23.05.2024, 17:33 ✶
Słuchała uważnie, patrząc na fotografie, jakby próbując wgryźć się w każdy najmniejszy szczegół przedmiotów, które widzi. Niemal przygryzła policzek, słysząc niedopowiedzenie, które pojawiło się między nimi. Oczywiście, szanowny pan Shafiq wcale nie musiał mieć go na myśli, a coś jej jednak podpowiadało - zastanów się nad tą opcją.
Teraz, gdy przez dwa lata wypadła z przestępczej działalności i nie miała wsparcia taki skok byłby zapewne głupi i ryzykowny. A jednak skusiła się już kilka razy na podobne akcje, z różnym co prawda skutkiem. Kusiło jak diabli. Ale musiała najpierw wszystko zaplanować i przemyśleć, czy da radę okraść muzeum tak, by nikt jej nie złapał.
Zresztą, na pewno musiała w tym wypadku wykonać replikę pasa. Dobrze by było odwiedzić wystawę i zobaczyć przedmioty na własne oczy, z każdej możliwej strony. W wypadku robienia przedmiotu zastępczego musiałaby odwzorować każdą skazę. Poprawnie rzucone zaklęcie z dziedziny transmutacji potrafiło czasem załatwić sprawę, ale do tego potrzeba było też sporej wiedzy na temat samego przedmiotu.
Skupiła się jednak najpierw na ustaleniu pewnych szczegółów. Wyciągnęła notes i ołówek - potrzebny do wstępnych szkiców oraz notatek. Poręczniejszy niż pióro.
- Wygląda mi to na przedmiot wykonany całkowicie ze złota, nie złocony, przyjemny do pracy metal. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o pas, sama obręcz została wykonana z osiemnastokaratowego złota, takie zresztą wtedy było w antyku najpopularniejsze, sama postać jednak bardziej przypomina te zrobione z czternastokaratowego? Musiałabym poszperać, może w muzeum coś o tym będzie więcej. Co do wieńca, proponowałabym właśnie osiemnastokaratowe złoto, odpowiednia trwałość i piękna barwa. Owoce… - Zastanowiła się na chwilę, przeszukując w głowie informację o znanych jej kamieniach. - Owoce wykonałabym ze spineli. Można znaleźć je w pięknych, ciemno fioletowych barwach, zebranie jednak tak dużej ilości kamieni zajmie trochę czasu. - Zmarszczyła brwi. - Im bardziej będę wybrzydzać z barwą, tym dłużej, muszę więc uzyskać odpowiedź, na czym bardziej panu zależy - czasie, czy jednolitości kamieni? Och, liście możemy pozostawić złote, lub użyć zielonej emalii. Pozostawiłabym widoczne na złoto żyłki i obramowanie, reszta miałaby błyszczący odcień ciemnej zieleni. Dałoby to żywszy efekt. - Notowała w skupieniu, widać całkowicie pochłonięta tematem. Nieświadomie zaczęła lekko poruszać jedną z nóg, w odruchu, który wydawał się być nerwowy, widać dziewczynie jednak ułatwiał skupienie się.
- Co do zaklęć, jak najbardziej mogę wpleść je w wyroby, zapewnienie lekkości to bułka z masłem, trwałość możemy zapewnić zabezpieczając kruszeć przed wycieraniem się, barwieniem skóry oraz przed ewentualnym, cóż, zgnieceniem i złamaniem. Ym, przed temperaturą też? - Spotkała się już z różnymi, dziwnymi wymaganiami. Wolała się więc dopytać.
Robiła kolejne notatki, powoli planując jakich run użyć, gdy nagle padło kolejne pytanie.
Zamarła na chwilę i zmrużyła lekko oczy. O, robiło się jeszcze ciekawiej.
- Całkiem dobrze - odpowiedziała, po czym odchrząknęła, wiedząc, że może tym razem powinna być całkowicie szczera. Nie robiła przecież przekrętu, a przyjmowała normalne zlecenie. - Umiem nakładać i zdejmować pieczęcie, choć przyznam, że jeśli chodzi o czytanie run poza tym wykorzystaniem, to już trochę gorzej. Ale w tych dwóch wcześniejszych kwestiach radziłam sobie z cóż, poważnymi zadaniami. - Zabezpieczenia w domach, sejfy, zdejmowanie pieczęci z artefaktów. Wszystko to już przerabiała.
