24.12.2022, 22:54 ✶
Wiedza, a no właśnie. Jego ojciec zawsze mówił, że pieniądze są cenne i wiele za nie kupisz, ale to wiedza rządziła tym światem. Była tym, co możesz kupić, możesz sprzedać, ale nie zawsze może ktoś chcieć ci ją sprzedać. Nie zawsze też sam będziesz chciał ją spieniężyć. Połączenie dwóch ludzi musiało być przecież warte więcej niż pieniądze! Było. Tak jak działo się tu o wiele więcej niż zajęty czas przez pracę czy to, że ktoś był zwyczajnym chamem. Sauriel kiedyś taki nie był. A jaka była kiedyś Victoria? Zawsze patrząca w przyszłość kobieta? Naprawdę - zawsze zaglądająca w przód? Kojarzyła mu się już z książkami. Po dwóch krótkich i wcale wiele mówiących rozmowach już coś z nią kojarzył. I częściej o niej myślał niż powinien, ale to akurat nie było związane z sympatią. Siłą rzeczy zostali związani. I teraz jeśli w ogóle w przyszłość zaglądasz to widzisz nie tylko siebie. Teraz jesteś ty i będzie też ona. Nieodpowiedziane zagadki na temat tego, jak będzie to wyglądać i... Ach, przecież już to omówiliśmy. Wiemy, jak bardzo niepewna była to relacja. I tak, gdyby Victoria wiedziała więcej, to na pewno by na to inaczej patrzyła. Wiedza, wiedza i jeszcze raz - wiedza. Informacja potrafiła zmienić twój pogląd na wszystko. W końcu Sauriel też zaczął na nią inaczej patrzeć wiedząc, że jednak nie jest napaloną na ślub niunią.
- Chcesz znaleźć tam coś konkretnego? - Sauriel nie pytał o szczegóły śledztwa i wiedział, że jest dużo rzeczy, których nie wie. Ale to było poufne, więc należało wyczuć pewne granice. Brzmiało ładnie, a w gruncie rzeczy był to pewien profesjonalizm. Nie pytasz klientów - nie chodzi bowiem o zaspokojenie ciekawości tylko o zrobienie tego dobrze, czegokolwiek byś nie robił. A jednak o tą jedną rzecz zapytał. Głównie dlatego, że jeśli szukała konkretnej informacji to pewnie będzie mógł pomóc. No umówmy się - aurorzy zazwyczaj byli jak policja. Mogą wyjść z munduru, ale mundur nie wychodzi z nich. Wchodzi więc taki do baru i... Po chwili każdy się orientuje, że to węszący pies. Kiepsko się to kończy.
Wzruszył ramionami na słowa, że ma nadzieję, że na siebie uważa. Dopiero jak wykonał ten gest to uświadomił sobie, co powiedziała i uniósł z mapy na nią spojrzenie. Znowu szukał tu jakiegoś złego elementu, jak kpina. I znowu się nie mógł doszukać. Nie podobało mu się to. To, że ich nie znajdował.
- To zależy od tego, czy będziesz musiała mnie szukać. Oprócz tego - adres naszego domu znasz. Ewentualnie w Wiewernie. - Tak, po tej ciemniej stronie ulicy Pokątnej. Wyprostował się. - Mam na myśli, że mogę z tobą pójść.
- Chcesz znaleźć tam coś konkretnego? - Sauriel nie pytał o szczegóły śledztwa i wiedział, że jest dużo rzeczy, których nie wie. Ale to było poufne, więc należało wyczuć pewne granice. Brzmiało ładnie, a w gruncie rzeczy był to pewien profesjonalizm. Nie pytasz klientów - nie chodzi bowiem o zaspokojenie ciekawości tylko o zrobienie tego dobrze, czegokolwiek byś nie robił. A jednak o tą jedną rzecz zapytał. Głównie dlatego, że jeśli szukała konkretnej informacji to pewnie będzie mógł pomóc. No umówmy się - aurorzy zazwyczaj byli jak policja. Mogą wyjść z munduru, ale mundur nie wychodzi z nich. Wchodzi więc taki do baru i... Po chwili każdy się orientuje, że to węszący pies. Kiepsko się to kończy.
Wzruszył ramionami na słowa, że ma nadzieję, że na siebie uważa. Dopiero jak wykonał ten gest to uświadomił sobie, co powiedziała i uniósł z mapy na nią spojrzenie. Znowu szukał tu jakiegoś złego elementu, jak kpina. I znowu się nie mógł doszukać. Nie podobało mu się to. To, że ich nie znajdował.
- To zależy od tego, czy będziesz musiała mnie szukać. Oprócz tego - adres naszego domu znasz. Ewentualnie w Wiewernie. - Tak, po tej ciemniej stronie ulicy Pokątnej. Wyprostował się. - Mam na myśli, że mogę z tobą pójść.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.