29.05.2024, 16:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.05.2024, 16:48 przez Leo O'Dwyer.)
Tak, to była ulica, to było miasto, pełne różnych hałasów, które mi w żaden sposób nie przeszkadzały, żeby działać podług własnego instynktu, więc się szykuj tępa leśna istoto na bitwę stulecia, bo nie odpuszczę łatwo, a jak będzie trzeba, to skrzyknę nawet swoich kocich przyjaciół, a jak będzie trzeba, to jeszcze cały Kongres Podziemny, bo ja tam miałem pełno przyjaciół. Może jeszcze to do nich nie dotarło, ale sam poczuwałem się jako osoba, która może na nich liczyć tak, jak oni mogli liczyć na mnie. Znowu zasyczałem.
Kwiaty za wiele nie dały, a szkoda, bo były piękne. Piękne, ale nie nadawały się do walki w zwarciu. Trudno. Odrzuciłem na podłogę tę resztkę, co została i dobyłem różdżki, grożąc jakże dumnie typowi. Pewnie gdybym miał teraz sierść na sobie, to by była najeżona w opór, ale miałem tez włosy, a one... One jeszcze były ładnie ułożone, ale chyba nie na długo, skoro zaraz miało przejść do rękoczynów. Tyle że pan Thoran się tak zwalił, tak debilnie oczywiście, że zdążyłem zwinnie uskoczyć i go jeszcze wyśmiewać.
- Drugi raz nie dam ci się podejść! Widziałem na własne oczy, co się stało z tą dziewczyną! NIE POZWOLĘ CI SIĘ OŚWIADCZYĆ JUŻ ŻADNEJ INNEJ, PO MOIM TRUPIE! - wykrzyczałem i nawet tupnąłem nogą na podpisanie tych słów, ich powagi. Postanowiłem się również bronić, bo nie wiedziałem, co jeszcze przyjdzie mu do głowy, a że był nago i tylko z tym ręcznikiem, to postanowiłem mu zmodyfikować nieco kanaliki na skórze, co to zamiast potu, zaczną intensywnie produkować ślimaczy śluz. W tej chwili uwielbiałem to, że Pani Bulstrode kazała mi wciskać do głowy te wszystkie uroki. Mogły się na coś przydać, podobnie jak anatomia. Hahaha! Niech wtedy tak sprytnie ustanie na nogach!
- Norka, uważaj! To zły czarnoksiężnik jest! - rzuciłem do niej, bo nie uszło mojej uwadze, że się na mnie wydzierała. Takich tonów nie można było nie usłyszeć, a tym samym zlekceważyć. Tak wydzierała się na mnie moja mama, kiedy za bardzo podpadłem. Tym razem jednak działałem tu w dobrej wierze i chciałem, żeby to wiedziała by przypadkiem nie dostać rykoszetem.
Rzut na transmutację. Zamiast upiększania, poproszę dla Sama intensywny śluz zamiast potu
Kwiaty za wiele nie dały, a szkoda, bo były piękne. Piękne, ale nie nadawały się do walki w zwarciu. Trudno. Odrzuciłem na podłogę tę resztkę, co została i dobyłem różdżki, grożąc jakże dumnie typowi. Pewnie gdybym miał teraz sierść na sobie, to by była najeżona w opór, ale miałem tez włosy, a one... One jeszcze były ładnie ułożone, ale chyba nie na długo, skoro zaraz miało przejść do rękoczynów. Tyle że pan Thoran się tak zwalił, tak debilnie oczywiście, że zdążyłem zwinnie uskoczyć i go jeszcze wyśmiewać.
- Drugi raz nie dam ci się podejść! Widziałem na własne oczy, co się stało z tą dziewczyną! NIE POZWOLĘ CI SIĘ OŚWIADCZYĆ JUŻ ŻADNEJ INNEJ, PO MOIM TRUPIE! - wykrzyczałem i nawet tupnąłem nogą na podpisanie tych słów, ich powagi. Postanowiłem się również bronić, bo nie wiedziałem, co jeszcze przyjdzie mu do głowy, a że był nago i tylko z tym ręcznikiem, to postanowiłem mu zmodyfikować nieco kanaliki na skórze, co to zamiast potu, zaczną intensywnie produkować ślimaczy śluz. W tej chwili uwielbiałem to, że Pani Bulstrode kazała mi wciskać do głowy te wszystkie uroki. Mogły się na coś przydać, podobnie jak anatomia. Hahaha! Niech wtedy tak sprytnie ustanie na nogach!
- Norka, uważaj! To zły czarnoksiężnik jest! - rzuciłem do niej, bo nie uszło mojej uwadze, że się na mnie wydzierała. Takich tonów nie można było nie usłyszeć, a tym samym zlekceważyć. Tak wydzierała się na mnie moja mama, kiedy za bardzo podpadłem. Tym razem jednak działałem tu w dobrej wierze i chciałem, żeby to wiedziała by przypadkiem nie dostać rykoszetem.
Rzut na transmutację. Zamiast upiększania, poproszę dla Sama intensywny śluz zamiast potu
Rzut PO 1d100 - 83
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 87
Sukces!
Sukces!