• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Irlandia Płn. i Płd. 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley

8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley
Czarodziej
“It was hotter than rage, and sharper than fear, and cut deeper than helplessness, all because I couldn’t get to you.”
wiek
sława
—
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Koroner
Mieniące się srebrem, długie pasma włosów opadają Cynthii prosto na ramiona i ciągną się za połowę pleców, spod wachlarza czarnych rzęs spoglądają jasnoniebieskie, chłodne tęczówki. Jest średniego wzrostu o dość drobnej, smukłej budowie ciała. Wydaje się krucha i delikatna, głównie przez bladość skóry, jakby pozbawiona siły fizycznej. Doskonale dostosowuje sposób mówienia oraz gesty pod towarzystwo, w którym aktualnie przebywa, sprawnie manipuluje za pomocą wyglądu. Jest niewinnie śliczna, a jednocześnie przeraźliwie kojarzy się z zimą.

Cynthia Flint
#15
21.05.2024, 22:22  ✶  
Znała go zbyt dobrze, aby złapać się na słowa, które zupełnie nie pasowały do tego, co teraz sobą reprezentował, ale jednocześnie nie była tu po to, aby go poprawiać. Skoro tak chciał, zamierzała się dostosować, bo widocznie tego potrzebował. Nie był w dobrej sytuacji, jego spojrzenie odbijało troski i góry, które wewnętrznie usiłował pokonać. Przytłoczenie, które malowało się w orzechowych tęczówkach. Nie była naiwna, nie wierzyła w to, że mogło być w porządku, zwłaszcza po tym, co tego wieczora i podczas ich poprzedniego spojrzenia zdążyła zobaczyć. Była dobrym obserwatorem, doskonale o tym wiedział. On miałby ją oszukać w tak fundamentalnej kwestii, jak jego samopoczucie i stabilność psychiczna? Nie.
Miał rację. Podejmowała. A nikt nie rzucał jej tylu rękawic w życiu, co Stanley Borgin już od ich pierwszej wymiany zdań, którą można było nazwać rozmową i świadomie, wspólnie spędzonym czasem. Wódka była najpaskudniejszym z alkoholi, który na celu miał tylko otumanienie, uśpienie chaosu, który rozgrywał się wewnątrz. Był trunkiem dla tchórzy, a ten przydomek przecież do niego nie pasował. Przed czym więc uciekał? Przed czym tak się bronił? Nie był kimś, kto bał się stawiać czoło zarówno własnym demonom, jak i demonom ludzi, na których mu zależało. Podobnie, jak ona była ciekawa i zawsze walczyła, zawsze próbowała — głównie po to, aby nie żałować, tak on nie uciekał spojrzeniem, nie bał się swoich działań i konsekwencji. Nie używał słów, które padały z jego ust dzisiejszego wieczora. I to było najbardziej niepokojące.
Twarz Cynthii niewiele zdradzała, wciąż utrzymywała doskonałą kontrolę nad mimiką, jak i tym, co działo się w jej umyśle, to też poza chwilowym uniesieniem brwi na jego komentarz, nie zareagowała. Nie miał racji. Nie zawsze dawała sobie radę, miała okresy, z których nie była dumna i które były przytłaczające, spędzały jej z powiek sen, którego i tak niewiele miała. Pamiętała jednak lekcje, które dostawała — złote rady, wskazówki. Noś głowę wysoko, nie dawaj się wykorzystywać, nie pokazuj słabości — nie pokazuj serca. Dawała więc sobie radę, opierając się czasem na grze pozorów, mniejszych lub większych kłamstwach, tworząc obraz tak chętnie akceptowany przez społeczeństwo. Jej spojrzenie nawet na sekundę nie uciekło z twarzy Stanleya, nie bardzo wiedząc, co powinna mu odpowiedzieć. Prawdę? Teraz by mu tylko zaszkodziła.
Impuls sprawił, że zamknęła go w ramionach, jakby miało to cokolwiek zmienić — odeprzeć całą tę niepewność i aurę rozpaczy, zagubienia, którą sobą reprezentowało. Uścisk pewny, mocny, jakby próbowała przekazać, że na pewno sobie poradzi, bo nie był przecież sam. Może i nie mieli od lat kontaktu, ale ich relacja nie była czymś, co można było po prostu rozerwać i zapomnieć. Owszem, zakurzona i odłożona na półkę, zamknięta, przesycona euforią, uniesieniami, ale i silną nutą smutku lub też żalu, zależnie od wybranego wspomnienia, wciąż jednak silna. Przynajmniej dla niej. Czy sięgnięcie do niej było czymś złym? Nie wiedziała. Niebezpiecznym? Na pewno. Pogrążony w beznadziei mężczyzna nie dostrzegał jednej, prostej reguły, która kierowała życiem — ktoś, kto był w stanie pomóc drugiej osobie i się poświęcić, był kimś wartym ratunku. Zamknięte drzwi i niechęć do przyjęcia wyciągniętej w jego kierunku dłoni sprawiały, że koniecznie mogło być znalezienie po prostu okna. Punktu, który umożliwił dotarcie do