23.12.2022, 00:54 ✶
Czarne oczy Eryka padły na stos plików. Poczty, papierów. Czy był w tym jakiś ład? Porządek? W innym miejscu i innym czasie, kiedy na ład czas był - na pewno. Bo to biur nie było burdelem, tym przysłowiowym. Tylko ta sprawa przyniosła wiadome nieprzyjemności. Cały czar polegał na tym, kogo chciał się dopuszczać do robienia cyrków a chaosu, a kogo - niekoniecznie. Bo czy ten wariat miał jakąś wartość dla Czarnego Pana było całkowicie wątpliwe. Wypadało się jednak odpowiednio zorientować w sytuacji. To pozostawiał w geście Sauriela, ewentualnie jej rodziny, żeby rozmówili się z córeczką, jak to śledztwo powinno zostać przeprowadzone. W końcu nikt nie chciałby, żeby jakiś czystokrwisty ucierpiał tylko dlatego, że Victoria chciała robić karierę... prawda? Z drugiej zaś strony niektóre rzeczy wypadało robić na pokaz. Na przykład na pokaz kogoś zaaresztować, by potem zrobić z niego odpowiedni użytek. Wypadki się zdarzały. Ktoś mógł nie dotrzeć do Azkabanu, albo... magicznie z niego uciec.
- Znalazła panienka chwilę czasu, więc żaden. - Zapewnił ją, chociaż przed samym wejściem zirytował się. Nie lubił rozwalonych puzzli. Starannie je układał, by do siebie pasowały, a tu pojawiał się element "x" i wszystko burzył. To się zdarzało - ale żeby zdarzało się w Ministerstwie, naprawdę..? To miejsce wymagało jeszcze sporo pracy. Zupełnie jak to narzeczeństwo. Eryk miał za nic to, jak się będą dogadywać, czy będą się nienawidzić, czy może kochać. Ale fochy tej panienki przełożyły się nieco na zachowanie jej rodziców. Eryk poświęcił temu tylko tyle czasu, ile miał w zanadrzu - czyli minimum. Nie lubił się powtarzać i nie zamierzał powtarzać. Sauriel miał tylko jedną rzecz do zrobienia, nawet nie trudną.
- Dziękuję, ale śpieszę się. - Eryk nie planował tu zabawiać na dłużej. Swoją parę oczu w tym śledztwie zostawiał i to w pełni wystarczyło. - To znaczy, że powinna pani podziękować swojej matce, która jest realnie zaabsorbowana pani problemami emocjonalnymi. - O które Eryk troszczył się jeszcze mniej od swojego syna i który to kłopot naprawdę go wkurwił, kiedy na wierzch wyszedł. Liczył na to, że chociaż jedna rzecz przejdzie z udziałem Sariela bezproblemowo. Przeliczył się. Zacisnął paluszki na ramieniu syna.
- Jestem zapoznany z tematem. Prawdopodobnie jestem w stanie pomóc. Znam różnych ludzi. - Ludzi, którzy nie gadaliby normalnie z aurorami. - ... i różne klątwy. - Dodał po chwili, bo raczej - wypadało. Z drugiej strony była to ostatnia rzecz, o której by chciał mówić przed kobietą, która mówiła, że "swoimi talentami należy się chwalić". W zasadzie o tym, że miał szerokie kontakty i znajomości półświatka też nie chciał jej mówić Spodziewał się jednak tego, że będzie musiał. - Będę zobowiązany, jeśli pozwolisz sobie pomóc.
- Znalazła panienka chwilę czasu, więc żaden. - Zapewnił ją, chociaż przed samym wejściem zirytował się. Nie lubił rozwalonych puzzli. Starannie je układał, by do siebie pasowały, a tu pojawiał się element "x" i wszystko burzył. To się zdarzało - ale żeby zdarzało się w Ministerstwie, naprawdę..? To miejsce wymagało jeszcze sporo pracy. Zupełnie jak to narzeczeństwo. Eryk miał za nic to, jak się będą dogadywać, czy będą się nienawidzić, czy może kochać. Ale fochy tej panienki przełożyły się nieco na zachowanie jej rodziców. Eryk poświęcił temu tylko tyle czasu, ile miał w zanadrzu - czyli minimum. Nie lubił się powtarzać i nie zamierzał powtarzać. Sauriel miał tylko jedną rzecz do zrobienia, nawet nie trudną.
- Dziękuję, ale śpieszę się. - Eryk nie planował tu zabawiać na dłużej. Swoją parę oczu w tym śledztwie zostawiał i to w pełni wystarczyło. - To znaczy, że powinna pani podziękować swojej matce, która jest realnie zaabsorbowana pani problemami emocjonalnymi. - O które Eryk troszczył się jeszcze mniej od swojego syna i który to kłopot naprawdę go wkurwił, kiedy na wierzch wyszedł. Liczył na to, że chociaż jedna rzecz przejdzie z udziałem Sariela bezproblemowo. Przeliczył się. Zacisnął paluszki na ramieniu syna.
- Jestem zapoznany z tematem. Prawdopodobnie jestem w stanie pomóc. Znam różnych ludzi. - Ludzi, którzy nie gadaliby normalnie z aurorami. - ... i różne klątwy. - Dodał po chwili, bo raczej - wypadało. Z drugiej strony była to ostatnia rzecz, o której by chciał mówić przed kobietą, która mówiła, że "swoimi talentami należy się chwalić". W zasadzie o tym, że miał szerokie kontakty i znajomości półświatka też nie chciał jej mówić Spodziewał się jednak tego, że będzie musiał. - Będę zobowiązany, jeśli pozwolisz sobie pomóc.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.