27.05.2024, 18:18 ✶
Południowe stragany - Mulciber Moonshine
Przywitała się grzecznie z Victorią, uśmiechając się do niej znowu, tym razem już znad burego futra ściskanego w rękach kota. Potem natomiast to Norę obdarzyła tym samym, przemiłym uśmiechem.
- Myślę, że już się trochę dogadujemy. Dziękuję i życzę powodzenia, by wszystkie kociaki zostały dzisiaj adoptowane! - zaświergotała uroczo, wrzucając pieniądze do podsuniętej jej skarbonki, a potem ruszyła w swoją stronę, chcąc przejść się po innych straganach i nieco pooglądać.
Niosła kociaka na rękach, leniwie głaszcząc go po głowie i kiedy nikt na nią nie patrzył, a ona nie musiała uśmiechać się grzecznie, mieli trochę podobną minę. Oceniające spojrzenie przesuwało się po kolejnych wystawkach czy sylwetkach ludzi, aż w końcu nie trafiło na znajomą buzię. Mulciber przyśpieszyła kroku i stanęła przed stoiskiem kuzynki.
- Sophie! - rzuciła głośno, troszkę podekscytowanym głosem, unosząc nieco wyżej kota. - Pacz co mam. Można adoptować kociaka przy jednym ze stoisk i nie mogłam się oprzeć - jeśli chciała, to pozwoliła go pogłaskać rudowłosej, albo nawet wziąć go na ręce. W każdym razie - obeszła stanowisko, tak by zajść do niego od boku i nie musieć rozmawiać przez ladę.
- Nie sądziłam, że cię tutaj zobaczę. Powiedz... dlaczego w ogóle stoisz przy tym stoisku? Czy... czy twój papa nie ma aż tak pieniędzy i zmusza cię do pracy? - ściszyła strategicznie głos, żeby potencjalni klienci nie usłyszeli jej trosk i obaw co do stanu majątkowego kuzynki.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.