28.05.2024, 02:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 02:41 przez Cameron Lupin.)
Południowe stragany - Mulciber Moonshine
Rozmawiam z Heather i Sophie przy stoisku. Piję cytrynówkę.
— Zgadzam się. To był ten brat-duch, którego widzieliśmy w lesie, co nie? — dopytał Rudej, chcąc potwierdzić swoje wcześniejsze przypuszczenia. — Z rozpędu chciałem go nazwać ''panem-mężem'' Florence. — Wzdrygnął się na samą myśl. — To trochę przerażające, że gdzie razem nie pójdziemy, to ona tam... Wyrasta. Jak jakieś drzewo. Najpierw na balu Longbottomów, a teraz jeszcze tutaj.
W gruncie rzeczy nie miał zbyt wielu doświadczeń z krewniakami Bulstrode. O jej braciach wiedział tyle, co mówiła mu Heather, a informacje te w dużej mierze ograniczały się do plotek typowych dla zakładów pracy. Nic ciekawego, nie licząc ewentualnych wpadek i wzniosłych sukcesów Atreusa i Oriona. Różnicę stanowiło jedynie to, że Wood miała okazję widzieć Florence przy pracy przez swój długi pobyt w Szpitalu św. Munga. Tyle, że ona stamtąd wyszła, a Cameron został. I miał tam zostać jeszcze długi czas.
— Tylko jeden? Przecież nie jesteś dzisiaj w robocie. — Trącił ją w pasie, uważając, aby przypadkiem nie zepchnąć jej na innych gości festiwalu.
Nie minęło dużo czasu, a znaleźli się przy straganie Mulciberów. Lupin od razu zawiesił wzrok na dziewczynie, która do nich zagadała. Ani myślał wypominać Mulciberównie jej wieku, jednak nawet on musiał przyznać, że młoda była... cholernie młoda. Wymienił kilka znaczących spojrzeń z Heather.
Chociaż do spółki z Rookwoodem w czasach szkolnych i tuż po nich wpadali na naprawdę ''genialne inaczej'' pomysły, tak żadne z nich nie wpadło na to, aby zająć się produkcją domowego alkoholu. A na dobrą sprawę mieli wszystkie potrzebne do tego rzeczy: bogactwo Heather, kreatywność Charlesa i sprzęt aptekarski Camerona. Że też nigdy wcześniej na to nie wpadli. Ale za to jak ta młodzież z Hogwartu szybko dorastała!
— Bardzo chętnie! — stwierdził, biorąc jeden z kieliszków w ręce jako pierwszy. Uniósł go w geście toastu. — Zdrowie rudych. I absolwentek Hogwartu. Eee... I innych młodych kobiet.
Ostatnie słowa dodał na prędce, gdy zorientował się, że Lyssa również była przy stoisku, po czym opróżnił kieliszek jednym haustem.