28.05.2024, 15:13 ✶
Południowe stragany, kręcę kołem, a potem Château des Dragons
To nie tak że czuła jakąś wielką potrzebę religijnego spełniania się i celebracji świąt w czarodziejskim roku kalendarzowym, ale zawsze jakoś przemawiała do niej idea chodzenia sobie między rozstawionymi straganikami i oglądania prezentowanych tam durnostojek. Do tego jeszcze do rozstawionych na Pokątnej straganów wcale nie miała daleko, więc siłą rzeczy znalazła się tam prędzej jak później, wędrując wytyczonymi pomiędzy wystawcami ścieżkami.
Ludzi było sporo, ale w gruncie rzeczy nie spodziewała się tutaj niczego innego, szczególnie kiedy wszystko działo się w towarzystwie sceny, która mogła zapewnić całkiem ciekawe atrakcje, no i jeszcze dostawili do tej całej imprezy koło z loterią fantową, a jak wiadomo odrobina hazardu zawsze działała na plus i przyciągała ludzi.
Sama się nawet odrobinę wpisywała w tę kategorię, bo właśnie stała przed jednym z nich i kupowała losy. Sześć - niech będzie. Były tanie jak barszcz i coś czuła, że nagrody mogły prezentować się w podobnej kategorii, co te które można było wygrać na takiej Ostarze czy Beltane. Jedyną różnicą jednak teraz był fakt, że to nie gobliny sponsorowały całą atrakcję, a normalni czarodzieje, energicznie zachęcający przechodniów do wzięcia udziału. Rosie wreszcie stanęła przed kołem, pozbyła się losów, wciskając je jednemu z rudzielców, a potem zakręciła.
Zabrała swoje rzeczy, bardziej skupiając się w tym momencie na tym, by szybko wyjść z kolejki i nie przeszkadzać innym, a nie rozliczać się z tego co właśnie dostała. Zapakowała je pobieżnie do torby i ruszyła dalej, w końcu wyłapując w tłumie gigantyczną sylwetkę swojego brata. Dlatego też swoje kroki skierowała właśnie do niego. Znajdujący się przy stoisku sprzedawca właśnie nim potrząsał i coś gadał, chyba po szwedzku, bo nie posądzała Hadesa o nadmiernie rozwinięte zdolności lingwistyczne. Dwa języki to jak na niego i tak było strasznie dużo.
- Przyszedłeś tutaj, żeby schlać się na służbie? - zapytała, stanąwszy obok Hadesa, a potem uśmiechnęła się czarująco do Shafiqa. - Można spróbować?
she was a gentle
sort of horror
sort of horror