Teraz, gdy przez dwa lata wypadła z przestępczej działalności i nie miała wsparcia taki skok byłby zapewne głupi i ryzykowny. A jednak skusiła się już kilka razy na podobne akcje, z różnym co prawda skutkiem. Kusiło jak diabli. Ale musiała najpierw wszystko zaplanować i przemyśleć, czy da radę okraść muzeum tak, by nikt jej nie złapał.
Zresztą, na pewno musiała w tym wypadku wykonać replikę pasa. Dobrze by było odwiedzić wystawę i zobaczyć przedmioty na własne oczy, z każdej możliwej strony. W wypadku robienia przedmiotu zastępczego musiałaby odwzorować każdą skazę. Poprawnie rzucone zaklęcie z dziedziny transmutacji potrafiło czasem załatwić sprawę, ale do tego potrzeba było też sporej wiedzy na temat samego przedmiotu.
Skupiła się jednak najpierw na ustaleniu pewnych szczegółów. Wyciągnęła notes i ołówek - potrzebny do wstępnych szkiców oraz notatek. Poręczniejszy niż pióro.
- Wygląda mi to na przedmiot wykonany całkowicie ze złota, nie złocony, przyjemny do pracy metal. Wydaje mi się, że jeśli chodzi o pas, sama obręcz została wykonana z osiemnastokaratowego złota, takie zresztą wtedy było w antyku najpopularniejsze, sama postać jednak bardziej przypomina te zrobione z czternastokaratowego? Musiałabym poszperać, może w muzeum coś o tym będzie więcej. Co do wieńca, proponowałabym właśnie osiemnastokaratowe złoto, odpowiednia trwałość i piękna barwa. Owoce… - Zastanowiła się na chwilę, przeszukując w głowie informację o znanych jej kamieniach. - Owoce wykonałabym ze spineli. Można znaleźć je w pięknych, ciemno fioletowych barwach, zebranie jednak tak dużej ilości kamieni zajmie trochę czasu. - Zmarszczyła brwi. - Im bardziej będę wybrzydzać z barwą, tym dłużej, muszę więc uzyskać odpowiedź, na czym bardziej panu zależy - czasie, czy jednolitości kamieni? Och, liście możemy pozostawić złote, lub użyć zielonej emalii. Pozostawiłabym widoczne na złoto żyłki i obramowanie, reszta miałaby błyszczący odcień ciemnej zieleni. Dałoby to żywszy efekt. - Notowała w skupieniu, widać całkowicie pochłonięta tematem. Nieświadomie zaczęła lekko poruszać jedną z nóg, w odruchu, który wydawał się być nerwowy, widać dziewczynie jednak ułatwiał skupienie się.
- Co do zaklęć, jak najbardziej mogę wpleść je w wyroby, zapewnienie lekkości to bułka z masłem, trwałość możemy zapewnić zabezpieczając kruszeć przed wycieraniem się, barwieniem skóry oraz przed ewentualnym, cóż, zgnieceniem i złamaniem. Ym, przed temperaturą też? - Spotkała się już z różnymi, dziwnymi wymaganiami. Wolała się więc dopytać.
Robiła kolejne notatki, powoli planując jakich run użyć, gdy nagle padło kolejne pytanie.
Zamarła na chwilę i zmrużyła lekko oczy. O, robiło się jeszcze ciekawiej.
- Całkiem dobrze - odpowiedziała, po czym odchrząknęła, wiedząc, że może tym razem powinna być całkowicie szczera. Nie robiła przecież przekrętu, a przyjmowała normalne zlecenie. - Umiem nakładać i zdejmować pieczęcie, choć przyznam, że jeśli chodzi o czytanie run poza tym wykorzystaniem, to już trochę gorzej. Ale w tych dwóch wcześniejszych kwestiach radziłam sobie z cóż, poważnymi zadaniami. - Zabezpieczenia w domach, sejfy, zdejmowanie pieczęci z artefaktów. Wszystko to już przerabiała.