- To nie jest tylko posiadanie współpracowników, to coś więcej. - Chyba mu nie wspomniała o tym, że Bulstrode wpadł dzisiaj nad ranem na Nokturn, kiedy wraz z Brenną załatwiały pewne sprawy dla Zakonu. Nie mówiła mu o wszystkim, wiedział, że coś się jej stało, bo złożył jej przecież nogę, jednak nie wchodziła w szczegóły, dla bezpieczeństwa Camerona.
Bulstrode nie był jedynym współpracownikiem z którym miała na pieńku, był przecież też Rookwood, na którego przed Beltane wysmarowała skargę, za jego skandaliczne zachowanie, swoją drogą nie znosiła typa, bo strasznie ten dziad zadzierał nosa, była niemalże pewna, że wspiera popleczników Czarnego Dzbana, jeszcze kiedyś wsadzi mu różdżkę w oko - na pewno, nie tylko on, Borgin, którego szukano po tym, co wydarzyło się w ministerstwie, lista robiła się coraz dłuższa.
Była niemalże pewna, że Lupin wybierze jedzenie, zawsze to robił, co całkowicie rozumiała. Może, gdyby na horyzoncie znalazła się budka z kebabem to jednak by się zdecydował. Tak to najwyraźniej mieli trafić do miejsca, w którym zaznają nieco duchowego oświecenia.
- Możemy pójść. - Nie, żeby był to jej pierwszy wybór, a może akurat znajdą coś, co wzbudzi ich zainteresowanie.
Nie do końca tego się spodziewała, myślała, że przy stoisku znajdą coś ciekawszego... Spojrzała przez chwilę na kapłana, po czym wróciła do oglądania asortymentu.
- Na to pytanie nie znam odpowiedzi. - Pewnie jako dzieciak, Wood nie należała do tych specjalnie uduchowionych osób. - Kupię nam dwie, tobie też się przyda, jak nie będziesz musiał sprzątać spiżarni z lekami. - Ruda zapłaciła za dwie kolorowanki. Mogli pójść dalej.
- OOOOO - Wyrwało jej się, pociągnęła Camerona w stronę loterii fantowej. - Kocham takie rzeczy! - Ostatnio udało im się wygrać pluszaka, ciekawe, co wylosują dzisiaj. Odczekali chwilę, po czym Ruda zakręciła kołem.