26.05.2024, 22:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.05.2024, 22:47 przez Basilius Prewett.)
Westchnął cicho i skinął głową na słowa Bagshota. Nie że spodziewał się innej odpowiedzi, ale jednak miło by było, gdyby Isaac powiedział Jasne już znikam i rzeczywiście zniknął, tak by przynajmniej jednemu z nich nie groziło pozostanie w tych tunelach na zawsze.
– Too... Chyba nieco bardziej skomplikowane – mruknął ma temat badań kuzyna Isaaca, a potem zerknął na niego, gdy ten zasugerował, by to on się deportował i bez słowa ruszył przed siebie, wybierając wyższy, ale ciaśniejszy tunel. I dopiero wtedy dokończył poprzednią myśl.
– Byliśmy z Brenną i innymi w Carlise, by sprawdzić, czy tam przypadkiem nie ma twojego kuzyna. – Basilius naprawdę nie dziwił się determinacji Isaaca. W końcu sam pewnie byłby podobnie, jeśli i nie bardziej zacięty, gdyby to któreś z jego kuzynów zapadło się pod ziemię i to w dodatku być może dosłownie. – Dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej próbował włamać się do krypty biskupa i że hm... To raczej nie ona była czarownicą, a on. Pewnie wybrał jakąś pechową dziewczynę, uznał, że będzie świetną ofiarą i oskarżył o czary. Musiał poświęcić ją w jakimś czarnomagiczny rytuale ochronnym, który przez jakiś czas na pewno działał, bo całe miasto zostało uchronione przed plagą czarnej śmierci. A to tak, jakbyś wylał eliksir zdzierający skórę na całę ramię, a i tak jego fragment pozostałby nienaruszony. Tylko, że jeśli rytuał wymagał odnowienia co rok, to wątpię, czy palenie kukły by wystarczyło. No i coś zdecydowanie obecnie popsuło cały czar... Kryształowa czaszka? Jaka kryształowa czaszka? Robiła coś w tej wizji? A no i jak już pewnie zauważyłeś ludzie i martwe ciała zapadają się tutaj pod ziemię
– Too... Chyba nieco bardziej skomplikowane – mruknął ma temat badań kuzyna Isaaca, a potem zerknął na niego, gdy ten zasugerował, by to on się deportował i bez słowa ruszył przed siebie, wybierając wyższy, ale ciaśniejszy tunel. I dopiero wtedy dokończył poprzednią myśl.
– Byliśmy z Brenną i innymi w Carlise, by sprawdzić, czy tam przypadkiem nie ma twojego kuzyna. – Basilius naprawdę nie dziwił się determinacji Isaaca. W końcu sam pewnie byłby podobnie, jeśli i nie bardziej zacięty, gdyby to któreś z jego kuzynów zapadło się pod ziemię i to w dodatku być może dosłownie. – Dowiedzieliśmy się, że najprawdopodobniej próbował włamać się do krypty biskupa i że hm... To raczej nie ona była czarownicą, a on. Pewnie wybrał jakąś pechową dziewczynę, uznał, że będzie świetną ofiarą i oskarżył o czary. Musiał poświęcić ją w jakimś czarnomagiczny rytuale ochronnym, który przez jakiś czas na pewno działał, bo całe miasto zostało uchronione przed plagą czarnej śmierci. A to tak, jakbyś wylał eliksir zdzierający skórę na całę ramię, a i tak jego fragment pozostałby nienaruszony. Tylko, że jeśli rytuał wymagał odnowienia co rok, to wątpię, czy palenie kukły by wystarczyło. No i coś zdecydowanie obecnie popsuło cały czar... Kryształowa czaszka? Jaka kryształowa czaszka? Robiła coś w tej wizji? A no i jak już pewnie zauważyłeś ludzie i martwe ciała zapadają się tutaj pod ziemię