Strefa gastronomiczna - Słodkości, a w szczególności kotki
Wybieram Gburka Gbursona do adopcji
Wybieram Gburka Gbursona do adopcji
Ciężko było powiedzieć, że Lyssa paliła się do tego, by znaleźć się na Lammas. Po prawdzie to w ogóle zapomniała o tym, że tego typu święto powinno mieć należyte obchody, bo brzmiało zupełnie tak samo nudno, jak Ostata. Z pewną niechęcią wspominała rozstawione na Polanie Ognisk stragany i wiejską atmosferę targowiska, która jej zdaniem panowała podczas obchodów. Do tego, Beltane zrobiło swoje. Przez nie nie zainteresowała się Lithą, wybierając o wiele chętniej domowe zacisze kamienicy ojca. Potem czytała tylko w gazetach o wszystkim, co miało miejsce 21 czerwca. O co i rusz podkreślanym szaleństwie Arcykapłanki, które przeplatało się z przebąkiwaniem o statku widmo, który tego samego dnia pojawił się u wybrzeży Anglii. I śledząc te teksty z pewnym zadowoleniem stwierdzała, że dobrze zrobiła pozostawając w domu.
Ale tego dnia jej się zwyczajnie nudziło. Nie trzeba było być orłem, żeby zauważyć że na Pokątnej coś się będzie w najbliższych dniach dziać. Pojawiły się ulotki, a wreszcie zaczęły się przygotowania do wydzielenia przestrzeni, rozstawienia sceny, strefy gastronomicznej i straganów. Fakt, że ten sabat miał się dziać w mieście, obiecywał odrobinę chociaż kultury czy wyższego poziomu, a przynajmniej na to Mulciber liczyła. A jeśli nie, to przynajmniej miała blisko do domu.
Z pewnym znużeniem przesunęła się wzdłuż stoisk, przyglądając pobieżnie temu, co się tam znajdowało, ostatecznie jednak kierując swoje kroki w stronę Słodkości Nory. Nie była głodna, ale z nudów równie dobrze mogła zamówić sobie coś dobrego i zjeść, ale zanim się do tego zabrała, do jej uszu doszło miauczenie. Odwróciła się w kierunku, z którego dobiegały kocie dźwięki i jej oczom ukazały się gotowe do adoptowania futrzane kulki.
- A ty to kto? - zapytała słodkim głosem, pochylając się nad koszykiem i wybierając pręgowanego kota, z ponurą miną. Gburek Gburson, który oceniającą miną oczarowywał niemal natychmiastowo. Szczególnie kogoś takiego jak Lyssa, który gotowy był do ocenienia każdego w zasięgu wzroku.
Utuliła kociaka na rękach, uśmiechając się na przywitanie do Victorii i Laurenta, którzy też kręcili się w okolicy, a Lestrange nawet sama wybierała jednego z kotków. Zaraz to sięgnęła do kieszeni, w poszukiwaniu adopcyjnego datku, na schronisko Figgów.
adnotacja moderatora
Stałaś się oficjalnie właścicielką kota. @Lyssa Mulciber
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.