23.12.2022, 14:34 ✶
Temperament Sauriel również miał po ojcu. Krótki. Bardzo łatwy do tego, żeby poddać go, ładnie i zgrabnie to określając, niezadowolenie. Jeśli chodzi jednak o niezadowolenie to grupa ludzi dzieliła się zazwyczaj na trzech: na tych, którzy nie chcieli go okazywać, na tych, którzy mogli sobie na okazywanie go pozwolić i na tych, którzy musieli zdusić go w środku, bo jego okazanie przyniosłoby jedynie przykre konsekwencje, z którymi nie mogli się liczyć. Na jakie nie było ich stać. Emocje były inwestycją w życiu ludzki takich jak Eryk. Kiedy Victoria wypaliła z tym nie owijaniem w bawełnę decyzyjność okazywania niezadowolenia zawisła na włosku.
- Proszę, co za nieuprzejmość. - Skomentował wystosowaną prośbę ze strony kobiety. Zabrzmiało to tak, jakby niemal był tym zainteresowany. Jakby trafił na obcy i nowy okaz zwierzęcia i jego zachowanie przyciągnęło jego uwagę. - Odkrywa panienka konsekwencje swoich czynów. - W zasadzie to miał już wychodzić, ale zatrzymał się. Skierował znowu do niej. Stwierdził, że czemu nie? Może wyjść jej naprzeciw. Spodobała mu się ta bezpośredniość. - Jestem bezpośrednio zainteresowany tym czarnoksiężnikiem. - Machnął różdżką, tworząc dźwiękoszczelną barierę. - Jego usunięciem z ulic jak i przyjrzeniu się mu z bliska. Wspólne interesy powinny być jednak dla panienki wystarczająco dobrym powodem. - Oczywiście, w tym świecie nic nie spadało z nieba za darmo. Machnął różdżką znów, ściągając barierę. - Mam nadzieję, że mój syn będzie dla panienki odpowiednim wsparciem. - Resztę zamierzał pozostawić im.
- Proszę, co za nieuprzejmość. - Skomentował wystosowaną prośbę ze strony kobiety. Zabrzmiało to tak, jakby niemal był tym zainteresowany. Jakby trafił na obcy i nowy okaz zwierzęcia i jego zachowanie przyciągnęło jego uwagę. - Odkrywa panienka konsekwencje swoich czynów. - W zasadzie to miał już wychodzić, ale zatrzymał się. Skierował znowu do niej. Stwierdził, że czemu nie? Może wyjść jej naprzeciw. Spodobała mu się ta bezpośredniość. - Jestem bezpośrednio zainteresowany tym czarnoksiężnikiem. - Machnął różdżką, tworząc dźwiękoszczelną barierę. - Jego usunięciem z ulic jak i przyjrzeniu się mu z bliska. Wspólne interesy powinny być jednak dla panienki wystarczająco dobrym powodem. - Oczywiście, w tym świecie nic nie spadało z nieba za darmo. Machnął różdżką znów, ściągając barierę. - Mam nadzieję, że mój syn będzie dla panienki odpowiednim wsparciem. - Resztę zamierzał pozostawić im.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.