27.05.2024, 14:39 ✶
To wszystko było tak uroczo pojebane, że nie mógł powstrzymać się od cichego westchnięcia. Nicholas nie wiedział więcej od niego, ale być może miał możliwość, by zmienić ten stan rzeczy.
- Nie, nie jest. I nie mam zamiaru wplątywać jej w nasze plany. Pamiętasz chyba, że Victoria trzyma się blisko Brenny Longbottom, prawda? - zapytał, unosząc lekko brwi. Nick był aż tak naiwny? Aż musiał pokręcić głową w lekkim niedowierzaniu. - To urocze, że uważasz że kierują mną więzy krwi i coś w rodzaju... Przywiązania do rodziny, ale muszę cię rozczarować. Victoria jest po prostu bardzo ważnym pionkiem w pewnej sprawie. Może dowiedzieć się więcej, może się otworzyć przede mną. Ale do tego po pierwsze: muszę zdobyć jej zaufanie, a po drugie: musi być żywa.
Poczuł się nawet odrobinę urażony faktem, że Travers mógł tak pomyśleć. Jak nikt był oddany organizacji i Mulciberowi - być może o tym drugim Nicholas nie wiedział, ale to był niezaprzeczalny fakt. Całą trójkę łączyła wspólna sprawa, w którą Lestrange wierzył jak mało kto. Być może gdyby na horyzoncie pojawił się jakiś zgrzyt, to by zrewidował swoje poglądy, ale... Na razie się nie pojawiał, więc to nie było kłopotem.
- Co sądzisz o jej podejściu? - zapytał, wracając do swoich pytań. Nie odpowiedział mu na nie, a przecież był niejako ekspertem w dziedzinie śmierci. - Czy nie powinniśmy szukać przyczyny od początku, a nie od końca, tak jak robi to moja kuzynka? I nie musisz się obawiać, Nick.
Tutaj już się uśmiechnął, chociaż nieco... Krzywo.
- Nie zamierzam jej zdradzać więcej, niż powinna. Wystarczy tylko nakierować ją na odpowiedni trop, nie zdradzając skąd o nim wiemy. Prace w Departamencie Tajemnic są ściśle tajne, sama mnie zresztą o to pytała. Być może jeśli "zmienię zdanie", wykazując się lojalnością w stosunku do niej, nie Ministerstwa, będzie bardziej skłonna do współpracy, o której nie będzie świadoma?
- Nie, nie jest. I nie mam zamiaru wplątywać jej w nasze plany. Pamiętasz chyba, że Victoria trzyma się blisko Brenny Longbottom, prawda? - zapytał, unosząc lekko brwi. Nick był aż tak naiwny? Aż musiał pokręcić głową w lekkim niedowierzaniu. - To urocze, że uważasz że kierują mną więzy krwi i coś w rodzaju... Przywiązania do rodziny, ale muszę cię rozczarować. Victoria jest po prostu bardzo ważnym pionkiem w pewnej sprawie. Może dowiedzieć się więcej, może się otworzyć przede mną. Ale do tego po pierwsze: muszę zdobyć jej zaufanie, a po drugie: musi być żywa.
Poczuł się nawet odrobinę urażony faktem, że Travers mógł tak pomyśleć. Jak nikt był oddany organizacji i Mulciberowi - być może o tym drugim Nicholas nie wiedział, ale to był niezaprzeczalny fakt. Całą trójkę łączyła wspólna sprawa, w którą Lestrange wierzył jak mało kto. Być może gdyby na horyzoncie pojawił się jakiś zgrzyt, to by zrewidował swoje poglądy, ale... Na razie się nie pojawiał, więc to nie było kłopotem.
- Co sądzisz o jej podejściu? - zapytał, wracając do swoich pytań. Nie odpowiedział mu na nie, a przecież był niejako ekspertem w dziedzinie śmierci. - Czy nie powinniśmy szukać przyczyny od początku, a nie od końca, tak jak robi to moja kuzynka? I nie musisz się obawiać, Nick.
Tutaj już się uśmiechnął, chociaż nieco... Krzywo.
- Nie zamierzam jej zdradzać więcej, niż powinna. Wystarczy tylko nakierować ją na odpowiedni trop, nie zdradzając skąd o nim wiemy. Prace w Departamencie Tajemnic są ściśle tajne, sama mnie zresztą o to pytała. Być może jeśli "zmienię zdanie", wykazując się lojalnością w stosunku do niej, nie Ministerstwa, będzie bardziej skłonna do współpracy, o której nie będzie świadoma?