Wood przyglądała się dłuższą chwilę biżuterii, którą wyciągnęła Vioricia. Dokładnie o to jej chodziło. Mimo, że nie grała już zawodowo, to nadal quidditch miał specjalne miejsce w jej serduszku. - Wezmę jeden zestaw z miotłami, i jeden ze zniczami, są super. - Nie lubiła się ograniczać, zresztą nigdy nie musiała dlatego stwierdziła, że weźmie obydwa.
Kolejnym przedmiotem, który pokazała jej kobieta była opaska. Spoglądała na nią nieco sceptycznie, bo Ruda nie znosiła, kiedy coś uciskało ją w głowę. Takie przedmioty nie były czymś, co leżało w jej zwyczajnych zakupach, jednak był to jarmark, może mogła sobie pozwolić na odrobinę odejścia od normy? Najwyżej rzuci ją w kąt i nigdy nie założy, nie byłaby to pierwsza taka rzecz w jej szafie.
Cameron chyba również sądził, że opaska to dobry wybór, zachęcił ją do podjęcia decyzji. - Niech będzie, kupmy ją. - Pozwoliła Lupinowi dorzucić trochę pieniędzy do puli, chociaż nie było to potrzebne, ale wiedziała, że taki mały gest może dla niego wiele znaczyć. Zdawała sobie sprawę, że trochę nie do końca był oswojony z tym, że ona po prostu była bogata. Nie miała najmniejszego problemu z tym, że on nie był taki majętny, jak ona. Zupełnie jej to nie przeszkadzało.
- Koszulka to świetny pomysł, z alkoholem się nie zgodzę i tak mu się nudzi, jakby zaczął do tego pić, to mogłoby się to źle skończyć. - Charles i bez tego był nieprzewidywalny, nie powinni mu dokładać alkoholu, który mógłby zamroczyć jego umysł i nakłonić do robieni głupot.
Wtedy pojawił się Cedric z lemoniadą. Jego się tutaj nie spodziewała, zaskoczona była jego nadejściem niemalże tak, jak Cameron. Z tego, co opowiadał starszy z braci spędzał w Mungu jeszcze więcej czasu niż on sam. Ciekawe.
- Siemanko Ced, kopę lat. Myślałam, że nie wychodzisz z Munga. - Dodała jeszcze na przywitanie. Jak widać jeśli znalazł się powód to nawet wampir mógłby opuścić swoją trumnę, przeniosła wzrok na Vioricię, całkiem ładny powód do wyrwania się z murów szpitala. - Cameron i sprawianie problemów? Coś ty, to raczej ja jestem jego wrzodem na tyłku. - Dodała lekko, po czym zaśmiała się w głos. Niby żart, a jednak dużo w tym było prawdy. W końcu jeszcze nad ranem składał jej nogę po kolejnej wizycie na Nokturnie. Wolała jednak, żeby nikomu o tym nie wspominał.
Wtedy też zauważyła stojącego niedaleko nich Atreusa, był to idealny moment, żeby się stąd wycofać, wolała nie doprowadzać do kolejnego konfrontacji, szczególnie, że Brenna na nich czekała, miała wrażenie, że ten typ ją śledzi, a Wood zdecydowanie nie była jego fanką. - Camiś, możemy już pójść do Brenny? Na pewno na nas czeka. - Powiedziała słodkim, aż przesadnie słodkim tonem, zaczęła przy tym ciągnąć go delikatnie w stronę panny Longbottom.