- Tak ten sam, którego widzieliśmy w lesie. - Potwierdziła słowa Camerona, który faktycznie mógł nie wiedzieć, jak wygląda Atreus, pewnie nie przyglądał mu się jakoś specjalnie na tym balu Longbottomów. Parsknęła śmiechem, gdy usłyszała, że Lupin chciał go nazwać panem mężem Florence. - Dobrze, że sobie poszliśmy stamtąd, bo ona śledzi ciebie, a on Brennę, a z Brenną często jestem ja, a nie lubię typa, strasznie. - Nie wiedzieć czemu Bulstrodowie uwzięli się nad tą dwójką, to na pewno nie mógł być przypadek!
- W sumie, w sumie, niby trochę wcześnie, ale brzmisz przekonująco. - Nie odmówiłaby przecież Lupinowi towarzystwa w piciu alkoholu, tym razem przynajmniej nie będą pisać w gazetach, że niedługo będą mieli potomka, może to wcale nie było takie głupie posunięcie.
Faktycznie, dziewczyna, która obsługiwała stoisko musiała być jeszcze młodsza niż oni, a to był naprawdę spory wyczyn, bo przecież ledwie przekroczyli dwadzieścia lat. Wood nie do końca uważała, że taki biznes był czymś w co by poszła znając swoje skłonności do zabawy, pewnie mogłoby się to zakończyć źle, jednak fajnie, że dziewczyna znalazła swoją ścieżkę, robiła, co lubiła. Nie była to chyba specjalnie popularna branża - raczej jakaś nisza.
Opcja picia ze szklanki, o której wspomniała Sophie wydawała się być Heather atrakcyjna, szczególnie, że Cameron wspomniał chwilę wcześniej o tym, że dzisiaj nie pracuje i nie musi sobie żałować, spojrzała więc na niego, uniosła przy tym brwi. Widziała, że on wziął kieliszek, sama Wood jednak sięgnęła po szklankę, a co! Cytrynówka była całkiem smaczna, orzeźwiająca, w tym tłumie było dosyć duszno, więc dobrze było się ochłodzić tym trunkiem.
Gdy wypiła cytrynówkę przyszły do niej dziwne emocje, że może powinni stąd wyjść, albo więcej nie pić, czuła, że coś już się kończy, a przecież dopiero rozpoczęli świętowanie.
Do jej uszu doszły głosy ze sceny, najwyraźniej miało się tam zacząć coś dziać. - Idziemy zobaczyć, co się będzie działo? Czy wolisz coś zjeść? - Wiedziała, że stoiska gastronomiczne były bardzo istotne dla Camerona podczas sabatów.