Kiwnął głową w kierunku kelnerki. Gdyby zaszła taka potrzeba, nie będzie miał problemu z tym, żeby ją tutaj ponownie przywołać. Do tego stolika. Na ten moment mogła zająć się jednak innymi sprawami. Innymi klientami, choć tych nie było o tej porze wielu. Kiedy dziewczyna odeszła, skupił się już w pełni na młodym chłopaku. Od czego powinni zacząć? No cóż. Najwyraźniej przyjdzie mu tego całego Petrova poprowadzić przez cały ten proces za rączkę? Czy mu to przeszkadzało? W zasadzie to niekoniecznie. Nie miało to znaczenia tak długo, jak nie robił kolejnych problemów; jak nie przedłużał tego spotkania.
- Od opowiedzenia o tym, czego pan szuka, panie Petrov. - wyjaśnił chłopakowi. Określenie pan przeszło mu z pewnym trudem przez gardło. Ciężko było bowiem zapomnieć, nie zwrócić uwagi, na to, że przecież rozmawiał z dzieciakiem. - Określenia rodzaju produktu oraz jego zastosowania. Wskazania do czego będzie on potrzeby. - doprecyzował. Tak na wypadek, gdyby nie do końca zrozumiałym było to, o czym mówił. - Zajmuje się handlem świecami, kadzidłami, czasami również suszonymi ziołami. Zależnie od tego czego pan szuka, w jakim celu, będę w stanie przedstawić inne produkty. Proszę się nie obawiać i mówić o wszystkim otwarcie.
Chyba, że zamierzasz wyrzucić pieniądze prosto w błoto. Tej myśli jednak nie wypowiedział już na głos. Nie podzielił się nią z Nikolaiem. Nie uważał tego za stosowne. Wiedział, kiedy należało ugryźć się w język. Zachować coś wyłącznie dla samego siebie. Zamiast tego więc kolejny raz sięgnął po filiżankę. Upił powoli kolejne łyki napoju, którego w kubku pozostawało coraz mniej. Następnie sięgnął po notes w eleganckiej, skórzanej oprawie oraz prosty długopis. Najwyraźniej zamierzał zanotować co bardziej istotne informacje. Ułatwić sobie tym sposobem pracę. Ot, nawyk. Przyzwyczajenie. Chciał działać w ten sam sposób, co zawsze.
Dobre wychowanie nakazywało jednak zapytać. Upewnić się, że całe to zapisywanie ważniejszych informacji oraz ustaleń, klientowi nie przeszkadzało.
- Chciałbym zanotować najważniejsze kwestie. O ile to nie problem. - padło z jego strony. Pytanie zadane dla pewności. Z powodu zwykłej grzeczności. Bo przecież Robert Mulciber był człowiekiem dobrze wychowanym. Dla jego ojca, przekazanie potomstwu odpowiednich zasad, wpojenie właściwych wartości, było więcej niż istotne. Poświęcał temu wiele czasu. Naprawdę dużo uwagi. Koniec końców, przyniosło to odpowiednie owoce. Efekty.