24.05.2024, 21:11 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2024, 20:28 przez Isaac Bagshot.)
Widownia. Isaac myśli. Zaczepia The Edge oraz Jimma. Jest pod wrażeniem poczucia humoru obu panów.
Stał na głównym placu, paląc papierosa i obserwując przechadzających się ludzi. Lubił obserwować nieświadomych przechodniów. Mimika ich twarzy, mowa ciała czy sposób w jaki wyrzucali z siebie słowa, zdradzały ich aktualne nastroje, charaktery czy nawet status społeczny. Isaac doskonale wiedział, kto zjawił się tutaj z czystej przyjemności, a kto zaciągnięty był siłą przez przyjaciół czy członków rodziny. Jedni nienawidzili tłumów, a innym one zupełnie nie przeszkadzały. Co człowiek, to inne marzenia, troski, plany na przyszłość i podejście do życia. To było bardzo interesujące. Ludzie byli bardzo interesujący! O każdym mógłby napisać książkę.
Był tutaj od rana, żeby móc na spokojnie zapoznać się z planem całego wydarzenia. Musiał zdecydować, które występy mógł sobie odpuścić, a które na pewno musiał obejrzeć, żeby napisać o nich w gazecie. Chciał również odwiedzić wszystkie stoiska i oczywiście porozmawiać z wystawcami oraz uczestnikami Lammas. Kiedy więc tłum gęstniał, przywołał Samopiszące pióro i ruszył na polowanie. Nie miał zamiaru szukać taniej sensacji ani podpuszczać nikogo dwuznacznymi pytaniami. Lammas to wesołe święto, na którym każdy był mile widziany, a atmosfera miała sugerować beztroskę oraz zabawę. Słysząc więc bardzo nietuzinkowy żart, postanowił zaczepić jego autora oraz kolegę, z którym owy król dowcipów miał przyjemność iść. Tak właściwie, to zaszedł im trochę drogę.
- O, witam panów. Ciekawe poczucie humoru, w sumie to mam podobny żart - jak się nazywa Żyd rozbójnik? Rabin Hood xD- Również podał odpowiedź od razu, nie czekając aż panowie zdążą się nad tym zastanowić.- Isaac Bagshot, Prorok Codzienny, bardzo mi miło. Można zapytać, co panów tutaj dzisiaj sprowadza? - Zagadnął lekkim tonem, uśmiechając się nienachalnie. Samopiszące pióro notowało niespiesznie.
Isaac ubrany był w schludny garnitur, a przez ramię przewieszony miał czarodziejski aparat, który robił ruchome zdjęcia.
Stał na głównym placu, paląc papierosa i obserwując przechadzających się ludzi. Lubił obserwować nieświadomych przechodniów. Mimika ich twarzy, mowa ciała czy sposób w jaki wyrzucali z siebie słowa, zdradzały ich aktualne nastroje, charaktery czy nawet status społeczny. Isaac doskonale wiedział, kto zjawił się tutaj z czystej przyjemności, a kto zaciągnięty był siłą przez przyjaciół czy członków rodziny. Jedni nienawidzili tłumów, a innym one zupełnie nie przeszkadzały. Co człowiek, to inne marzenia, troski, plany na przyszłość i podejście do życia. To było bardzo interesujące. Ludzie byli bardzo interesujący! O każdym mógłby napisać książkę.
Był tutaj od rana, żeby móc na spokojnie zapoznać się z planem całego wydarzenia. Musiał zdecydować, które występy mógł sobie odpuścić, a które na pewno musiał obejrzeć, żeby napisać o nich w gazecie. Chciał również odwiedzić wszystkie stoiska i oczywiście porozmawiać z wystawcami oraz uczestnikami Lammas. Kiedy więc tłum gęstniał, przywołał Samopiszące pióro i ruszył na polowanie. Nie miał zamiaru szukać taniej sensacji ani podpuszczać nikogo dwuznacznymi pytaniami. Lammas to wesołe święto, na którym każdy był mile widziany, a atmosfera miała sugerować beztroskę oraz zabawę. Słysząc więc bardzo nietuzinkowy żart, postanowił zaczepić jego autora oraz kolegę, z którym owy król dowcipów miał przyjemność iść. Tak właściwie, to zaszedł im trochę drogę.
- O, witam panów. Ciekawe poczucie humoru, w sumie to mam podobny żart - jak się nazywa Żyd rozbójnik? Rabin Hood xD- Również podał odpowiedź od razu, nie czekając aż panowie zdążą się nad tym zastanowić.- Isaac Bagshot, Prorok Codzienny, bardzo mi miło. Można zapytać, co panów tutaj dzisiaj sprowadza? - Zagadnął lekkim tonem, uśmiechając się nienachalnie. Samopiszące pióro notowało niespiesznie.
Isaac ubrany był w schludny garnitur, a przez ramię przewieszony miał czarodziejski aparat, który robił ruchome zdjęcia.