Na twarzy Penny pojawiły się czerwone plamy. Podobnie na szyi. Na odsłoniętym za sprawą sukienki dekolcie. Było jej trochę wstyd, że o mały włos nie wylała wina prosto na innego gościa. Czuła to cholerne ciepło, za każdym jednym razem towarzyszące tego rodzaju uczuciom. Czuła przyśpieszone bicie serca, które miało problem z tym, żeby się uspokoić. Odzyskać swój normalny rytm. Zwłaszcza, kiedy spojrzenie brązowych oczu napotkało znaną twarz. Nie tyle jej znaną, co po prostu znaną. Należącą do kogoś kto nie był anonimowy.
I nie miał też na imię Merlin. To pewne.
- Phi.. Philip Nott! - wyrzuciła z siebie, robiąc oczy jak dwa galeony i nie mając problemu z tym, żeby stojącego tuż przed nią sportowca rozpoznać. Zwłaszcza, że jej ojciec, William, był od zawsze wielkim fanem Zjednoczonych z Puddlemere. Kilka razy zabrał ją nawet na mecze. Próbowal tym sportem zarazić. Na ten moment nie zdziałał na tym polu zbyt wiele, ale... - Przepraszamniechciałam,naprawdeniezauważyłam. - wyrzuciła z siebie z prędkością porównywalną zapewne do tych, które były w stanie osiągnąć jedynie najszybsze miotły. Te, które wykorzystywane były przede wszystkim przez profesjonalnych sportowców. - Chyba pana nie oblałam? - upewniła się, zarazem odbierając lamkę z alkoholem, kiedy tylko otrzymała taką możliwość. Z wolna uspokajała się, choć zanim jej skóra odzyska naturalny kolor, zapewne minie jeszcze kilka chwil. Kilka dłuższych chwil. - Normalnie nie jestem aż tak nieostrożna, po prostu trochę się... - zdenerwowałam. Tego ostatniego słowa już nie wypowiedziała, być może dochodząc do wniosku, że trochę za dużo informacji opuściło w tak krótkim czasie jej usta. Przecież nie będzie się tu i teraz ze wszystkiego tłumaczyć. Zwłaszcza, że dokoła było sporo ludzi, którzy zapewne chętnie by te przedstawienie sobie obejrzeli.
Penny zaś nie aspirowała do zostania aktorką.
- Raz jeszcze przepraszam. - już absolutnie spokojna, była nawet w stanie odpowiedzieć uśmiechem na uśmiech. A także zauważyć innych ludzi, którzy znajdywali się w okolicy. Jak chociażby Pandorę. Nie znała co prawda kobiety, ale skoro była gościem na przyjęciu organizowanym przez jej rodzinę, to jej obowiązkiem było się odpowiednio zachować. Oczywista sprawa. - Pandora. - powtórzyła imię kobiety, do której zwróciła się zaraz po Philipie. - Bardzo ładne imię. Ja jestem Penelope, ale wszyscy nazywają mnie po prostu Penny. Wnuczka Jamesa Abbotta. - przedstawiła się, zaznaczając też kim w tym przypadku była. Gościem, ale takim, który akurat z Abbottami spokrewniony był naprawdę blisko.