• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 16 Dalej »
[lipiec 1966] Canto della sirena

[lipiec 1966] Canto della sirena
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#45
14.05.2024, 14:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.05.2024, 06:41 przez Anthony Shafiq.)  
Czyż rzeczywiście potrzebowali więcej wsparcia żywiołów? Chłodny kamień, grudka ziemi i powietrze falujące nad nimi dopełniały tylko ich splotu. Od lat bowiem szkolnych przypisywano Anthony'emu żywioł wody, właściwy dla znaku pod którym się urodził, właściwy dla jego natury, osoby z jednej strony emocjonalnej, z drugiej potrafiącej prześlizgnąć się przez meandry rozmów, potrafiącej ukryć, zataić prawdę, skryć siebie w głębinach mrocznej toni nieświadomości. I choć to wody bał się najbardziej, to niewątpliwie pozostawała ona jego domeną. Z drugiej zaś strony nic nie musieli podpalać, bowiem Erik jawił mu się jako płomień uchwycony w ramiona, gorejący, nieprzewidywalny, dziki, dający schronienie i ból, kwintesencja energii tworzenia i destrukcji. Słoneczny bożek zwykle z oddali cieszący oko na dziennym nieboskłonie, który teraz z sykiem unoszącej się wokół nich pary, zatapiał się w chłodne górskie zdroje ukryte zbyt długo przed jego blaskiem.

Dłoń ześlizgnęła się z krzyża i wsunęła dalej, ku krzywiźnie pośladka profilowanej latami ćwiczeń, wyzwań, patroli i pościgów. Momentalnie, dla symetrii, dołączyła do niej druga dłoń, zaciskając się w zaborczym geście, choć któż był w tej sytuacji bardziej zawłaszczony, skoro oba shafiq'owe nadgarstki przyciśnięte były mocno do drugiego ciała oczywistymi ograniczeniami materiału spodni? Anthony spróbował ułożyć się inaczej pod tym słodkim ciężarem, poruszył się niespokojnie przytłoczony wrażeniem, doznaniem, niewolą i kroczącą z nią w parze wolnością odczuwania. Chciał szeptać Erikowi słowa uwielbienia, zaklinać jego piękno i doskonałość, przeklinać urok, który roztaczał, który przyciągał oszołomiony umysł na zatracenie. Nie. Chciał się droczyć, stanąć w szranki tych miłosnych tortur, przekonywać, że jego łóżko jest lepsze, a w ogóle, to gdzieś tu niedaleko głowy toczy się butelka całkiem dobrego wina, noc przecież była taka młoda. Nie. Chciał...

– Ch...chodźmy mój Heliosie... – ...zgodzić się na wszystko co powie Erik. Przecież wiedział, że przegrał te negocjacje w chwili gdy drugi mężczyzna otworzył usta, nie teraz, a tydzień temu, gdy się przywitał, uśmiechnął życzliwie jeszcze w ponurej aurze lipcowej londyńskiej duchoty. Gdy pierwszy raz w podróży powiedział coś tak okropnie głupiego, że Anthony nie wytrzymał i zaśmiał się pod nosem, a potem musiał zmierzyć się na ubitej ziemi z tym niepewnym młodzieńczym uśmiechem, przepraszającym zupełnie niepotrzebnie, szukającym walidacji, potwierdzania własnej wartości, którą przecież było widać o tu, na rozłożonej dłoni. A może przegrał gdy wyłapał te ukradkowe spojrzenia, wilgotny język na pół świadomie przesuwany po spierzchniętej wardze, palce zamykające się na wyimaginowanych włosach i to cudne zmieszanie zasłaniane butą ciskanych w niego przytyków? A może przegrał, gdy złapał go za szeroką dłoń i zrozumiał, że już nigdy nie chce jej wypuszczać, może gdy dostrzegł w tych złotych oczach strach przed karą i zrozumiał, że nienawidzi każdego, kto ów strach zasiał i go pielęgnował? Moment w którym dotknął jego rozchylonych ust, w którym zatopił palce w gęstych kosmykach był tylko niemą akceptacją nieuchronnego losu. Drogi, po której już kroczył, minuty, godziny, dni... Drogi prowadzącej do hotelowej sypialni, wśród pocałunków i cichych przekleństw na szkło z pobitych kieliszków, na zderzenie z jeszcze jedną ścianą, szczęśliwie nie tą przy której stała harfa. Ostatnie kroki, choć z pewnością nie ostatni moment, by zrezygnować i się wycofać. Byli już daleko za punktem, w którym dałoby się jeszcze zawrócić.

