Przemieszczając się przy straganach, można było odnaleźć znajome twarze. Część mijanych osób, lub widzianych nieopodal, odświeżało pamięć Richarda. Ich zdjęcia jakie widział miesiąc temu, stawały się jakby realnością. Czy on widział Atreusa Bulstrode? Bardzo możliwe. Zarejestrował jego obecność nim ten zdążył oddalić się w kierunku mu znanym. Mignęły mu się nawet Longbottomy, chyba rodzeństwo. A jedna z brygadzistek, najpewniej Wood się nazywała, stała akurat przy stoisku jego bratanicy. Może jednak to wyjście, nie było takie złe na ten kowen i mógł połączyć właśnie ze swoją rolą obserwatora, byłego aurora, jak już Lorien zauważyła, a może Robert liczył na tę jego spostrzegawczość?
Tak czy inaczej, obserwacje przewijających się czarodziei na tym wydarzeniu, prowadził dla siebie. Kiedy mijał stoisko z winem Anthony’ego Shafiqa, wyłapał jego wzrok i przywitał się ze skinieniem głowy. Jak mu czas pozwoli, to może się wróci do niego i zamieni parę słów. Na razie robił za ochronę i opiekuna Lorien. Ale że dostrzegając stoisko Sophie tuż obok, jego wzrok zmienił się na krytyczny. Nie ruszył jednak w jej kierunku, zauważając też jak Lyssa do niej podchodzi. Upierdliwe spojrzenie Lorien w jego kierunku, zmusiło go do zmiany uwagi z bratanicy na bratową. Dostrzegł jak machała ręką. Westchnął i przecisnął się do niej.
- O co chodzi?Zapytał. Choć zauważył, że najpewniej dokonała wyboru, skoro zamierzała wypisywać czek. Ach ich chodząca Skrytka Bankowa, przepuszczająca kasę na błyskotki.