Takie sytuacje, jak z myleniem poważnych chorób psychicznych z darami magicznymi, nie zdarzało się już tak często, ale nadal napotykał w archiwach różne dane na temat wykorzystywania osób słabych na umyśle, aby zmieniać bieg losu. Jako Niewymowny ze takim stażem, jednym z najdłuższych w Departamencie Tajemnic i z tego co się orientował, najdłuższym w swojej komnacie poza szefem, był wyczulony na krzywdę w zakresie umysłu. Nie z wielkiej empatii, lecz z czysto pragmatycznie, trzeba wiedzieć, kiedy odesłać pracownika na przedwczesne wakacje na zamkniętym oddziale Lecznicy Dusz, zanim zacznie ciskać zaklęcia niewybaczalne na losowych kolegów z pracy. Może dlatego jego przyjaciel uważał, że Morpheus idealnie tam pasuje, urodził się bez piątej kropki.
— Ach, jednak masz jeszcze jakieś współczucie — zażartował lekko. Pracownicy ich departamentu nie mieli najlepszej reputacji jeśli chodzi o altruizm i pomaganie bliźnim czy w ogóle zdolności społeczne. Longbottom lubił sobie żartować, że potrzeba pewnego poziomu przegnicia, aby przetrwać w obsydianowych korytarzach Departamentu Tajemnic.
Zamówił drinka, wedle tego, co chciała z menu Niewymowna Travers i drugiego dla siebie, mieszankę nazywającą się Eliksir ognia, zrobioną z martini, truskawkowej wódki i jakichś składników, które sprawiały, że magicznie błyszczał się i sprawiał wrażanie, że płonie w wysokim kieliszku. W przeciwieństwie do większości mężczyzn w swoim otoczeniu nie deprawował się i nie unikał pysznych napików, dekadenckich wzrokowo i smakowo trunków na rzecz nudnej szkockiej z lodem, tak bardzo męskiej. Pijał ją tylko, gdy bywał na dnie, ale wtedy rezygnował nawet z kieliszka. Nie ma powodu, aby udawać, że robił to z innego powodu, niż aby poczuć coś, zapijając smutek i karząc się parszywym smakiem denaturatu. Obrócił przygotowany szybko barmana drink i przysunął go w stronę Very.
— Chcesz spróbować? — zapytał, aby wrócić do tematu teologii. — Egregory. Wyznaję istnienie bogów, lecz nie dlatego, że oni stworzyli świat i ludzkość, ale dlatego, że wszystko jest energią i tak samo, jak magia kształtuje i pozwala na odczytywanie czyichś myśli, sama myśl ma moc kreacji. Mamy więc do czynienia z bardzo potężnymi myślokształtami, z energii zbiorczej utworzonej przed wiekami. Więc tak, wierzę w bogów, lecz nie jako coś, co należy wielbić, lecz co wzmacnia się, dzięki modlitwom, coś, co można ujarzmić. Jeśli chodzi o rytuały, to w jednym brałaś udział...
Nie dokończył, chociaż po uniesionej brwi Vera mogła się domyślić, o jakie konkretnie działa chodziło. Wszystko, co robi się na kolanach, jest modlitwą. Przerwał, dlatego że zobaczył machającą do niego Brennę. Puścił do dziewczyny oczka i wysłał jej całusa.
— Jak zwykle się gdzieś spieszy... Moja bratanica — szybko wyjaśnił. — Pomódlmy się więc, bezbożnico.
Uśmiechnął się do niej, uniósł swój kieliszek w górze, odchrząknął i wypowiedział natchnionym tonem:
— Ciebie Pani wysławiamy, Tobie Pani, wieczna chwała! My grzeszni, prosimy Ciebie, Bogini w Trójosobie, wysłuchaj nas abyś nas we wszystkich naszych strapieniach pocieszać i wspomagać raczyła, abyś nas od podstępu złych duchów bronić raczyła, abyś nam dobrą śmierć uprosić raczyła, abyś nam w godzinie śmierci przebaczenie wszystkich grzechów naszych uprosić raczyła. Wysłuchaj nas Matko!