20.05.2024, 12:23 ✶
- To niech panna tę sowę albo i jego samego zestrzeli z kuszy, tylko najpierw przebierze go za dzika, żeby się do niej nie dobrał Wizengamot - zasugerował Dolohov dowcipnym tonem głosu, przesuwając niewiele mówiącym spojrzeniem po twarzy blondynki, pochylając się przy tym lekko nad biurkiem. - Żartuję oczywiście - dodał, a przecież nie było to konieczne, któż by podejrzewał niesamowitego Vasilija Dolohova o tak mordercze zapędy? Prawda o nim była jednak taka, że prędzej wzruszyłby się widząc martwą świnię niż człowieka. - A może nie? - Teraz już musiał żartować. Uśmiechnął się poza tym, opierając łokcie o blat i splatając palce, na których oparł brodę. - Nie wiem skąd u panny brak pozytywnego podejścia do dziedziny, jaką się zajmuję, ale przypominam, że to nie ja tworzę treści tych przepowiedni, ja je jedynie wygłaszam.
Spotkania oczywiście odmówił. Oczywiście nie dlatego, że do Yaxley coś miał, on odmówiłby każdemu. Nie nadawał się do długich spacerów w dziczy, a w mieście był taki jeden, dosyć istotny problem - gębę miał tak znaną jak gęba Ministra, ciężko było przejść się ulicą i nie zostać rozpoznanym.
- Oh nie, za moment mam spotkanie w bibliotece Parkinsonów... Ale coś w środku mówi mi, że dobrze pannie zrobi rozejście tego, cokolwiek tli się teraz w jej głowie - powiedział, jakby faktycznie nie wiedział co Yaxley teraz czuła, ale coś w jego spojrzeniu mówiło, że mijał się z prawdą. A później się rozeszli.
Spotkania oczywiście odmówił. Oczywiście nie dlatego, że do Yaxley coś miał, on odmówiłby każdemu. Nie nadawał się do długich spacerów w dziczy, a w mieście był taki jeden, dosyć istotny problem - gębę miał tak znaną jak gęba Ministra, ciężko było przejść się ulicą i nie zostać rozpoznanym.
- Oh nie, za moment mam spotkanie w bibliotece Parkinsonów... Ale coś w środku mówi mi, że dobrze pannie zrobi rozejście tego, cokolwiek tli się teraz w jej głowie - powiedział, jakby faktycznie nie wiedział co Yaxley teraz czuła, ale coś w jego spojrzeniu mówiło, że mijał się z prawdą. A później się rozeszli.
Koniec sesji
with all due respect, which is none