22.05.2024, 16:36 ✶
Spojrzała z powątpiewaniem na cały tej pojazd. Cóż, zawsze jakaś alternatywa, patrząc, że sama ledwo umiała unieść się na miotle, o teleportacji nawet nie wspominając. Też pewnie powinna pomyśleć o czymś dla siebie, ale na pewno nie w tej chwili.
- Głupio by trochę było, wiesz, rozpłaszczyć się ostatecznie przed moimi stopami i nawet ze mną słowa nie zamienić. - Uśmiechała się, dalej trochę nie wierząc w całą sytuację. Było to jednak całkiem miłe uczucie. Pozytywne zaskoczenie. Mało kiedy takie ją spotykały.
Bycie jak widać wyjątkową osobą trochę ją pocieszyło, owszem. Tym bardziej, że nie byli może aż tak blisko. Tym bardziej, że wiele osób które uznawała za przyjaciół postanowiło ją kompletnie porzucić.
- Wybaczam. Miło znów widzieć tę twoją twarz. - Szczególnie taką, która wydawała się szczerze uśmiechać.
Cóż, cokolwiek się w tym czasie stało, wydawało się, że nie było dla Crowa wcale takie najgorsze. Zresztą, nie tylko on zerwał z wieloma znajomościami. Viorica też próbowała zacząć na nowo. Coraz bardziej zastanawiała się, czy jest sens.
Nie wiedziała czemu dokładnie się spotykali. A jednak słowa Crowa o konieczności przegryzienia spotkania procentami sprawiła, że poczuła nieprzyjemny chłód w sercu.
Stary znajomy pojawia się po kilku latach i przekazuję informacje, które trudno miało być przyjąć na trzeźwo? Nie mogło to oznaczać nic dobrego. Nie lubiła złych informacji.
Skinęła mu tylko głową, myśląc intensywnie nad tym, co mogła usłyszeć. Usiadła w kącie sali, tak, by oboje mogli usiąść przy ścianie, obserwując resztę sali.
Czasem odzywały się w niej stare nawyki. Szczególnie, gdy jej myśli wchodziły na właściwe tory.
Poczekała na powrót Crowa, który wybrał całkiem niezły trunek na dzisiejszy wieczór. Uśmiechnęła się, gdy butelka weszła w zasięg jej wzroku.
- Jako tako. Zmieniłam trochę profil działalności, zresztą, nie wiem, czy słyszałeś o fiasku poprzedniej, czy tam, gdzie byłeś, się o tym nie mówiło? Od tamtej pory zajmuję się głównie wyrobem biżuterii. U ciebie w porządku? - Nie liczyła na to, że opowie jej ze szczegółami co się działo przez ostatnie lata, bo sama wiedziała, że czasem należało mieć swoje sekrety. Chciała po prostu wiedzieć, czy jego życie jest trochę mniej gówniane niż kiedyś. Szczery element troski, który tak naprawdę często okazywała, choć nie lubiła tej słabości.
Chwyciła kieliszek i wychyliła jego zawartość na raz. Cóż, był jedną z tych osób, przy której nie musiała się akurat kryć z pewnymi problemami.
- To witaj w klubie, mam tam jutro swój stragan. Zakładam, że u ciebie jednak chodzi o inny rodzaj pracy? - zapytała, szczerze ciekawa. Choć jej uwagę szybko pochłonęły jednak zawiniątka, które zaczęła powoli odwijać, tak, by jak najmniej ich zawartości pokazać światu. Nie wiedziała w końcu, czy nie znajdzie się zaraz ktoś, kto ów przedmiotów szukał. Wyjęła z kieszeni małe etui, w którym siedział specjalny monokl, pozwalający przyjrzeć się ewentualnym szczegółom. Założyła go na nos i zaczęła oglądać przedmioty.
- Co my tu mamy? - zapytała, na chwilę zapominając, że ma usłyszeć złe wieści. Uwielbiała błyskotki. Łatwo odwracały jej uwagę.
- Głupio by trochę było, wiesz, rozpłaszczyć się ostatecznie przed moimi stopami i nawet ze mną słowa nie zamienić. - Uśmiechała się, dalej trochę nie wierząc w całą sytuację. Było to jednak całkiem miłe uczucie. Pozytywne zaskoczenie. Mało kiedy takie ją spotykały.
Bycie jak widać wyjątkową osobą trochę ją pocieszyło, owszem. Tym bardziej, że nie byli może aż tak blisko. Tym bardziej, że wiele osób które uznawała za przyjaciół postanowiło ją kompletnie porzucić.
- Wybaczam. Miło znów widzieć tę twoją twarz. - Szczególnie taką, która wydawała się szczerze uśmiechać.
Cóż, cokolwiek się w tym czasie stało, wydawało się, że nie było dla Crowa wcale takie najgorsze. Zresztą, nie tylko on zerwał z wieloma znajomościami. Viorica też próbowała zacząć na nowo. Coraz bardziej zastanawiała się, czy jest sens.
Nie wiedziała czemu dokładnie się spotykali. A jednak słowa Crowa o konieczności przegryzienia spotkania procentami sprawiła, że poczuła nieprzyjemny chłód w sercu.
Stary znajomy pojawia się po kilku latach i przekazuję informacje, które trudno miało być przyjąć na trzeźwo? Nie mogło to oznaczać nic dobrego. Nie lubiła złych informacji.
Skinęła mu tylko głową, myśląc intensywnie nad tym, co mogła usłyszeć. Usiadła w kącie sali, tak, by oboje mogli usiąść przy ścianie, obserwując resztę sali.
Czasem odzywały się w niej stare nawyki. Szczególnie, gdy jej myśli wchodziły na właściwe tory.
Poczekała na powrót Crowa, który wybrał całkiem niezły trunek na dzisiejszy wieczór. Uśmiechnęła się, gdy butelka weszła w zasięg jej wzroku.
- Jako tako. Zmieniłam trochę profil działalności, zresztą, nie wiem, czy słyszałeś o fiasku poprzedniej, czy tam, gdzie byłeś, się o tym nie mówiło? Od tamtej pory zajmuję się głównie wyrobem biżuterii. U ciebie w porządku? - Nie liczyła na to, że opowie jej ze szczegółami co się działo przez ostatnie lata, bo sama wiedziała, że czasem należało mieć swoje sekrety. Chciała po prostu wiedzieć, czy jego życie jest trochę mniej gówniane niż kiedyś. Szczery element troski, który tak naprawdę często okazywała, choć nie lubiła tej słabości.
Chwyciła kieliszek i wychyliła jego zawartość na raz. Cóż, był jedną z tych osób, przy której nie musiała się akurat kryć z pewnymi problemami.
- To witaj w klubie, mam tam jutro swój stragan. Zakładam, że u ciebie jednak chodzi o inny rodzaj pracy? - zapytała, szczerze ciekawa. Choć jej uwagę szybko pochłonęły jednak zawiniątka, które zaczęła powoli odwijać, tak, by jak najmniej ich zawartości pokazać światu. Nie wiedziała w końcu, czy nie znajdzie się zaraz ktoś, kto ów przedmiotów szukał. Wyjęła z kieszeni małe etui, w którym siedział specjalny monokl, pozwalający przyjrzeć się ewentualnym szczegółom. Założyła go na nos i zaczęła oglądać przedmioty.
- Co my tu mamy? - zapytała, na chwilę zapominając, że ma usłyszeć złe wieści. Uwielbiała błyskotki. Łatwo odwracały jej uwagę.