nie zostanie z nich czerwona plama. Czuł, jak ręce Neila zaciskają się wokół jego pasa. Kiedy się zatrzymali, odetchnął.
- Żyje… myślisz, że to już koniec?- Szepnął, jakby winda miała ich usłyszeć i zacząć ponownie spadać. Uniósł rękę w ciemności i pogłaskała uspokajająco Neila po splecionych na swoim pasie dłoniach. Zaśmiał się pod nosem, żeby rozładować nieco nerwy. Musiał przyznać, że winda napędziła mu stracha i chyba nawet lekko się spocił. Ostatnie miesiące nie owocowały w przygody, więc trochę się zastał.- Uff… - Odetchnął, tak naprawdę trochę bojąc się poruszyć. Może i narzekał na swoją pracę w Ministerstwie, ale naprawdę nie było tak źle, jak opowiadał! Dlaczego więc praca chciała go zabić? I dlaczego już drugi raz spotkał Neila, w stresującej dla chłopaka sytuacji? Domyślał się, że dla niego nie było w tym niczego śmiesznego. Dobrze pamiętał, jak reagował na wszystkie pokoje oraz pułapki na które natrafiali w nawiedzonym domu.
-Neil, czy czasami używasz magii? - Zapytał nagle, równie cicho jak wcześniej. Bardzo go to nurtowało, a skoro siedzieli w ciemnościach bojąc się poruszyć, to przynajmniej mogli porozmawiać.
Isaac rozluźnił się wyraźnie. Było mu wygodnie, ktoś go przytulał i oczy mu odpoczywały od światła. Oparł wygodnie głowę o Neila, żeby nie męczyć karku.
- A co do tego rzeźbiarza, to chciałem zapytać, czy był Francuzem. - Szeptał.- Widziałem kiedyś te rzeźbę, ale zapomniałem gdzie. Jak mieszkałem w Europie, to zwiedziłem dużo mugolskich muzeów i galerii. I tak mnie to zaczęło nurtować zanim wsiadlem do windy...- Mówił cicho.
Czując, że Neil go złapał, nie oponował. Różdżka wypadła mu z ręki i wraz z chłopakiem znalazł się w rogu windy. Spadanie było przyjemne i nieprzyjemne zarazem. Przyjemne, ponieważ Isaac lubił tak ekstremalne przygody. Nieprzyjemne, ponieważ naprawdę nie chciał umrzeć. Miał więc nadzieję, że jego zaklęcia ochronne zadziałają i nie zostanie z nich czerwona plama. Czuł, jak ręce Neila zaciskają się wokół jego pasa. Kiedy się zatrzymali, odetchnął.
- Żyje… myślisz, że to już koniec?- Szepnął, jakby winda miała ich usłyszeć i zacząć ponownie spadać. Uniósł rękę w ciemności i pogłaskała uspokajająco Neila po splecionych na swoim pasie dłoniach. Zaśmiał się pod nosem, żeby rozładować nieco nerwy. Musiał przyznać, że winda napędziła mu stracha i chyba nawet lekko się spocił. Ostatnie miesiące nie owocowały w przygody, więc trochę się zastał.- Uff… - Odetchnął, tak naprawdę trochę bojąc się poruszyć. Może i narzekał na swoją pracę w Ministerstwie, ale naprawdę nie było tak źle, jak opowiadał! Dlaczego więc praca chciała go zabić? I dlaczego już drugi raz spotkał Neila, w stresującej dla chłopaka sytuacji? Domyślał się, że dla niego nie było w tym niczego śmiesznego. Dobrze pamiętał, jak reagował na wszystkie pokoje oraz pułapki na które natrafiali w nawiedzonym domu.
-Neil, czy czasami używasz magii? - Zapytał nagle, równie cicho jak wcześniej. Bardzo go to nurtowało, a skoro siedzieli w ciemnościach bojąc się poruszyć, to przynajmniej mogli porozmawiać.
Isaac rozluźnił się wyraźnie. Było mu wygodnie, ktoś go przytulał i oczy mu odpoczywały od światła. Oparł wygodnie głowę o Neila, żeby nie męczyć karku.
- A co do tego rzeźbiarza, to chciałem zapytać, czy był Francuzem. - Szeptał.- Widziałem kiedyś te rzeźbę, ale zapomniałem gdzie. Jak mieszkałem w Europie, to zwiedziłem dużo mugolskich muzeów i galerii. I tak mnie to zaczęło nurtować zanim wsiadlem do windy...- Mówił cicho.