28.05.2024, 22:00 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.05.2024, 22:00 przez Lorien Mulciber.)
Stragany Południowe: wciąż przy stoisku z biżuterią Viorici. Rozmawia z panną Zamfir i Richardem.
Ktokolwiek powiedział, że galeony szczęścia nie dają, na pewno nie był Crouch'em. Ani tym bardziej sycylijskim Prewett'em. Więc nie - Lorien absolutnie nie przeszkadzał fakt, że “trwoniła” swój majątek na rzeczy piękne i z reguły drogie. Ascetyzm i pokora nie leżały w jej naturze.
Odwróciła się znów od sprzedawczyni, gdy usłyszała znajomy głos szwagra. Nareszcie! Wsadziła książeczkę pod pachę, pióro za ucho.
- Stój. Proszę.- Poleciła krótko, biorąc dwa upatrzone wcześniej wzory spinek do ręki. Powiedziała "proszę", prawda?
Musiała stanąć na palcach i przytrzymać się lekko przedramienia Richarda, żeby w ogóle przyłożyć zapinkę do szaty mniej więcej nad pierwszym guzikiem jego koszuli. Spojrzała na ozdobę, zadarła głowę krytycznie przyglądając się twarzy szwagra. I znów - na ozdobę. na jego twarz. Cmoknęła niezadowolona. Nie. Pierwsza z laurem kompletnie nie pasowała.
Więc przyłożyła kolejną. Tym razem zdobioną drobnymi liśćmi bluszczu. Przypomniała jej się altanka w Szkocji. Jedno z nielicznych miłych wspomnień ostatnich miesięcy.
I znów ten sam proces - była tak skupiona, że puściła mimo uszu, że coś działo się na scenie. I fakt, że zrobiło się nieco pochmurniej.
Najwyraźniej była wystarczająco zadowolona z tego co widzi (albo uznała, że do czarnej wizytowej szaty Roberta czy tych jego głupich golfów będzie to bardziej pasować niż do letnich koszul Richarda), bo nie zamęczała szwagra dłużej.
- Proszę też to doliczyć.- Oddała Viorici spinkę do rąk własnych, żeby mogła ją dopakować do wybranej wcześniej broszki.
Czekając aż ta poda jej cenę zaczęła się rozglądać dookoła. Idąc tu minęli stoisko z winami, ale tam mogli zajrzeć później. Uwagę czarownicy przyciągnęło jednak stoisko po drugiej stronie. W ogóle było tam dość tłoczno. Była w stanie odczytać Pewnie gdyby nie tłumy ludzi na kiermaszu nie miałaby żadnego problemu z rozszyfrowaniem całego szyldu, ale zdołała wyłapać parę liter.
M c l b r.
Czyżby Charles rozłożył się tuż obok?