tego, co wciąż w nim tkwiło, nawet jeśli się tego wypierał. Teraz traktował siebie, jako największe, własne zagrożenie, ale prawda była taka, że tylko od niego zależało, czy widziany obraz był prawdziwy, czy też był tylko maską, która miała mu ułatwić bycie tchórzem. Zrezygnowanie, autodestrukcja, poświęcenie — wszystko było najprostszy forma ucieczki. Taką, której na końcu by żałował — tego była pewna. I chociaż z początku czuła walkę, którą ze sobą podejmował, napięcie mięśni pod wpływem jej dotyku, tak teraz miękł, ulegał. Oparł się i pozwolił sobie na kilka sekund oddechu, którego każdy potrzebował, niezależnie, jak silną było się jednostką. Mocniej zacisnęła ramiona, chociaż zamknięcie w nich wysokiego i dobrze zbudowanego mężczyzny nie było proste. Pogłaskała go, wciąż milcząc, wpatrując się w trzaskający w kominku ogień, który pożera kolejne bela drewna, a żar wesoło skakał dookoła. Nie chciała nic mówić, przerywać mu tego, co być może działo się w jego głowie i duszy, dalszej walki lub przemyśleń. Emocje owszem były największą formą słabości, ale jednocześnie były w życiu chwile, były osoby, które sprawiały, że przeobraziły się w najpotężniejszą z broni — tak przynajmniej twierdzili mądrzejsi od niej. Odetchnęła bezgłośnie, przymykając na kilka sekund oczy, zastanawiając się, co właściwie powinna mu powiedzieć, co powinna zrobić, jak właściwie mu pomóc, skoro nie znała szczegółów. Mroczny znak owszem był problematyczny i poniekąd był formą gwoździa do trumny, ale każdego można było się pozbyć z odpowiednim narzędziem. Chaos i tocząca się wojna pochłaniała coraz więcej osób, które były dla niej w jakimś stopniu ważny, wpływając coraz mocniej na ich życia. I chociaż próbowała zostać neutralna, odciąć się — tak z każdym dniem, zwłaszcza od Beltaine, wiedziała, że nie będzie to możliwe. Nie zamierzała go znokautować, wypowiadane przez nią słowa nie miały być żadną formą ciosu.
- To nie była też tylko Twoja wina. To nie gdybanie, to powiedzenie tego, co lata temu powinno było zostać wypowiedziane głośno. - odpowiedziała cicho, wciąż spokojnie i dość pewnie, sprawnie ukrywając jakiekolwiek emocje w swoim głosie. Gdyby nie fakt, że była zwyczajnie dobra w nekromancji i uzdrawianiu, cała ta rozmowa byłaby znacznie trudniejsza. Odrobinę ją zaskoczył, gdy poczuła palce na swoich plecach, ale nie odsunęła się i nie zareagowała w żaden sposób, zwyczajnie mu pozwalając. Tego widocznie też potrzebował, a ona, chociaż takimi drobnymi rzeczami próbowała sprawdzić, aby mógł spojrzeć na swój horyzont z odrobinę innej perspektywy. I znów twierdził, że sobie poradziła, a ona musiała się zgodzić, bo tego wymagała sytuacja. Przytaknęła więc delikatnie, znów zawieszając spojrzenie niebieskich oczu na tańczących płomieniach, hipnotyzujących, pochłaniających na tyle, że próbowała znaleźć w nich rozwiązanie. - Nie mam czego Ci wybaczać, więc nie przepraszaj. - jej głos odrobinę złagodniał, bo zrozumiała. Wiedziała, do czego zmierzał i co wplątywał pomiędzy wiersze wypowiadanych słów. Bo nadal rozumieli się właściwie bez nich.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (7952), Stanley Andrew Borgin (5847)




Wiadomości w tym wątku
8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 02.11.2023, 02:40
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 02.11.2023, 13:12
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 28.12.2023, 22:51
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 29.12.2023, 00:23
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 05.01.2024, 00:23
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 07.01.2024, 01:38
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 07.01.2024, 02:24
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 08.01.2024, 01:55
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 22.01.2024, 00:32
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 04.02.2024, 22:43
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 18.02.2024, 20:59
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 28.02.2024, 23:44
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 07.04.2024, 22:25
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Stanley Andrew Borgin - 21.05.2024, 21:32
RE: 8-9- Maj 1972 | Irlandia, Waterford | Cynthia & Stanley - przez Cynthia Flint - 21.05.2024, 22:22

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa