Mieszkający na Alei Horyzontalnej Leon nie mógł przegapić tegorocznego Lammas. Postanowił uczestniczyć jako widz we wszystkich występach oraz obejść większość albo nawet wszystkie stragany. W tym roku zamierzał kupić wszystko, co wyda mu się interesujące. Może nie będzie to tyle, ile zdoła unieść. Na wszelki wypadek zaopatrzył się w wyjątkowo pojemną torbę na te wszystkie różności. Nie omieszka udać się do strefy gastronomicznej, gdy zapragnie zrobić sobie przerwę od krążenia od straganu do straganu. Strefa gastronomiczna była również dobrym miejscem do odpoczynku, jeśli poczuje się gorzej. Tego nie mógł wykluczyć. Nie to że zakładał najgorsze.
Tego dnia, podczas śniadania postanowił postawić sobie tarota i kartą dnia okazała się Dwójka Mieczy w pozycji prostej. Karta bardzo często wskazująca na zablokowanie emocji i kierowanie się logiką, jednak nie zapowiadająca negatywnych wydarzeń, natomiast zwiastująca czas spokoju i pewnego rodzaju harmonii, tak potrzebnej do podjęcia słusznej decyzji oraz ułatwić mu dostrzeżenie potrzeb drugiej strony. Cokolwiek go czekało w tym dniu, to co przyniosła mu Dwójka Mieczy może okazać się bardzo istotne. Tym bardziej, że bierność w działaniu nie była mu obca i że jemu czasem bardzo trudno przezwyciężyć swoje obawy. Jeśli o nich mowa to też obawiał się, że dojdzie do takiej samej masakry jaka miała miejsce podczas Beltane.
Zmierzając na miejsce, w którym odbywał się kiermasz, zastanawiał się również kogo tam spotka. Nad wyraz trafnie zakładał to, że na tegorocznych obchodach Lammas pojawi się sporo jego znajomych. Niezależnie od tego, czy kogoś uda mu się spotkać i zamienić z tą osobą parę słów czy nie, to nie będzie się nudzić.
Pierwszym straganem, do którego zdecydował się podejść, były Magiczne Różności. Przede wszystkim dlatego, że zauważył za tym straganem swoją przyjaciółkę oraz czarodzieja, którego widział podczas czerwcowej wizyty w księgarni. Nic więc dziwnego, że zaczął się zastanawiać nad tym, czy ten czarodziej w przeciągu tego miesiąca zwolnił się z księgarni i rozpoczął swoją działalność. Być może uda mu się tego dowiedzieć. Przystając przed ich straganem, od razu uśmiechnął się do swojej przyjaciółki i księgarza.
— Cześć, Olivio. Dzień dobry. Widzieliśmy się w księgarni. — Jako pierwszą przywitał właśnie Olivię, a dopiero potem zwrócił się do mężczyzny. — To naprawdę są magiczne różności. Muszę zastanowić się, co od was zakupić. — Zwrócił się do nich tuż po tym przywitaniu. Wybór pozostawał naprawdę trudny i nie będzie mu go tak łatwo podjąć.
— Na pewno zakupię fiolkę z eliksirem nasennym. — Stwierdził po chwili, kiedy jego spojrzenie padło na stojące nieco dalej różnej wielkości fiolki. Ten zakup będzie jednak wynikać z konieczności. Zamierzał kupić coś, co też wpadnie mu w oko.
@Olivia Quirke @Tristan Ward