19.05.2024, 10:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.05.2024, 10:16 przez Rodolphus Lestrange.)
Kusiło odpowiedzieć, że przecież i tak nie śpi, więc co za różnica, ale żadne takie słowa nie padły z jego ust. Miał się tym zająć od razu, to tak właśnie planował. Poprawił się nieco na łóżku i przytaknął, gdy Nicholas powiedział o Victorii. Jego dłoń odruchowo sięgnęła czarnych włosów, by przeczesać miękkie pasma i zaczesać je w tył.
- Tak, o Victorię. Rozmawiałem z nią i planuje płynąć do Afryki. Łapie się wszystkiego, każdej nitki nadziei, która trzyma ją... Cóż, przy życiu, chociaż z rozmowy wywnioskowałem, że nie uważa tego za życie - powiedział z cichym westchnięciem. Pokręcił głową, nie bardzo wiedząc, czy zaczynać od początku, czy po prostu pociągnąć Nicholasa i wciągnąć go w głębinę, zarzucając informacjami. - Sprawa jest bardziej skomplikowana. [b]-Zacznijmy więc od początku, czyli Beltane. Twój brat, Theon, jako jeden z kilku, dostarczył z resztą pięć kamieni na Polanę Ognisk. Istnieje przypuszczenie, że razem z Mistrzem zszedł do Limbo, podobnie jak mój kuzyn oraz Wilhelm Avery.
Skąd to wszystko wiedział? To było dobre pytanie, na które w tej chwili nie miał zamiaru udzielać odpowiedzi. Nie miał także zamiaru ucinać rozmowy, dawać Traversowi czas na odpowiedź.
- Wiesz coś więcej na ich temat? Czy robicie jakiekolwiek postępy, które mogłyby pchnąć tę sprawę dalej? Jakikolwiek punkt zaczepienia? Victoria podejrzewa, że jej życiowa energia szybko się wyczerpie. Uważa, że Ministerstwo celowo opóźnia badania nad Zimnymi, bo... Boi się używać pewnych praktyk. Powiedz mi, proszę, czy prywatnie rozważałeś różne opcje na uratowanie ich, których z wiadomych względów nie możesz wypowiedzieć w Ministerstwie? - słowo proszę bardzo rzadko wychodziło z ust Rodolphusa. Teraz jednak gładko przeszło mu przez gardło. Wydawało się, że Lestrange wie dużo więcej, niż z początku można by zakładać, szczególnie że na Beltane go nie było.[/b]
- Tak, o Victorię. Rozmawiałem z nią i planuje płynąć do Afryki. Łapie się wszystkiego, każdej nitki nadziei, która trzyma ją... Cóż, przy życiu, chociaż z rozmowy wywnioskowałem, że nie uważa tego za życie - powiedział z cichym westchnięciem. Pokręcił głową, nie bardzo wiedząc, czy zaczynać od początku, czy po prostu pociągnąć Nicholasa i wciągnąć go w głębinę, zarzucając informacjami. - Sprawa jest bardziej skomplikowana. [b]-Zacznijmy więc od początku, czyli Beltane. Twój brat, Theon, jako jeden z kilku, dostarczył z resztą pięć kamieni na Polanę Ognisk. Istnieje przypuszczenie, że razem z Mistrzem zszedł do Limbo, podobnie jak mój kuzyn oraz Wilhelm Avery.
Skąd to wszystko wiedział? To było dobre pytanie, na które w tej chwili nie miał zamiaru udzielać odpowiedzi. Nie miał także zamiaru ucinać rozmowy, dawać Traversowi czas na odpowiedź.
- Wiesz coś więcej na ich temat? Czy robicie jakiekolwiek postępy, które mogłyby pchnąć tę sprawę dalej? Jakikolwiek punkt zaczepienia? Victoria podejrzewa, że jej życiowa energia szybko się wyczerpie. Uważa, że Ministerstwo celowo opóźnia badania nad Zimnymi, bo... Boi się używać pewnych praktyk. Powiedz mi, proszę, czy prywatnie rozważałeś różne opcje na uratowanie ich, których z wiadomych względów nie możesz wypowiedzieć w Ministerstwie? - słowo proszę bardzo rzadko wychodziło z ust Rodolphusa. Teraz jednak gładko przeszło mu przez gardło. Wydawało się, że Lestrange wie dużo więcej, niż z początku można by zakładać, szczególnie że na Beltane go nie było.[/b]