Obudzili się w południe, zdecydowanie bliżej seconda aniżeli prima colazione. Rozleniwieni, odrętwiali, gdzieniegdzie też posiniaczeni i podrapani, podejmowali nieśmiałe próby odnalezienia się w nowej sytuacji, próby poradzenia sobie z pierwszymi odmowami, gdy jeszcze kilka godzin temu drżało między nimi srebrzystą, nieskończoną nicią  "tak". Czy właśnie to czuł Hades, gdy nadeszła nań pełnia zrozumienia, że przyjdzie mu wypuścić najjaśniejszy skarb ze swoich dłoni? Czy właśnie ten moment był kluczowy, ta obawa, przekonanie, że ktoś tak tryskający młodością i radością, nigdy nie zechce przyjąć ciężaru życia w cieniu? Nie padła więc propozycja zobowiązania, które byłoby zbyt ryzykowne w skostniałym świecie, które mogłoby zbyt łatwo przekreślić obiecującą karierę dziedzica domu Longbottomów. Nie padło nic co mogłoby rozpocząć tę ścieżkę, choćby w niewinnym zaproszeniu na herbatę, Anthony bowiem zbyt dobrze wiedział, że nie będzie w stanie w sytuacji jeden na jeden umknąć przed grawitacją drugiego mężczyzny. Nie będzie w stanie wmawiać sobie, że nie pragnie wszystkiego... Wraz z blaskiem dnia myśli i realia stawały ością w gardle, pomimo lekkości toczonej nad stołem rozmowy, ale plan kształtował się niespiesznie. Czy właśnie to czuł Hades podsuwając ku światłu swojego istnienia rozwarty owoc granatu? Wystarczą dwa ziarna, dwie twarde pestki osłonięte słodkim miąższem, wystarczą dwa razy do roku, w ktorych mógłby odebrać go światu i, jeśli tylko wyrazi zgodę, mieć go. Mieć tylko dla siebie.

Westchnął i wypił podwójne czarne espresso, czarne i gorzkie jak widma ciążące mu na sercu, odkładając na później rozmyślania o tym jak ulżyć zrodzonej tęsknocie. Śpiew syren umilkł. Pora było im wracać.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (18367), Erik Longbottom (18293)




Wiadomości w tym wątku
[lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.03.2024, 10:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.03.2024, 00:52
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 18.03.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.03.2024, 00:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.03.2024, 22:40
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 21.03.2024, 03:19
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 21.03.2024, 17:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 23.03.2024, 18:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 00:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 25.03.2024, 17:38
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.03.2024, 23:56
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 27.03.2024, 00:04
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 27.03.2024, 12:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.03.2024, 03:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.03.2024, 16:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 31.03.2024, 20:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 01.04.2024, 21:36
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 02.04.2024, 16:57
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 02.04.2024, 20:47
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.04.2024, 02:10
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.04.2024, 23:29
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 05.04.2024, 21:50
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.04.2024, 00:46
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 07.04.2024, 19:14
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.04.2024, 23:09
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 08.04.2024, 01:37
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 08.04.2024, 12:48
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 09.04.2024, 22:01
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 11.04.2024, 15:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 12.04.2024, 21:42
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 13.04.2024, 19:16
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 15.04.2024, 19:28
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 16.04.2024, 16:27
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 20.04.2024, 21:03
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 20.04.2024, 23:43
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 24.04.2024, 19:26
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 25.04.2024, 10:11
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 29.04.2024, 02:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 29.04.2024, 16:22
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 04.05.2024, 19:00
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 04.05.2024, 22:02
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 06.05.2024, 03:25
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 06.05.2024, 17:51
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Erik Longbottom - 14.05.2024, 01:35
RE: [lipiec 1966] Canto della sirena - przez Anthony Shafiq - 14.05.2024, 14:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa