30.05.2024, 00:07 ✶
Pokręciłem głową, bo mnie Norka wcale nie słuchała, a to ważne było. Krótkie komunikaty, używałem krótkich komunikatów tak, jak to tłumaczyli na szkoleniach, ale nie docierało, więc tylko podejrzliwie zmierzyłem tego gościa, co go Norka wyswobodziła z moich czarów. Szkoda, bo były genialne... CHWILA, MÓWIŁA O NARZECZEŃSTWIE Z TĄ MENDĄ?!
Och, kurwa. Ale mnie niemalże ścięło. Momentalnie zrobiło mi się duszno, bo się o Norkę w tej chwili śmiertelnie obawiałem. Wyglądała normalnie, jeszcze nic nie sprawiało, co by miała się unieść w górę i zamilknąć w dogłębnym szoku. Czym prędzej doskoczyłem do niej i zacząłem szukać pierścionka po kolejnych jej palcach, a kiedy ujrzałem jakąś nitkę, nitkę, której nigdy wcześniej tam nie było, postanowiłem ją przerwać swoimi zębami.
- Zdejmij to. Nie słuchaj go. Jakieś brednie mówi. Kilka dni temu wciskał mi kit, że chce się oświadczyć takiej jednej, jak miałem - wybacz - krótką zmianę w Dziurawym Kotle. Podałem jej w cieście pierścionek od niego. Dziewczynę tak przeklęło, że leży na oddziale. Wszyscy specjaliści ręce rozkładają. Nie wiedzą jak jej pomóc - odparłem do Norki poważnym tonem, tak nienormalnym jak na Leoleoleo, bo Leoleoleo to kot rozbawiony, żywiołowy był, a nie poważny-poważny, ale sytuacja tego wymagała. Norka nawet wziąłem potrząsnąłem by się ocknęła. Nie widziałem tu tego gościa wcześniej. Może już ją omamił i robiła wszystko, co jej kazał. Mogło tak być.
Odwróciłem się do niego i wskazałem na niego groźne różdżką.
- Odczaruj ją, potworze jeden! To nie jest moja Norka! - warknąłem do niego. Wciąż ściskałem w dłoni różdżkę, więc niech tylko spróbuje ten dziad się podnieść, to rzucam zaklęcie na liny wiążące, ciasno i nieprzyjemnie wiążące. Nie zamierzałem dać się zaskoczyć, więc ja uważnie obserwowałem i dobrze wyciągałem wnioski, czy tam czegoś nie knuje.
Rzut na AF, na pozbycie się nitki z palca Norki
Rzut na kształtowanie, wyczarowanie liny, gdyby Sam zrobił fałszywy ruch z tego krzesła
Och, kurwa. Ale mnie niemalże ścięło. Momentalnie zrobiło mi się duszno, bo się o Norkę w tej chwili śmiertelnie obawiałem. Wyglądała normalnie, jeszcze nic nie sprawiało, co by miała się unieść w górę i zamilknąć w dogłębnym szoku. Czym prędzej doskoczyłem do niej i zacząłem szukać pierścionka po kolejnych jej palcach, a kiedy ujrzałem jakąś nitkę, nitkę, której nigdy wcześniej tam nie było, postanowiłem ją przerwać swoimi zębami.
- Zdejmij to. Nie słuchaj go. Jakieś brednie mówi. Kilka dni temu wciskał mi kit, że chce się oświadczyć takiej jednej, jak miałem - wybacz - krótką zmianę w Dziurawym Kotle. Podałem jej w cieście pierścionek od niego. Dziewczynę tak przeklęło, że leży na oddziale. Wszyscy specjaliści ręce rozkładają. Nie wiedzą jak jej pomóc - odparłem do Norki poważnym tonem, tak nienormalnym jak na Leoleoleo, bo Leoleoleo to kot rozbawiony, żywiołowy był, a nie poważny-poważny, ale sytuacja tego wymagała. Norka nawet wziąłem potrząsnąłem by się ocknęła. Nie widziałem tu tego gościa wcześniej. Może już ją omamił i robiła wszystko, co jej kazał. Mogło tak być.
Odwróciłem się do niego i wskazałem na niego groźne różdżką.
- Odczaruj ją, potworze jeden! To nie jest moja Norka! - warknąłem do niego. Wciąż ściskałem w dłoni różdżkę, więc niech tylko spróbuje ten dziad się podnieść, to rzucam zaklęcie na liny wiążące, ciasno i nieprzyjemnie wiążące. Nie zamierzałem dać się zaskoczyć, więc ja uważnie obserwowałem i dobrze wyciągałem wnioski, czy tam czegoś nie knuje.
Rzut na AF, na pozbycie się nitki z palca Norki
Rzut Z 1d100 - 92
Sukces!
Sukces!
Rzut na kształtowanie, wyczarowanie liny, gdyby Sam zrobił fałszywy ruch z tego krzesła
Rzut N 1d100 - 74
Sukces!
Sukces!