19.05.2024, 21:37 ✶
Trzech muszkieterów wyruszyło w las, żeby odnaleźć Owena Bagshota. Los jednak postanowił ich rozdzielić.
- Panie Roberts! - Krzyknął w stronę mężczyzny, którego śmierć żony doprowadziła do szaleństwa. Chciał go powstrzymać, porozmawiać z nim i uspokoić. Przeraził się, kiedy korzenie go obezwładniły i bezlitośnie ciskały niczym szmacianą lalką. Czy Noah to przeżyje? Isaac wyciągnął różdżkę żeby spróbować mu pomóc, jednak nie dane mu było jej użyć. Korzenie dorwały również jego, wciągając pod ziemię. Zamknął oczy, kiedy spadał na mokrą trawę. Był brudny, przejęty i chciał pomóc panu Robertsowi.
-Basilius? Co tutaj robisz? Nic mi nie jest... musimy pomóc panu Robertsowi i reszcie!- Mówił, zbierając się z ziemi. Zmrużył lekko oczy, kiedy Prewett zapewnił im światło. W dłoni ściskał różdżkę i zakaszlał żeby pozbyć się piachu z ust. Spojrzał na sklepienie nad nimi i rozejrzał się po okolicy.
- MUSIMY wrócić na górę!- Bał się, że korzenie rozprawiały się z reszta grupy w taki sam sposób, w jaki zrobiły to z Noahem. Musiał im pomóc! Musiał mieć pewność, że żyją. W tym momencie ta niewiedza była dla niego prawdziwym koszmarem. Użył Lumos, żeby zapewnić im jeszcze więcej światła. A co, jeśli Owen również został zaatakowany w taki sam sposób? A teraz leży gdzieś i walczy o życie? Myśli kotłowały mu się w głowie. Martwił się.
- Panie Roberts! - Krzyknął w stronę mężczyzny, którego śmierć żony doprowadziła do szaleństwa. Chciał go powstrzymać, porozmawiać z nim i uspokoić. Przeraził się, kiedy korzenie go obezwładniły i bezlitośnie ciskały niczym szmacianą lalką. Czy Noah to przeżyje? Isaac wyciągnął różdżkę żeby spróbować mu pomóc, jednak nie dane mu było jej użyć. Korzenie dorwały również jego, wciągając pod ziemię. Zamknął oczy, kiedy spadał na mokrą trawę. Był brudny, przejęty i chciał pomóc panu Robertsowi.
-Basilius? Co tutaj robisz? Nic mi nie jest... musimy pomóc panu Robertsowi i reszcie!- Mówił, zbierając się z ziemi. Zmrużył lekko oczy, kiedy Prewett zapewnił im światło. W dłoni ściskał różdżkę i zakaszlał żeby pozbyć się piachu z ust. Spojrzał na sklepienie nad nimi i rozejrzał się po okolicy.
- MUSIMY wrócić na górę!- Bał się, że korzenie rozprawiały się z reszta grupy w taki sam sposób, w jaki zrobiły to z Noahem. Musiał im pomóc! Musiał mieć pewność, że żyją. W tym momencie ta niewiedza była dla niego prawdziwym koszmarem. Użył Lumos, żeby zapewnić im jeszcze więcej światła. A co, jeśli Owen również został zaatakowany w taki sam sposób? A teraz leży gdzieś i walczy o życie? Myśli kotłowały mu się w głowie. Martwił się.