16.05.2024, 14:34 ✶
Tak naprawdę nie miała pojęcia, komu Vakel mógł powierzyć swoje tajemnice. A szczególnie tą, którą oboje, w niemym, pożal się Merlinie, porozumieniu, starali się dla dobra ich wizerunku ukryć. Sprawiało to, że czuła się zagrożona. Sama o fakcie powiedziała jedynie niektórym członkom rodziny, tym, którzy musieli wiedzieć. Nie miała nikogo innego, kogo chciałaby obdarzyć tak wielkim zaufaniem.
Widać jednak jak zwykle Vakel był inny. Miał wokół siebie ludzi nie związanych więzami krwi, którym mógł zdradzać brudne sekrety bez obawy, że będą chcieli je wykorzystać przeciwko nim.
Trochę zazdrościła, trochę pukała się mentalnie w czoło, bo sama nie wierzyła nigdy w czyste intencje innych. Nie miała jednak w tej chwili jakichkolwiek praw do oceny.
Zamiast tego wysłuchała tego, co miał do przekazania Peregrinus. Cóż, mogła spodziewać się takich a nie innych skutków wypłynięcia prawdy na światło dzienne. Mogła zacząć się pewnie do nich przyzwyczajać. Nie chciała tracić zaufania pacjentów, szczególnie teraz, gdy mogło od niego zależeć jej życie, płakanie nad rozlanym mlekiem jednak nic by nie wniosło,
Westchnęła, zmieniając pozycję w fotelu. Już nie siedziała wyprostowana, oparła jedną z rąk na podłokietniku, palcami dłoni dotykając podtrzymując lekko przechyloną głowę. Palce u drugiej ręki, schowane pod blatem biurka niespokojnie mięły materiał jej roboczej szaty.
- A więc podzielił się z tobą swoim ostatnim odkryciem? Cóż, mam nadzieję, że uszanujesz jego decyzję co do tego, co nasza dwójka zamierza z tą sprawą zrobić i nie będziesz działał na własną rękę. - Wolała to powiedzieć. Zapewne uważał ich za idiotów, gdy patrzył jak oboje tkwią od miesięcy w tym wyimaginowanym już małżeństwie, mieli jednak swoje powody, by to robić. Annie w szczególności. Choć coraz bardziej się w nim dusiła.
Zawsze wiedziała, że pomysł jej matki daleko jej nie zawiedzie, chciała jednak zakończyć tą farsę łagodniej. Mimo, że w pewnym momencie wydawała jej się najlepszym, na co mogła w życiu liczyć.
- Rozumiem twoją decyzję w zakończeniu współpracy, choć ubolewam nad straconym zaufaniem. Mogę jednak zapewnić, że eliksiry twojej matki były czyste od zbędnych dodatków, a to co zaszło między mną a moim mężem to wyjątek. - Przynajmniej w kwestii amortencji.
To co robiła w ramach służby Czarnemu Panu należało do innych kategorii, a także nie dotykało osób, które by sobie na to nie zasłużyły. Vakel był jej jedyną niewinną ofiarą.
I chyba w tym jednym wypadku naprawdę miała wyrzuty sumienia.
Widać jednak jak zwykle Vakel był inny. Miał wokół siebie ludzi nie związanych więzami krwi, którym mógł zdradzać brudne sekrety bez obawy, że będą chcieli je wykorzystać przeciwko nim.
Trochę zazdrościła, trochę pukała się mentalnie w czoło, bo sama nie wierzyła nigdy w czyste intencje innych. Nie miała jednak w tej chwili jakichkolwiek praw do oceny.
Zamiast tego wysłuchała tego, co miał do przekazania Peregrinus. Cóż, mogła spodziewać się takich a nie innych skutków wypłynięcia prawdy na światło dzienne. Mogła zacząć się pewnie do nich przyzwyczajać. Nie chciała tracić zaufania pacjentów, szczególnie teraz, gdy mogło od niego zależeć jej życie, płakanie nad rozlanym mlekiem jednak nic by nie wniosło,
Westchnęła, zmieniając pozycję w fotelu. Już nie siedziała wyprostowana, oparła jedną z rąk na podłokietniku, palcami dłoni dotykając podtrzymując lekko przechyloną głowę. Palce u drugiej ręki, schowane pod blatem biurka niespokojnie mięły materiał jej roboczej szaty.
- A więc podzielił się z tobą swoim ostatnim odkryciem? Cóż, mam nadzieję, że uszanujesz jego decyzję co do tego, co nasza dwójka zamierza z tą sprawą zrobić i nie będziesz działał na własną rękę. - Wolała to powiedzieć. Zapewne uważał ich za idiotów, gdy patrzył jak oboje tkwią od miesięcy w tym wyimaginowanym już małżeństwie, mieli jednak swoje powody, by to robić. Annie w szczególności. Choć coraz bardziej się w nim dusiła.
Zawsze wiedziała, że pomysł jej matki daleko jej nie zawiedzie, chciała jednak zakończyć tą farsę łagodniej. Mimo, że w pewnym momencie wydawała jej się najlepszym, na co mogła w życiu liczyć.
- Rozumiem twoją decyzję w zakończeniu współpracy, choć ubolewam nad straconym zaufaniem. Mogę jednak zapewnić, że eliksiry twojej matki były czyste od zbędnych dodatków, a to co zaszło między mną a moim mężem to wyjątek. - Przynajmniej w kwestii amortencji.
To co robiła w ramach służby Czarnemu Panu należało do innych kategorii, a także nie dotykało osób, które by sobie na to nie zasłużyły. Vakel był jej jedyną niewinną ofiarą.
I chyba w tym jednym wypadku naprawdę miała wyrzuty sumienia.