24.05.2024, 22:39 ✶
Południowe stragany - Biżuteria Viorici
Trzymam się Heather i Brenny (dopóki jest z nami). Dyskutuje z Heather o pierścionku.
Nawet gdyby faktycznie ufał zapewnieniom, że dziewczynom zdarza się czasem ''zostać z tyłu'', to zapewne nie uwierzyłby w nie zbyt szybko. Pamiętał doniesienia, jakie krążyły po obozie medyków na Polanie Ognisk na temat Brenny i Heather. O ich postawie podczas potyczek ze Śmierciożercami oraz odnośnie do tego, że prawie zostały pogrzebane pod ziemią, gdy zerwała się ta najgorsza wichura. Zdecydowanie wolałby nie zaliczyć powtórki z rozrywki, mając tym razem miejsce w pierwszym rzędzie. Nie, żeby w jego przypadkiem noc Beltane była dużo przyjemniejsze. Wywianie do Kniei i hmm incydent z ghoulem również nie były szczytem jego marzeń.
— Dołączysz do nas? — spytał niezobowiązującym tonem z coraz to szerszym uśmiechem. — Z Heather wszyscy załapiemy się na okładkę.
Czy na tym etapie faktycznie tak bardzo przywykł do tego, że był znany jako ''partner Brygadzistki Wood''? Cóż, w gruncie rzeczy nie była to jakaś wyjątkowo ciężka rola do odegrania. Wystarczyło podążać za dziewczyną i kiwać głową za każdym razem, gdy zadawano jakieś pytanie. Zmarszczył czoło, gdy kobieta zaczęła rozprawiać o swoich o czekiwań względem sabatu. Czyżby groziło im tutaj jakieś niebezpieczeństwo? Główna część Lithy nie była jakaś wyjątkowo straszna, więc kto wie, może w tym przypadku skończy się podobnie?
— Myślałem, że wysadzasz w powietrze mugolskie hydranty, a nie przepowiadasz przyszłość — rzucił z cieniem uśmiechu na ustach. Gdyby w Heather rozbudził się jeszcze dar jasnowidzenia, to świat musiałby dosłownie zacząć trząść się w posadach. Kto wie, do czego zdolna by była Ruda, gdyby została dostęp do tak wielu mistycznych darów? — To co, Heather? Ty pytasz?
Wyszczerzył zęby w uśmiechu, jakby obawiał się bezpośredniego kontaktu z właścicielami stoiska.
— Nie znam się na modzie, ale czy rude włosy i czerwone oczko nie będą się jakoś ze sobą zlewać? — Podrapał się po potylicy, rozglądając się na prawo i lewo, gdy Brenna nieoczekiwanie ich opuściła. Oczywiście, jak była najbardziej potrzebna, to musiała się usunąć. A jak zrobi coś nie tak i Heather będzie smutna, to będzie pierwszą w kolejce do tego, żeby zacząć go krytykować. Taka kobieca solidarność. Ale samotnemu facetowi to już nikt nie chce pomóc. — Zieleń chyba bardziej kontrastuje z twoimi włosami?
Może było to dosyć oklepane połączenie, jednak wydawało mu się dosyć spójne. Pierścionek na pewno wyróżniałby się po uniesieniu na wysokość twarzy na tle intensywnej barwy rudych włosów Heather. Z drugiej strony, Ruda miała na tyle wysoką pozycję w czasopismach, że gdyby nawet założyłaby coś, co niezbyt by do niej pasowała, mogła to zrzucić na osobiste preferencje. Kto wie, może nawet wykształciłaby w ten sposób nową modę?