22.05.2024, 22:22 ✶
Dostrzegł to zmarszczenie brwi. Być może był zaskoczony tym, ile wiedział Lestrange, a być może Nicholas po prostu analizował to, co mu Rodolphus powiedział. W każdym razie nie miał zamiaru się tym teraz przejmować - dostarczył mu całkiem pokaźny pakiet informacyjny, który trzeba było przetrawić. Dał mu więc chwilę na zastanowienie się, nie popędzał, nie naciskał. Sprawa była delikatna i wymagała należytej ostrożności.
- Zdaję sobie z tego sprawę - na jego młodej twarzy pojawił się cień grymasu, którego nie miał siły opanować. Czasem czuł, że pod skórą wzbiera złość, która szuka ujścia. Przekraczanie granic... dla Ministerstwa to było bardzo proste, bo przecież wystarczyło narysować grubą krechę i powiedzieć, że każdy kto ją przekroczy, wyląduje w Azkabanie. Nie dbali o swoich, wystarczająco zresztą się błaźnili na co dzień, nie potrafiąc zająć się najprostszymi sprawami - czego jeszcze społeczność czarodziejów potrzebowała, by otworzyć oczy? - Czy Theon powiedział ci coś więcej? Czy masz plan, chcesz podjąć kolejne kroki?
Zapytał, na razie ignorując pytanie o to, skąd wie o tym wszystkim. Posłał tylko Nicholasowi nieco zaczepne spojrzenie. Kącik jego ust uniósł się w krzywym uśmiechu, dość butnym, charakterystycznym dla Rodolphusa w tym okresie czasu. Mimo iż mieszkanie z Nickiem i sama jego obecność wpływała dziwnie stabilizująco na młodego Lestrange'a, to wciąż gdzieś w środku czaiło się szaleństwo i usposobienie, które można było określić jako bezczelne.
- Powiedzmy, że wiem to od dobrze poinformowanej osoby, odpowiedzialnej częściowo za to, co się stało - powiedział, przesuwając dłonią po pościeli. Musnął nadgarstek Nicholasa w milczeniu, wzrok zawieszając gdzieś obok. - Victoria dała mi do zrozumienia, że powinniśmy sięgnąć po zakazaną na naszych terenach magię. Być może jest to solidna nadinterpretacja jej słów, lecz jaki inny powód by miała, by ruszać do Afryki? Chcę jej podsunąć kolejne tropy, które tylko pomogą w rozwiązaniu tego problemu, bez zdradzania zbyt wiele na temat naszej pozycji i wiedzy. Informacje za informacje.
Dodał, podnosząc wzrok. I tyle było z martwienia się o rodzinę - to też tłumaczyło, dlaczego to Victoria była w tej chwili ważna, a nie Louvain.
- Zdaję sobie z tego sprawę - na jego młodej twarzy pojawił się cień grymasu, którego nie miał siły opanować. Czasem czuł, że pod skórą wzbiera złość, która szuka ujścia. Przekraczanie granic... dla Ministerstwa to było bardzo proste, bo przecież wystarczyło narysować grubą krechę i powiedzieć, że każdy kto ją przekroczy, wyląduje w Azkabanie. Nie dbali o swoich, wystarczająco zresztą się błaźnili na co dzień, nie potrafiąc zająć się najprostszymi sprawami - czego jeszcze społeczność czarodziejów potrzebowała, by otworzyć oczy? - Czy Theon powiedział ci coś więcej? Czy masz plan, chcesz podjąć kolejne kroki?
Zapytał, na razie ignorując pytanie o to, skąd wie o tym wszystkim. Posłał tylko Nicholasowi nieco zaczepne spojrzenie. Kącik jego ust uniósł się w krzywym uśmiechu, dość butnym, charakterystycznym dla Rodolphusa w tym okresie czasu. Mimo iż mieszkanie z Nickiem i sama jego obecność wpływała dziwnie stabilizująco na młodego Lestrange'a, to wciąż gdzieś w środku czaiło się szaleństwo i usposobienie, które można było określić jako bezczelne.
- Powiedzmy, że wiem to od dobrze poinformowanej osoby, odpowiedzialnej częściowo za to, co się stało - powiedział, przesuwając dłonią po pościeli. Musnął nadgarstek Nicholasa w milczeniu, wzrok zawieszając gdzieś obok. - Victoria dała mi do zrozumienia, że powinniśmy sięgnąć po zakazaną na naszych terenach magię. Być może jest to solidna nadinterpretacja jej słów, lecz jaki inny powód by miała, by ruszać do Afryki? Chcę jej podsunąć kolejne tropy, które tylko pomogą w rozwiązaniu tego problemu, bez zdradzania zbyt wiele na temat naszej pozycji i wiedzy. Informacje za informacje.
Dodał, podnosząc wzrok. I tyle było z martwienia się o rodzinę - to też tłumaczyło, dlaczego to Victoria była w tej chwili ważna, a nie Louvain.